Zapytam wprost, bo przyznam szczerze nie chce mi się szukać. Może ktoś zna i poleci
Nie zawsze chce nam się rozkładać giga planszówkę, żeby się oderwać, więc szukam jakiejś szybkiej karcianki, która nie wymaga za dużo miejsca do rozgrywki. Coś w stylu easy to learn - hard to master. No i żeby się nie znudziła po kilku rozgrywkach (chociaż to kwestia mocno subiektywna ). Nie chodzi mi tu o jakieś stricte logiczne karcianki (chociaż nie wykluczam). Może coś z jakimś zarysem fabularnym z elementami logicznymi .
Wiem, że opis mocno chaotyczny, więc z chęcią przyjmę wszystkie propozycje .
@wampirek plusy i minusy ma swoje. Nawet czasem plus jest minusem. Podam przykład 7 Cudów Świata. Kumpel miał graliśmy czasami, lubiliśmy bardzo. Jakiś czas później pandemia, dawajcie jest online możliwość. Super! Tylko tak, tam rozgrywka trwa 10-15 min. Przy planszy to minimum 1H+. No i gierka poszła w kąt, nikomu się nie chce specjalnie rozkładać tego
fajne to jest bo najpierw układam sobie obrazek taki jak na pudełku, a druga torebka z puzzlami to obrazek który trzeba sobie wyobrazić, bo układamy to co widzi ta baba na środku (use your imagination bro).
niby ciężkie, ale sama przyjemność układać takie puzzle, bo jest bardzo dużo szczegółow no i samo wykonanie tez mi sie bardzo podoba
Gdy z jakiegoś powodu w pobliskim sklepie żadnych nie ma, są tylko białe, albo po prostu chcecie się pobawić i mieć np we wzroki, czy może uważacie że potrzebny wam zestaw kości jest za drogi, tudzież nie chce wam się czekać na dostawę z Chin może wam się to przydać.
Jeśli macie w okolicy któryś ze sklepów sieci action, to wszystko co będzie wam potrzebne możecie znaleźć właśnie tam.
Będę operował tymże sklepem jako przykładem, wraz z cenami elementów:
Kostki białe malujemy na pożądany przez nas kolor. Po pomalowaniu ścianki, zostawiamy ją chwilę do przeschnięcia, tak na 10-20 minut, potem możemy zabrać się za kolejną, aż cała kostka zostanie zabarwiona na pożądany kolor.
Po pomalowaniu kostki zalecam jej polakierowanie, ponieważ pomimo tego że marker jest dość wytrzymały, kostka może sprawiać wrażenie lepkiej w dotyku, tudzież zostawiać ślady (chociaż to ostatnie mi się nie zdarzyło).
Lakierować zgodnie z zaleceniami podanymi na puszce, zostawić do wyschnięcia.
Można próbować pokryć kostkę np lakierem do paznokci, ale istnieje prawdopodobieństwo że farba po prostu "spłynie" wraz z nim.
I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST TRWAŁE, TANIE W ZROBIENIU I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ.
Podsumowując potrzebujecie:
-kostki białe
-markery
-lakier (opcjonalnie)
Efekty są zależne tak naprawdę od tego jak się postaracie przy malowaniu.
Przydatne do robienia proxy (można np wydrukować naklejki, nakleić je na kostkę a potem je zalakierować), gdy potrzebujecie ich dużo albo po prostu chcecie się pobawić z dzieciakami.
Używałem tej metody wielokrotnie, sprawdza się całkiem nieźle. Można też zamiast barwienia, używać naklejek z symbolami, jeśli są potrzebne jakieś fikuśne. Trzeba jednak pamiętać, żeby naklejka w całości mieściła się na kostce i nie "wychodziła" na rogi. Po naklejeniu zalakierować i sprawdza się całkiem nieźle.
Fascynuje was historia? Archeologia? A może lubicie oglądać zabytki? A może pociąga was tajemnica?
To świetnie się składa, ponieważ dziś poczujecie się jak Indiana Jones albo Lara Croft!
Przed wami Raiders in my pocket, czyli nie roll&play tylko mikro gra, składająca się z kafelków i żetonów.
Do gry potrzebujecie:
-instrukcji
-kafelków
-3 żetony lub żeton i 2 kostki (k6) i (k10)
Przebieg gry:
Wykładasz kafelek lądowiska, na 2 osobnych stosach umieszczasz kafelki dżungli i świątyni.
Na szczycie stosu świątyni umieszczasz kafelek "wejście do świątyni".
Na karcie postaci umieść znacznik ataku na pozycji 1, znacznik życia na pozycji 6, a znacznik pory dnia na pozycji "świt" (tudzież odpowiednio obróć kostki).
Poruszasz się żetonem bohaterki naprzód, w kierunku wolnej krawędzi żetonu. Odkrywając nowy kafelek ze stosu dżungli/świątyni, pociągnij kartę ze stosu wydarzeń i rozpatrz wydarzenie zgodne z porą dnia w jakiej się obecnie znajdujesz.
Jeśli st kart wydarzeń wyczerpie się, żeton przechodzi na kolejną porę dnia.
