Pomalowane jako tako, żeby się dało jutro zagrać. Jeszcze je upiekszę.




Społeczność
Gry planszowe i karciane wszelkiej maści. Rozmowy o klasykach, nowinkach, taktykach, upodobaniach, zasadach i innych tematach około planszówkowych
Pomalowane jako tako, żeby się dało jutro zagrać. Jeszcze je upiekszę.



Zaloguj się aby komentować
Podkład plus kolory bazowe bohaterów gry Betrayal at House on the Hill. Jutro wejdzie wash (czyli cieniowanie), highlighty oraz końcowe detale jak okulary, twarz, klamra pasa i inne.
Podkład szary citadel
Farby vallejo
Wash citadel
Pędzle za 3 zł z aliexpress



Zaloguj się aby komentować
Betrayal at house on the hill 3ed
Szersze porównanie do 2ed i dla kogo jest 3ed.
Wykonanie
Kafle pomieszczeń są tej samej grubości i wielkości, ale są wykończone obszyciem. Pomieszczenia są ładniejsze i mają wyraźne grafiki. Graficznie prezentują się ładniej. Nie mniej jednak stare kafle były sztywniejsze i płasko leżały na stole, nowe potrafią się wygiąć, a ułożone w stos sprężynują. Napisy z akcjami na kaflach są mniejsze i z czytelnością jest kiepsko.
Planszetki graczy są wykonane lepiej pod względem znaczników cech. Grafika postaci też jest ładniejsza i wyraźnie przedstawia nam postać. Niestety wartości początkowe bohaterów są nadrukowane na ciemno zielono i umieszczono je na czarnym tle, tu się ktoś mocno nie popisał
W końcu wszystko się normalnie mieści i nie trzeba układać tetrisa z planszetek postaci przy wkładaniu do wypraski. Figurki też mają swoje miejsce. Mniejsza ilość żetonów też pozwala sensownie to powkładać do worków i wyciągać pojedyńczy worek w czasie danego nawiedzenia.
Karty są tak samo zrobione jak poprzednio, czyli jest wszystko dobrze.
Rozgrywka
Zmiana zasad, gdzie twoja tura kończy się po odkryciu kafla na początku brzmiała dziwnie, ale w czasie rozgrywki można zauważyć, że napisy na kaflach zmieniono tak, że teraz przy odkryciu jakiegokolwiek pokoju, coś się stanie. Na kaflach, które zwykle zadawały obrażenia(JUNK ROOM/COLLAPSED ROOM/COAL CHUTE), potrzebowały rzutu na to aby przejść się dalej(TOWER) usunięto lub zmieniono akcje tego kafla. Przechodzenie w TOWER z jednej na drugą stronę pokoju kompletnie zniknęło z gry, pokoje zadające obrażenia już tego nie robią, zamiast tego mamy np.: dodanie kafla przeszkody, czy po prostu zjazd do piwnicy jeżeli zakończymy tam ruch. Mistyczna winda działa tak samo, ale też przy wyniku 0 nie zadaje obrażeń.
Tury idą szybciej, gra jest bardziej grą, a nie rzucaniem kośćmi i sprawdzaniem czy mogę jeszcze iść dalej.
Wykłada się o wiele więcej kafli domu w każdej grze niż miało to miejsce w 2ed
Nawiedzenie to niebo, a ziemia. Głównie przez to, że obie drużyny znają z obu stron źdźbło historii, która się będzie rozgrywała i wspólne przygotowanie. Z tym było dużo problemów w 2ed. Idąc do swoich pokoi żeby dokończyć czytanie, drużyna bohaterów od razu może przejść do naradzania się, a nie kolejnych 5 minut myślenia czy mechanicznie to zadziała. Nawiedzenia działają, w tych kilku wydawało mi się, że są malutkie uproszczenia czytając księgi, ale same scenariusze rozgrywało mi się lepiej niż w 2ed. Nadal zostało dużo miejsca na dopowiedzenia w niektórych przypadkach rozgrywki. Wszystkie działania są jawne, w przypadku gdy je wykonujesz, ale miejsca na blef i podchody jest multum. Zabawa była przednia. Peter Akimoto pamiętamy!
Żeby te nawiedzenia nie były jednak nieskazitelne to nadal grasz, grasz grasz, pamiętasz, że "tu się coś robiło" i pakujesz nos do księgi. Tego się chyba nie da pozbyć z tego typu gry.
Klimat
No i... jest, jest tutaj betrayal at house on hill, ale... czasami taki my sweet sixteen. Figurki są ładne, do nich nie ma co się przyczepić. Na moje oko ringi powodują, że są za duże, ale pomaluje i je ściągnę. Planszetki postaci są super, ale co z tego jak Jaden Jones, którego zainteresowania to tajemnice, a pod spodem ktoś napisał w jego cechach "Liczba rozwiązanych zagadek: 0, do tego właśnie ktoś mi przeczytał kartę wstępu, że jestem wybitnym poszukiwaczem zjawisk paranormalnych. Serio? W tym domu dzieją się 'dziwne' rzeczy, ale co ten gościu tu robi?
Pokoje są mocno rozświetlone, przez co wyglądają pięknie, ale nie strasznie. Ponury klimat rozpadającego się domostwa zamieniono na blichtr i przepych hotelu rodem z lśnienia w otoczce nowoczesnego horroru. Odkrywanie kolejnych pokoi przestało być zakładaniem się o przeżycie.
Nadal jest to bardzo klimatyczna gra, nadal dziwne rzeczy dzieją się na wydarzeniach, jak postać która nas goni, czy płonące zwłoki, ale gracze biegający księdzem po piwnicy z małą dziewczynką w poszukiwaniu komnaty z pentagramem, żeby przeprowadzić rytuał tutaj tego nie uświadczą(głównie przez to, że nie ma komnaty z pentagramem). Przedmioty również zostały wygładzone, rewolwer, który powodował, że musieliśmy sprawdzić czy jest w nim nabój poprzez rzut kością, teraz po prostu zadaje dodatkowe obrażenia. No, ale kompletnie w przypadku tych przedmiotów mi to nie przeszkadzało, grało się tak samo. Może teksty do niektórych przedmiotów były dziwne, czasami zdawało mi się jakby tego nie tłumaczył Polak.
No i co się stało z żetonami potworów. W 2ed mieliśmy multum średnio ładnych żetonów, ale jak blob się rozrastał po domu, to w każdym pokoju był mały żeton bloba. W tej edycji na każdym z żetonów jest napisane "Mały Potwór". WTF?! Dlaczego tu nie dali jakiejś kompletnie generycznej ikony potwora, która byłaby lepsza niż jakikolwiek napis?
Myślę, że
Zostawiam u siebie 3ed, ale niekoniecznie chcę teraz sprzedać 2ed. Wolałbym grać w 2ed, z ludźmi, którzy to znają albo z jakąś stałą ekipą, z którą przeżyłem X rozgrywek i każdy wie jak czytać instrukcje, jakie mamy zasady domu w różnorakich przypadkach. 2ed jest dla mnie bardziej poważniejszą klimatem grą, jest więcej horroru i kompletnie dziwnych rzeczy, które jednak pasują do tego domu. W 3ed wolę zagrać z kimś nowym, mogę tę grę zabierać ze sobą. O wiele lepiej przedstawione zasady nawiedzeń, które rozgrywa się tak samo jak w 3ed powodują, że gra nie jest w żadnym stopniu obdarta z rozgrywki i klimatu. Jest tu więcej gry w grze, wszystko idzie płynniej i wygodniej. Gdyby do 3ciej edycji dodali nowe nawiedzenia, płytki, które nawiązują strikte do horroru, a mniej do przygody to wtedy dopiero warto byłoby pozbyć się 2ed. "Under the cellar expansion"
Koniec końców, jak nie grałeś w 2ed to warto mieć 3ed, bo to to samo.
Jak masz 2ed, ale bariera językowa czy uczenie nowych graczy czytania księgi zasad przeszkadza w grze to też se kup, bo nowe nawiedzenia, a potworki możesz se przekładać i będzie fajnie.
Jak umiesz w angielski i masz fajną ekipę to kup se Widow's Walk albo Legacy.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nanty Narking
Czyli reimplementacja kultowego, białego kruka Ank Morpork, który po śmierci Terry'ego Prachetta nie może być już dodrukowywany przez brak praw.
W nanty narking wcielamy się w jedną z 8 dostępnych tożsamości i będziemy próbowali osiągnąć swoje zadanie tak, aby na początku naszej tury cel był wykonany. Wówczas ogłaszamy zwycięstwo.
Cele są różne, m.in.:
posiadaj X funtów
zbuduj X budynków
kontroluj X dzielnic (czyli posiadaj więcej swoich figurek niż przeciwnicy w danej dzielnicy)
umieść na mapie X figurek
wyczerp talię
na mapie musi znajdować się X znaczników niepokoju
Każdy z graczy ma na ręce 5 kart i zagrywa jedną z nich rozpatrując jej ikonki od góry do dołu, przy czym może pominąć jakąkolwiek lub nawet wszystkie i zagrać kartę bez efektu. Następnie jeżeli ma mniej niż 5 kart na ręce, dobiera do 5 i turę wykonuje kolejny gracz dopóki ktoś nie ogłosi zwycięstwa lub nie skończy się talia.
Rozgrywka toczy się na mapie wiktoriańskiego Londynu podzielonego na dzielnice, w których będziemy umieszczali naszych agentów oraz budynki walcząc o kontrolę i zwycięstwo.
Akcje jakie mogą znajdować się na kartach to:
Umieść agenta w dzielnicy, w której już masz agenta lub w takiej, która sąsiaduje z dzielnicą, w której mamy agenta (Jeżeli miałby to być kolejny agent w tej dzielnicy to trzeba tam umieścić znacznik niepokoju jeżeli go tam nie ma)
Usuń agenta z dzielnicy, w której jest znacznik niepokoju oraz usuń ten znacznik.
Usuń znacznik niepokoju
Pobierz X monet z banku
Zbuduj budynek i opłać jego koszt w dzielnicy, w której nie ma znacznika niepokoju
Zagraj kolejną kartę
Użyj tekstu opisanego na karcie
Pociągnij kartę zdarzenia losowego i rozpatrz jej efekt (to jedyna akcja, której nie można pomijać!)
Reakcja, czyli zagrywanie karty jeżeli przeciwnik będzie chciał nam coś zrobić
Gra jest bardzo prosta, bardzo szybka do wytłumaczenia(max 3 min.) i niedługa, bo czteroosobowa rozgrywka zamknie się w 30-45minutach. Fenomenalna na pierwsze kroki z nowoczesnymi planszówkami czy jako filler przed czymś cięższym. Karty mają niesamowicie ładne i klimatyczne grafiki.


Zaloguj się aby komentować
Nowa, polska wersja Betrayal at House on Hill już dostępna w przedsprzedaży. O grze pisałem więcej https://www.hejto.pl/wpis/betrayal-at-house-on-the-hill-gra-planszowa-opowiadajaca-o-losach-grupy-smialkow
W nowej edycji względem poprzedniej jest kilka zmian:
cieńsze kafle pomieszczeń
lekko usprawniony layout graficzny
przemodelowane płytki postaci
na początku gry pobieracie kartę, która będzie decydowała jaki zbiór nawiedzeń będzie w grze, jest 5 takich kart po 10 nawiedzeń każda, także będziesz mógł bardziej planować różnorodność scenariuszy. W 2ed często wypadał kilka razy pod rząd ten sam scenariusz
zmiana w wywoływaniu nawiedzenia. W starej edycji rzucałeś 6 kośćmi i jeżeli wynik był niższy niż liczba omenów następowało nawiedzenie. W nowej edycji rzucasz tyloma koścmi ile jest omenów na stole i jeżeli wynik będzie 5, wówczas następuje nawiedzenie. Pozwoli to na większą eksplorację zanim nastąpi klątwa.
obie strony czytają na głos wprowadzenie oraz setup na początku nawiedzenia. Pozwoli to uniknąć nieporozumień w rozkładaniu i czytaniu różnych stron księgi.
Jeżeli jesteście fanami Ameritrashy i dungeon crawlerów to warto zaopatrzyć się w egzemplarz.
Gra dostępna na rebel.pl oraz innych sklepach z grami planszowymi.

Zaloguj się aby komentować
Najlepsze gry na halloween
W związku ze zbliżającym się halloween pewnie wielu z was spotyka się ze znajomymi. Zrobiłem więc małą listę gier, w które warto zagrać w związku z tym dniem. Oczywiście oprócz samych gierek warto wyciąć parę strasznych dyni i zapalić świece dla klimatu.
Nemesis - gra przygodową typu "survival horror" przeznaczona dla od 1 do 5 graczy. Gracze wcielają się w rolę członków załogi kosmicznego transportowca "Nemesis", który po wykonaniu swojej misji obrał kurs powrotny na Ziemię.
Nagle wydarzyło się coś, co na stałe odmieni los tej misji - komputer statku uruchomił procedury awaryjne: zatrzymał "Nemesis" i przywrócił świadomość załodze.Wciąż odurzeni zbyt szybkim wybudzeniem próbujecie dowiedzieć się, co spowodowało ten alarm. Sprawdzacie stan załogi i okazuje się, że biomonitor jednego z członków załogi nie wysyla żadnego sygnału. Sprawdzacie stan statku i odkrywacie, że poza uszkodzonymi silnikami, będziecie musieli jeszcze manualnie ustawić cel podróży. I nie jest to ostatnie z waszych zmartwień, bo na pokładzie znajdują się Obcy.
Jest to sowity Alien na planszy, rozgrywka jest przesiąknięta klimatem.
Martwa Zima - Jedna z lepszych gier kooperacyjnych, w którą mi było dane zagrać. Klimat wylewa się znad planszy, a motyw zdrajcy potęguje ubóstwo w zmaganiach z żywimi trupami. Samolubność w dążeniu do wykonywanych celów powoduje, że nie do końca wierzysz swoim kompanom. Dla każdego fana walking dead i nie tylko must have. Świetne historie, logiczne rozwiązania i wszechobecne zombiaki, które z rundy na rundy potęgują niebezpieczeństwo śmierci.
Eldritch Horror - Gra opowiada o zmaganiach nieustraszonej grupy badaczy, którzy przemierzając najrozmaitsze zakamarki na całym świecie, próbują uratować go przed ostateczną zagładą i przebudzeniem się istot zwanych Przedwiecznymi. Gracze mają poczucie uczestnictwa w wielkiej ekspedycji rodem z przygód Indiany Jonesa czy serii gier Uncharted. I nie ma w tym porównaniu krzty przesady, ani tym bardziej nie należy traktować tego jako jako minus. Pulpowy charakter całości dopełnia dzieła i tworzy naprawdę unikatowy klimat nie zapominając przy tym jednak o fundamentach w postaci poczucia bezradności i wszechogarniającej utraty poczytalności na każdym możliwym kroku. Klimat wylewa się ze stołu do dużych wiader i zaufajcie, że zapełnia je nad wyraz szybko.
Betrayal at House on the Hill - gra przygodowa, w której rozgrywka wypełniona jest atmosferą niepewności i niezwykłymi emocjami. Gracze wcielają się w grupę przyjaciół, która przemierza nawiedzony dom na wzgórzu i napotyka na wydarzenia wyrwane rodem z horroru. Układ pomieszczeń tajemniczej rezydencji układany podczas rozgrywki, za każdym razem jest inny. Podczas rozgrywki jeden z bohaterów zostaje opętany i zdradza pozostałych. Osoba ta pragnie za wszelką cenę udaremnić plany swoich byłych kompanów, ci zaś podejmują desperacką walkę o przeżycie. (swoją drogą chętnie sprzedam)
Wszystkie wymienione gry to gry kooperacyjne bądź semi-kooperacyjne. Dość mocno losowe, ale za to w każdej z nich jest tona klimatu, który w tym dniu moim zdaniem jest najważniejszy.
Macie plany na planszówkowe spędzenie przyszłego weekendu? Jeżeli tak, to w co będziecie grali?

Zaloguj się aby komentować
Jaką planszowkę byście polecali dla początkujących, dla dwóch osób, żeby się wciągnąć? Z planszówek, w które graliśmy Talisman:Magia i Miecz, Cluedo, Wsiąść do pociągu, ale to zawsze w większym gronie. A zależałoby mi na takiej co można zagrać z żoną. Talisman nam się bardzo podobał.
@Rashan
Jeżeli chodzi o gry abstrakcyjne to polecam Kaskadię - układanie kafelków(biomów) i na nich żetonó zwierząt żeby punktować wg 5 kart punktowania, np.: otrzymujesz X punktów za to, że masz grupę jeleni o wielkości X. Świetnie się gra, a dodatkowo jest fajna mechanika zarządzania losowością poprzez wymianę rynku zwierząt.
Jeżeli chodzi o gry przygodowe a'la Talisman, ale już tak próg wyżej (ale nadal dość proste w przyswojeniu) to Eldritch Horror opowiadający o zmaganiach badaczy z przedwiecznym. Proste rozgrywanie tur, gdzie masz 2 akcje do wyboru, następnie faza wydarzeń, w których robicie jakieś wydarzenie związane z polem, na którym stoisz, a na końcu faza mitów, czyli dzieje się coś złego. Gracie dopóki nie rozwiążecie 3 tajemnic lub przedwieczny nie zejdzie na ziemię i was zabije!
Runebound 3ed, którego uważam trochę za Talisman++. W krainie terrinoth jako jeden z bohaterów będziecie przemierzać krainę i przeżywać przygody na szlaku, zdobywać umiejętności i ekwipunek. w podstawce są 2 scenariusze, których karty będą pojawiały się w toku grania. Na końću wyjdzie boss, jeżeli go pokonasz to wygrałeś.
Euro gierki, czyli zróbmy ruchy aby zdobyć punkty.
Everdell - opowiada o zwierzątkach leśnych i ich trudach przygotowania się do zimy. Będziesz zagrywał karty na stół i zbierał surowce stawiając pracownika na polu. Ten kto na końcu ma lepiej rozbudowane miasto - wygrywa. Ładna i całkiem prosta.
Zaginiona wyspa arnak
Przemirzacie zaginioną wyspę arnak jako badacze i chcecie odkrywać jej tajemnice. W tej grze będziesz odkrywał nowe wykopaliska aby pozyskać zasoby, a następnie wymieniał je aby piąć się na torze badań. Do tego wszystkiego dochodzi budowa decku przez pozyskiwanie artefaktów o wielkiej mocy i przedmiotów pomagających w rozgrywce.
Area control, czyli chłopki na planszy i walką o kontrolę terenów, w celu zdobycia przewagi.
Cyklady - gra strategiczno licytacyjna w settingu mitologii greckiej, gdzie na tytułowych cykladach będziecie licytować się o łaski bogów, które pozwolą wam wykonywać zgodne z nimi akcje. Ten kto wybuduje swoje miasta najlepiej i stworzy na koniec gry 2 metropolie - wygrywa
Bór - gra area control, ale rolę chłopków na mapie przejmują kości. Będziecie nimi walczyć o przewagę w tytułowych borach, do tego będziecie warzyć i wypijać eliksiry pomagająće w układaniu kostek albo przeszkadzaniu przeciwnikowi i oswajali zwierzęta, które później trzeba będzie wypuścić do boru aby zdobyć więcej punktów.
@lizakoo super, dzięki za konkret odpowiedź. Eldritch Horror już kiedyś mi wpadł w oko, pewnie się na niego skuszę w końcu.
@Rashan luźno. pod tagiem #planszelizaka opisuje gierki, które mam, może któraś cię zainteresuje. Mam tam opisane między innymi Kaskadię i Bór.
Zaloguj się aby komentować
Udało się zebrać całą ekipę dzisiaj i w 7 osób czyściliśmy trochę wioski z gałęziaków i dwóch wielkich pająków (jeden spieprzył)

Zaloguj się aby komentować
Moja pierwsza nowoczesna gra planszowa
Całkiem późno wszedłem w świat gier planszowych. Oczywiście tych nowoczesnych, bo w chińczyka, grzybobranie, snake&ladders czy kultowe eurobiznes zagrywałem się od podstawówki. Potem doszły gry karciane na standardowej talii kart i scrabble czy 5 sekund. No i na tym w sumie zakończyłem poznawanie tej sfery rozgrywki na długie lata.
Chyba w 2018 zostało to popchnięte w przód. Z pomocą można powiedzieć przyszedł netflix, którego wówczas nie oglądałem oraz jeden z seriali, którego też nie obejrzałem do teraz. Jak mi to pomogło wejść w świat planszówek, jeżeli w ogóle mnie to nie dotyczyło?
O nowoczesnych grach oczywiście dowiedziałem się przez moich znajomych, którzy na popularności serialu Gra o Tron kupili grę planszową o tym samym tytule. Dwa tygodnie słuchałem opowieści o wielkich emocjach, zdradach, podbojach i innych rzeczach dziejących się w Westeros. W końcu i na mnie przyszła pora żeby zmierzyć się z innymi rodami w tej, jak opisywali fenomenalnej grze.
Po mozolnym słuchaniu zasad, które były opowiadane tak słabo, że szybciej wyszłoby po prostu podanie mi do ręki instrukcji obsługi (wtedy o tym nie wiedziałem, widząc dużo tekstu żeby zacząć grać byłem lekko odrzucony) wybraliśmy swoje rody, wystawiliśmy planszetki i skrzętnie posegregowaliśmy kapsle akcji. Pierwszy zgrzyt wskoczył jak ktoś chciał przenieść wojska drogą morską, z sytuacji wynikało, że ani my, ani instrukcja nie wie co zrobić aby je przerzucić, więc przerwa trwała dość długo. Wróciliśmy do rozgrywki i przepychanek na planszy, które były dla mnie niesamowicie, na prawdę, niesamowicie nużące. W ogóle nie czułem emocji z tym związanych i raczej nie interesowało mnie zwycięstwo w tej bardzo ciągnącej się wówczas dla mnie grze. Znajomi byli lekko zdziwieni opinią, że ta gra w ogóle mi się nie podoba, nie mniej jednak zainteresował mnie sam zamysł budowania wojsk i przepychanki na mapie zdobywając tereny i surowce. Tak więc po przyjściu do domu zacząłem wertować internet w poszukiwaniu czegoś podobnego.
Google tym razem szczęśliwie pomogło i moim oczom ukazała się strona Rebela wraz z cykladami od Bruno Cathali. Miały wszystko czego potrzebowałem - figurki, kolorowa mapa, starcie wojsk, monety, była w przystępnej cenie i co najważniejsze - nie była grą o tron.
Po kilkunastu minutach czytania zamówiłem swój egzemplarz, zanim przyszedł to instrukcję znałem na pamięć. Zwerbowałem ekipę i tak zaczęliśmy wspólnie grywać, potem zwerbowałem kolejnych i kolejnych, z kolejnymi partiami wyłapywałem patologie cyklad, które niwelowałem kolejnymi dodatkami. Świat planszówek zaczął mnie wchłaniać, ale z cykladami jako moją jedyną grą spędziłem ok. roku. W tym czasie chyba każdego weekendu wraz z piwkami niosłem dumnie moje pudło mitologicznych stworów i wątłej jakości plastiku. Dzięki temu zaraziłem do planszówek też wielu znajomych, którzy nie znali tego typu gier. Nie raz mówili, że poszli gdzieś do znajomych i grali w planszówkę, ale jakąś taką za prostą, bez polotu.. Całkiem miło było słyszeć takie słowa.
Od tego czasu moja kolekcja rozrosła się do ok. 20 tytułów + dodatki, a samemu ograłem mniej lub bardziej myślę, że 60-70 różnych gier.
Jak zaczęła się wasza przygoda z grami planszowymi, byliście mocno namawiani do gry, czy raczej ciekawi co to pudło, które ktoś przyniósł skrywa?
Wołam @Oczk

@Nebthtet ze swojej strony polecę Terraformację Marsa i Arc Novę. Obie gry wysoko oceniane, gra się świetnie i solo i z kimś
@Nebthtet weź se kup naszego polskiego Robinsona od Trzewiczka. Fajnie się gra samemu i satysfakcja jest jak pokonasz grę. Tylko nie daj się skusić na Robinsona 2.0 czyli Pierwszych Marsjan bo to kupa jest. Możesz też zakupić Pandemica bo samemu tez jest ok. Kiedyś miałem też zajawkę na Osadników (ale tych od Rebela, nie Catan). Z polecanych to jeszcze Spirit Island ale sam nie grałem.
@aceventura @Stenimi dzięki za pomysły, obadam i którąś z propozycji sobie nabędę na wieczory zimowe
Zaloguj się aby komentować
@lizakoo a widzisz, my najwięcej graliśmy właśnie w trakcie emisji ostatnich sezonów GOT i teraz przy okazji Rodu Smoka liczę na odnowę ekipy. Większość książek nie czytała, ale mapę i postacie jako tako kojarzyła dzięki serialowi.
Z ciekawości, jaką planszówkę wtedy kupiłeś?
@Oczk Podsunąłeś mi temat na wpis, to nie będę spoilował. Jutro cię zawołam albo zaobserwuj tag to się samo zawoła
Zaloguj się aby komentować
Rozegrałem kilka kolejnych partii w Brass. Ostatnia z fantastycznymi ludźmi z kanału Planszowe Bestie na Bastylionie.
Trzyosobowa rozgrywka. Punktacja 131/116/111, wygrałem!
Uważam, że 2 osoby na fanowskiej oraz 3 osoby na normalnej stronie to sweetspot w Brassie Lancashire. Oczywiście w 4 osoby też działa bardzo dobrze, ale stwierdzam to po tym jak sprawnie gra się w trójkę, praktycznie zerowy downtime. Do tego uwinęliśmy się w 1h45min.
Oprócz dużych tytułów jak Brass wpadło jeszcze:
-Palec Boży z dzieciakami, fenomenalna pstrykanka dla dzieci od 5 roku życia (na pudle jest 8 ze względu na tekst na kartach, ale jak dorosły obsługuje grę to dzieci sobie radzą)
-Unanimo w 8 osób, czyli państwa miasta, ale na skojarzenia.
Co u was planszowi hejterzy zawitało na stole w weekend?

@Szuuz_Ekleer Może kiedyś będę miał vibe na RPGi. Jakoś nie potrafię tak rolplejować przy stole. Macie jakieś tematyczne charakteryzacje i wystrój pokoju?
@lizakoo Wszystko w przygotowaniu, ale to prowizorka w małym mieszkaniu. Cóż, cokolwiek nie zorganizuje się to i tak wyobraźnia musi pozostać na 1. miejscu do udanej zabawy
Zaloguj się aby komentować
Hejterzy.
HYPE HYPE HYPE HYPE
Rebel zapowiedział fenomenalny i nie do podrobienia Betrayal At House on Hill 3rd po Polsku.
Premiera już 28.10
https://www.hejto.pl/wpis/betrayal-at-house-on-the-hill-gra-planszowa-opowiadajaca-o-losach-grupy-smialkow
Tutaj link do mojego wpisu o drugiej edycji.

Zaloguj się aby komentować
Ark Nova
Odkąd przyszła to praktycznie w każdym tygodniu rozkładamy i gramy kilka razy. Jestem już po chyba 20 partiach i nadal czuje mocną świeżość tytułu.
Ark Nova opowiada nam o zarządzaniu własnym zoo, wyszukiwaniu sponsorów aby było to łatwiejsze, dobieraniu odpowiednich zwierząt, współpracy z innymi kontynentami, poszerzaniu naszej reputacji aby mieć więcej możliwości zagrania kart oraz ochronie przyrody, bo bez tego czynnika nie da rady wygrać...
...ale od początku. Na środku stołu jest ogromna plansza z wystawką kart, tor atrakcyjności, tor ochrony przyrody, tor reputacji oraz tor przerwy. Na starcie otrzymujemy planszę przedstawiającą nasze zoo(jest ich 8 asymetrycznych), na której są miejsca na kafle wybiegów, zoo partnerskie dające upusty dla zwierząt z konkretnego kontynentu, uniwersytety pomagające w zagrywaniu kart wymagających ikon badań, notatnik, w którym trzymamy zasoby oraz po lewej stronie tor bonusów, które będziemy otrzymywali po wykonaniu projektu ochrony przyrody.
Pod planszą mamy miejsce na karty akcji i bardzo fajny system ich zagrywania.
Każda akcja ma swoją moc od 1 do 5, im wyższa tym więcej możemy zrobić z danej akcji. Przykładowo akcja budowy z mocą 2 pozwala zagrać wybieg o max. wielkości 2 pól. Akcja budowy z 5 analogicznie pozwala zagrać wybieg o max. wielkości 5 pól.
Po zagraniu danej akcji przesuwa się kartę na pozycję 1, a resztę przesuwa w górę i dzięki temu robią się silniejsze.
W grze mamy 6 różnych akcji do przeprowadzenia:
Budowa - pozwala budować wybiegi na planszy zgodnie z zasadami budowania.
Karty - pozwala pobierać karty z wystawki zgodnie z naszą reputacją i przesunąć znacznik przerwy o 2 pola bliżej do wywołania przerwy
Zwierzęta - pozwala zagrywać karty zwierząt opłacając ich koszt pieniędzmi i umieszczać je do spełniających wymogi wybiegów.
Sponsorzy - pozwala zagrywać karty sponsorów, którzy będą nam przynosili doraźne/długofalowe profity LUB wywołać przerwę o mocy akcji.
Stowarzyszenie - pozwala umieścić pracownika na planszy stowarzyszenia i wykonać związaną z polem akcje (pobranie zoo partnerskiego/uniwersytetu/otrzymanie 2pkt reputacji/wykonanie projektu ochrony przyrody)
Pobranie żetonu X - zamiast zagrywać akcję z karty pomijamy jej tekst i pobieramy żeton X, którego użyjemy do wzmocnienia przyszłych akcji.
Każda z tych kart ma drugą stronę, ulepszoną. Dzięki temu będziemy mogli robić mocniejsze akcje/częściej/więcej. Maksymalnie w jednej rozgrywce możemy ulepszyć 4 z 5 kart akcji.
Sama rozgrywka trwa dopóki nasz pion na torze atrakcyjności nie spotka się z pionem na torze ochrony przyrody. Wówczas sprawdzamy karty punktowania końcowego, które każdy z graczy otrzymuje na starcie (np.: osiągnij 6/9/12/15 pkt reputacji aby otrzymać 1/2/3/4 pkt ochrony przyrody) oraz karty sponsorów, które mają warunek punktowania końcowego (np.: posiadaj w swoim zoo 6 ikon naczelnych aby otrzymać 1 pkt ochrony przyrody). Po tym wszystkim obliczamy różnicę punktową i porównujemy wynik z innymi graczami. Rekord, który zrobiłem to 51 pkt.
Karty sponsorów i karty zwierząt można by porównać do kart zielonych i niebieskich w terraformacji marsa.
Zielona-zwierze daje ci doraźny bonus w postaci punktów atrakcyjności, daje ikony do twojego zoo oraz ma jakiś tekst na karcie (np.: weź 2 karty z talii, jeżeli będzie w nich zwierzę to zatrzymaj je na ręce).
Niebieska-Karty sponsorów to karty dające doraźny bonus/bonus przy zagraniu konkretnej ikony/bonus punktowy na koniec gry po spełnieniu warunku.
Poza tym wszystkim nie ma tutaj jako tako wyznaczonych rund. Lecimy tura po turze, aż znacznik przerwy dojdzie do końca. Wówczas odświeżamy rynek kart, odrzucamy karty do limitu na ręce 3 lub 5, otrzymujemy dochód zgodnie z naszą atrakcyjnością i przesuwamy znacznik na pole startowe.
Flow jest bardzo przyjemny. Nie czeka się na turę przeciwnika (no pierwsze 3 partie to trochę się czeka zanim przeciwnik się namyśli), wszystko idzie szybko, gra się nie dłuży pomimo tego że rozgrywka trwa ok 90-100minut na dwie osoby. Na początku uważałem, że jakaś taktyka jest lepsza niż inna, że trzeba ulepszać wszystkie karty, że budowanie całej mapy zoo to dobry pomysł, że duże zwierzaki są lepsze niż małe, ale im dalej w las tym bardziej uważam, że praktycznie wszystko jest tam dobre, ale trzeba być trochę konsekwentnym. Zoo zbudowane z kilku dużych i kilku małych zwierząt może i pozwoli nam zdobyć dużo atrakcyjności, ale są małe szanse że dzięki temu punktowanie końcowe będzie dla nas dobre i czy w ogóle się odpali. Nie mniej jednak można iść mocno w tor ochrony przyrody, w zwierzaki, w sponsorów, którzy nam jako tako powiedzą w jaką stronę się kierować w czasie zarządzania naszą placówką. Z każdą kolejną rozgrywką lepiej wykorzystuje karty i początkowo te, które nie były interesujące, teraz zagrywam chociażby żeby dostać kolejną ikonkę, która mi da jakiś profit czy zapunktuje na koniec. Interakcji jest jak na lekarstwo, ale potrafi wkurzyć jeżeli jest zagrana w odpowiednim momencie.
Reasumując Ark Nova jest dla mnie fantastycznym euro, w które chętnie zagram o każdej porze dnia i nocy. Rondel akcji jest świetnie przemyślany i dobre ich ułożenie, tak aby wykonywać mocne akcje kaskadowo to klucz do sukcesu. Wiele możliwości punktowania i niejednoznaczna droga do zwycięstwa powoduje, że dużo wody w Wiśle upłynie zanim będę w jakimś stopniu znużony tytułem, bo jak dotąd każda partia wygląda inaczej. Top 10 na BGG jak najbardziej uważam za zasłużone



Zaloguj się aby komentować
Cześć planszowi hejterzy.
Dzisiaj mała dyskusja o insertach i organizerach wszelkiej maści.
Ja z reguły kupuje insert w dwóch przypadkach:
grę rozkłada/składa się bardzo długo ze względu na ilość elementów
gra nie mieści się w jednym pudełku wraz z dodatkami
Na ten moment kupiłem insert folded space do 7 cudów świata, który mieści wszystko w jednym pudle i niesamowicie przyspiesza rozkładanie. Dodatkowo mam insert do zaginionej wyspy arnak oraz martwej zimy. Bez tego w ogóle nie rozkładałbym tych gier, bo sama myśl o tym ile trzeba wyciągać z worków, tasować, rozkładać, szukać tego co potrzebujemy, dzielić zasoby, powodowała, że mi się po prostu nie chciało.
Nie mniej jednak inserty to nie jest taka tania rzecz i niejednokrotnie mogą kosztować 70% ceny gry planszowej, a wiadomo, wtedy warto dodać te 30% i kupić nową grę!
U mnie z pomocą przyszła drukarka 3d Ender, którą można nabyć za ok. 800zł. Dzięki temu, że druk 3d jest już bardzo popularny i mocno staniał, po jednorazowym zakupie mogę drukować inserty w bardzo niskich cenach. Na ten moment wskoczył insert do Brass Lancashire, który wyszedł mnie ok. 15-20zł + prąd. Teraz przymierzam się do poukładania kafli z terraformacji marsa w insercie z drukarki. Pliki do druku ściągam z thingiverse, gdzie można znaleźć wiele fajnych projektów.
Oprócz tego są też fantastyczne pojemniki combibox ze strony mepel.pl Używam ich do wielu gier, świetnie pasują do cyklad czy chociażby architektów zachodniego królestwa. Są bardzo tanie, ale ich wadą jest to, że nie zawsze idealnie pasują do elementów, które w nie włożymy oraz lubią się wywrócić w pudle (akurat do cyklad i architektów wchodzą idealnie i są stabilne)
Drukujecie lub kupujecie elementy pomagające w przechowywaniu, rozkładaniu i składaniu waszych gierek? Jeżeli tak to pochwalcie się swoimi rozwiązaniami.


@lizakoo ja nie mam ani jednego dokupionego insertu, ale mam po prostu plastikowe pudełka lub dodatkowe pojemniczki, bo często jednak nie do końca są przemyślane pudła przez twórców.
@NieTylda często wcale nie są przemyślane. Tak mi przypomniałeś, że też dwa organizery na śrubki wstawiłem do pudła z agricoli.
@Kurwiu Ty jednak masz cos z lbem. Porownanie do samochodu hmm bez siedzen jest z d⁎⁎y. Co najwyzej kupuje podstawowa wersje i sobie dokupie bagaznik dachowy. XD
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj był Dzień Gier Planszowych!
Z tej okazji na stół wskoczyła u mnie zaginiona wyspa arnak z dodatkiem, niestety tylko jedna partia, bo poniedziałkowe obowiązki skutecznie odciągają od growych przyjemności.
Różowa grała Baronessą, ja grałem mistykiem. Mapa ze świątynią Jaszczura. Baronessa 93 - 73 Mistyk.
Jak wy, hejterzy świętowaliście ten dzień? Ile partii i w jakie tytuły wpadło?

Zaloguj się aby komentować
Portal zapowie dzisiaj nową grę, którą zgodnie z tym newsem będzie można jeszcze dzisiaj, w Dzień Gier Planszowych ograć.
Liczę na Betrayal at house on hill PL

Zaloguj się aby komentować
Terraformacja Marsa
Chyba ulubiony tableu builder w naszym kraju. Gra brzydka do bólu, a jednocześnie świetna w swoich założeniach.
Eurosuchar pełną gębą, ale sucho nie będzie, bo zawsze musimy postawić 9 kafelek oceanu. W terraformacji marsa będziemy przyjmowali rolę jednej z wielu korporacji, która chce tytułowo zamienić pustą, czerwoną planetę w miejsce do życia. Będzie to trwało, aż 9% planety to będą oceany, 14% tlenu będzie w atmosferze oraz temperatura wyniesie bodajże 6 stopni Celsjusza. Jako jedna z wielu korporacji będziemy mieli jakieś bonusy startowe, które w późniejszych pokoleniach raczej będą się zacierały. Aby sterraformować marsa trzeba będzie wykonywać projekty - zagrywać karty na stół, które będą nam dawały efekty doraźne lub długotrwałe, m.in. będą zwiększały naszą produkcję zasobów, dzięki którym uda nam się przeprowadzać terraformację. Nie uświadczymy tutaj chodzenia chłopkiem po planszy. Główną mechaniką jest budowanie silniczka i tableu poprzez zagrywanie kart i umiejętne ustawianie kafelków terenu/oceanów na marsie tak aby otrzymać dodatkowe bonusy.
Początkowo podchodziłem do TM z przymrużeniem oka. Wtedy wówczas fakt, że wszystkie gry scifi<fantasy (do teraz tak jest, ale już doceniam dobre scifi) oraz to jak fanbase dzielnie walczył z wszelakim hejtem powodował, że oczekiwałem kompletne nic od rozgrywki, a nawet chciałem, żeby mi się to nie spodobało. No, ale jak ta rozgrywka się zaczęła.
Otrzymałem niedużych rozmiarów mapę, swoją korporację, planszę produkcji i zasobów, oraz z ogromnej talii projektów kupiłem kilka z nich.
W swojej turze będziemy wykonywali 1 lub 2 akcje kolejno aż wszyscy gracze nie spasują. Wówczas uruchamia się koniec pokolenia, a my otrzymujemy dochody zgodnie z tym co udało nam się uciułać na planszy, a zasobów kilka jest.
Przede wszystkim pieniądze, które pozwalają zagrywać karty projektów. Do tego dochodzi stal i tytan, czyli surowce, które pomagają obniżać cenę niektórych kart projektów. Następnie jest roślinność, która pozwala stawiać lasy na planszy marsa i podwyższać tym samym poziom tlenu. Na końcu zostaje nam energia, która na koniec każdego pokolenia zamienia się na ciepło. Ciepłem możemy ogrzewać planetę i tym samym podwyższać jej temperaturę.
Akcji mamy do wyboru kilka, są one dość proste i intuicyjne:
-Zagranie karty z ręki i opłacenie jej kosztu
-Wykonanie akcji z poprzednio zagranej karty projektu z efektem akcji(niebieskie projekty)
-Zbudowanie lasu z roślinności
-Podwyższenie temperatury z jednostek ciepła
-Zagranie projektu standardowego, czyli wykonanie akcji z tabeli akcji podstawowych, np.: podwyższenie produkcji energii, -postawienie miasta.
-Kupno tytułu po spełnieniu jego warunku, który da nam na koniec 5 punktów zwycięstwa.
-Ufundowanie nagrody i wyścig o pierwsze miejsce w danej kategorii z innymi graczami. Na koniec gry zwycięzca otrzyma 5 punktów zwycięstwa.
-Spasowanie.
Kart projektów są trzy rodzaje:
-Zielone, które mają efekt natychmiastowy
-Niebieskie, które mogą mieć dodatkową akcję na sobie lub efekt trwały dający nam jakiś bonus(np.: za zagranie konkretnej karty otrzymamy pieniądze)
-Czerwone, które są wydarzeniami i obracamy je rewersami po zagraniu.
Gracze kontrolujący korporacje będą próbować w toku rozgrywki pozyskać jak największe ilości punktów.
Punkty będziemy otrzymywali:
-Za każdym razem, gdy podwyższymy jeden ze współczynników terraformacji - postawienie oceanu/podwyższenie temperatury/zwiększenie ilości tlenu.
-Każdy nasz las na koniec gry będzie nam punktował
-Każde nasze miasto będzie nam punktowało za każdy las, który z nim sąsiaduje
-Punkty za Nagrody
-Punkty za Tytuły
-Punkty, które będą widniały na naszych zagranych kartach.
Możliwym problemem w tym euro może być fakt, że talia projektów jest ogromna. Przez kilka rozgrywek można grać tak, że wszystkie karty, które dobierasz są dla ciebie nowe. Powoduje to losowość, ale dodaje też ogromną regrywalność co mi całkiem odpowiada. Dodatkowo na kartach zdjęcia ze stocka są okropne, źle się na to patrzy, dobrze, że gra broni się przy tym mechanikami. Planszetki graczy to kompletny żart i od razu po zakupie trzeba zaopatrzyć się w dodatkowo płatne dwuwarstwowe planszetki.
Dla mnie pomimo tej brzydoty, dużej losowości i w niektórych przypadkach długim czasie rozgrywki ta gra jest bardzo dobra. Wyścig, który TM nam oferuje wraz z satysfakcjonującym budowaniem swojego silnika powoduje duże emocje i za każdym razem przy podliczaniu punktów to punkty z kart przesądzają o zwycięstwie. Potęguje to fakt, że na początku mapa jest kompletnie pusta, aby na końcu gry miała ogromne oceany, była zalesiona i obudowana miastami.
Ostatnia rozgrywka w 5 osób, z ogranymi ludźmi (preludium/nowa mapa) zamknęła się w 120 minutach, co uważam za bardzo dobry wynik. Każdy planszówkowicz powinien przynajmniej spróbować TM.


@edantes nie widzę potrzeby żeby TM była ładniejsza. Mechanicznie działa i do tego jest zawzięta ekipa, więc partie są emocjonujące
TM - gra tak brzydka jak świetna. Ograłem z ludźmi, solo, na steamie, zawsze wypada kapitalnie i pożera czas. Jednak należy mieć świadomość, że pierwsze podejście nawet w doświadczonej ekipie może być... Bolesne
Zaloguj się aby komentować
Tabletop Simulator ktoś coś pogrywa?
@lizakoo Nie znam żadnych z tych tytułów, ale ten runebound wygląda kozacko. Ogólnie jestem noobem, jeżeli chodzi o TTS.
Zaloguj się aby komentować
Betrayal at House on the Hill
Gra planszowa opowiadająca o losach grupy śmiałków, którzy zainteresowani strasznymi opowieściami chcą sprawdzić co kryje się w tytułowym domu na wzgórzu.
Gracz przejmuje kontrolę nad jednym z 12 poszukiwaczy i będzie nim przemierzał kolejne pokoje nawiedzonej willi. Każdy z nich ma 4 główne statystyki:
Prędkość - mówiąca ile maksymalnie pól może przejść poszukiwacz w swojej turze
Siła - za jej pomocą będziemy atakowali, jej cyfra mówi iloma kośćmi rzucamy przy ataku
Poczytalność - cecha potrzebna głównie do wykonywania testów, w niektórych przypadkach walki ze zjawami będziemy używali jej też do ataku
Wiedza - jak wyżej, ale chyba nie ma możliwości atakowania za jej pomocą.
Jeżeli jakakolwiek statystyka spadnie na najniższe pole, postać umiera.
W czasie przemieszczania się po nawiedzonym domu, przy odkrywaniu pokoi będą nam towarzyszyły wydarzenia z tym związane takie jak wizja przedstawiająca nas samych leżących w trumnie, czy krew cieknąca po ścianach. W tym wypadku najczęściej będziemy musieli rzucać testy na jakiś z atrybutów i odczytywali zgodnie z wynikiem co nam się stało. Możemy oprzeć się strasznym wizjom, mogą nas one ponieść i w związku z tym otrzymamy obrażenia psychiczne bądź fizyczne, czy też przeniesiemy się do innego miejsca domu. Poziom danego atrybutu mówi nam iloma kośćmi będziemy rzucać przy testach.
Oprócz wydarzeń mamy przedmioty pomagające nam w grze oraz Omeny.
Jeżeli znajdziemy się w pokoju, w którym jest Omen wtedy dobieramy kartę z odpowiedniej talii i dokładamy ją do naszego ekwipunku. Może to być czarny kot, mała dziewczynka, tabliczka spirytystyczna i inne straszne rzeczy. Różnią się tym od wydarzeń i przedmiotów, że po dobraniu takiej karty musimy rzucić na nawiedzenie. Wtedy bierzemy 6 kości i wynik na nich musi być równy lub wyższy liczbie omenów u wszystkich graczy przy stole, jeżeli się nie uda następuje nawiedzenie.
Nawiedzenie mówi nam o tym jaki z 50(100 z dodatkiem) scenariuszy będziemy rozgrywać. Wówczas sprawdzamy jaki Omen został dobrany w jakim pokoju i odczytujemy z tabeli kto jest zdrajcą i nr scenariusza jaki będzie rozgrywany. Dzielimy się na grupy: Zdrajca/Ocaleni. Zdrajca otrzymuje księgę zdrajcy i swoje warunki przygotowania do gry oraz zwycięstwa, ocaleni analogicznie otrzymują księgę ocalałych. Na osobności obie grupy przygotowują się do gry podając tylko szczątkowe informacje, a dopiero przy wykonywaniu danych czynności w czasie rozgrywki wyjaśniają drugiej stronie co się dzieje.
Scenariusze są różne. Może się zdarzyć, że po domu chodzi mumia, którą trzeba zabić, drakula, któremu trzeba wbić kołek w serce, zdrajca może zamienić się w kota, a bohaterowie zmniejszyć do rozmiarów myszy i próbować uciec z domostwa za pomocą zabawkowego samolotu.
Wczorajszy scenariusz był o czarnoksiężniku, który był nieśmiertelny, ale można było zabić jego duszę. Czarnoksiężnik musiał zabić wszystkich ocalałych żeby wygrać, a dusza każdego zabitego przechodziła na stronę czarnoksiężnika i mu pomagała.
Ocaleni musieli znaleźć duszę czarnoksiężnika i ją zniszczyć. Żeby to zrobić musieli odnaleźć skrzynię, posiadać klucz i ją otworzyć lub zniszczyć zamek. Ze skrzyni wyskoczył królik, który zaczął uciekać. Po dogonieniu królika trzeba było zrobić test na prędkość, jeżeli sie udał, z królika wyskoczyła kaczka i znów zaczęła uciekać. Żeby zabić kaczkę trzeba było zrobić test na siłę, jeżeli sie udał to z kaczki wyskoczyło jajko, które toczyło się po domostwie i trzeba było zbić skorupkę. Po udanym teście i zbiciu skorupki w końcu z jajka wyszłaby dusza czarnoksiężnika i moglibyśmy ją zniszczyć, ale już wszyscy nie żyliśmy i czarnoksiężnik wygrał ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Gra jest przesiąknięta klimatem, bardzo prosta w zasadach, a uczucie strachu, nawiedzenia, bezsilności i nielogicznych zdarzeń wylewa się z planszy. Dużo zależy od rzutu koścmi, ale umiejętne przeszukiwanie domu pozwala jako tako niwelować losowość.
Dla mnie to jeden z najlepszych horrorów na planszy. Czekam niecierpliwie na Polską wersję tej planszówki

Zaloguj się aby komentować