Aby wejść do świątyni należy najpierw aktywować mechanizm. W samej świątyni poruszamy się tak jak w dżungli; kładziemy kafelek, rozpatrujemy wydarzenie itd.
Gdy uda ci się dostać do pomieszczania z ołtarzem zbierasz bożka i pędzisz na złamanie karku z powrotem na lądowisko.
Gra nie jest łatwa, wymaga uważnego planowania i wcześniejszego zdobycia wystarczającej ilości powerupów, aby udało się wam z sukcesem uciec do samolotu.
@samuraj-jack Bym powiedział, że obie rzeczy to robią 10 planszówek po 300-400, a 10 planszówek po 50-100 to jednak spora różnica. Choć rzadko w grywalności, głupi chińczyk za 2 dychy jakoś potrafi większość ludzi bardziej bawić niż czytanie skomplikowanych zasad w 30 stronicowej instrukcji...
Dziś przed wami jego pomniejszona wersja, Verde, powstała jako część projektu SHRINKO na bgg.
Można grać samemu albo w 2 osoby. Niestety, trzeba chwilkę przysiąść nad zasadami i poczytać co piszą ludzie w wątku żeby rozwiać wątpliwości dotyczące rozgrywki.
Do gry potrzebujecie:
-planszy
-kafelków
-znaczników graczy
-znacznika tur
Rozgrywka, podobnie jak w Azulu, polega na dobieraniu kafelków i układaniu ich w odpowiedni sposób na planszy.
Czyli dzielimy je na kupki, umieszczamy znacznik pierwszego gracza, pobieramy kafelki...
UWAGA! Obaj gracze korzystają z tej samej planszy! Punkty zliczane są na bieżąco, a nie na końcu rozgrywki!
Wymaga zrobienia planszy oraz kafelków które będziecie na niej układać.
Ze swojej strony polecam grubsza tekturę jako podkład do planszy, na którą naklejacie jej grafikę, nie jest to jednak niezbędne. Kafelki można natomiast nakleić na kawałki kartonu, drewna, pianki bądź po prostu grubej tektury, przez co łatwiej będzie nimi operować.
Dzielni skandynawscy wojownicy, grabiący morskie osady #pdk
Wielu z was pewnie chciało poczuć się niczym jeden z nich.
Przedstawiam wam grę typu roll&play The Last Jarl
Wcielasz się w niej w rolę przywódcy jednego z normańskich klanów i prowadzisz go do świetności.
Czy skażesz swój ród na zapomnienie i ośmieszenie pośród innych klanów?
A może czeka na Ciebie chwała, a imię twoje będzie opiewane przez skaldów na wieki?
Przekonaj się już dziś!
Aby w nią zagrać potrzebujesz:
-instrukcji
-wydrukowanej planszy
-12 kolorowych kostek sześciościennych (po 3 w kolorach: zielonym, niebieskim, czerwonym i żółtym)
-czegoś do pisania czym oznaczysz zdobyte punkty
Gra polega na główkowaniu jaki jest najlepszy sposób na rozdysponowanie dostępnych nam kostek i oczek na nich, tak, aby uzyskać jak najlepszy wynik. Takie typowe zarządzanie zasobami.
@Quimeen w 2 osoby też graliśmy, da się, ale jest nieco bardziej... taktyczna, że tak to ujmę. Każdy ma więcej punktów akcji no i ma tylko jednego przeciwnika, to wiadomo jak będą akcje konkurencji wyglądać( ͡° ͜ʖ ͡°)
W 4 osoby było całkiem fajnie, jak na 3, 5 lub 6 niestety nie wiem.
@Quimeen Działa bardzo dobrze na 3 jak i na 4 osoby, na więcej bym nie usiadł, bo szanuję swój czas Na liczniku jakieś 20 rozgrywek, także chyba coś tam wiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dziś grałyśmy z młodą w Everdell. Gra o przepięknej szacie graficznej. Kto zyska najwięcej punktów w kilku rundach - wygrywa. Na myślenie, na strategię. Trochę przynudna, bo w zasadzie tylko zbieranie hajsu i kupowanie kart za fanty z lasu. I tyle. Rozrywka bardziej na wypożyczenie z biblioteki niż zakup. Takie bardziej 8+ (wiekowo).
Dzisiaj udało się zagrać w The Estates. Jak każda gra skupiona niemalże wyłącznie wokół licytacji, mechanicznie wchodzi częściowo w domenę gier towarzyskich/imprezowych i dlatego wymaga odpowiedniej ekipy żeby można się było przy niej dobrze bawić.
To, co jest w niej wartego uwagi:
jak na grę niebędącą strategią/grą wojenną, tona negatywnej interakcji
duży chaos w trakcie rozgrywki objawiający się koniecznością kompletnej reorientacji własnej strategii w reakcji na sytuację na planszy
piękne wydanie - drewniane bloczki pięter robią robotę (estetyka produkowanych gier to wyjątkowo mocna strona wydawnictwa Capstone)
Dzisiaj udało mi się wygrać z oszałamiającym wynikiem -21 punktów (oponenci mieli kolejno -28 i -83 punkty). Motyw z sabotowaniem sytuacji punktowej przeciwników w momencie, kiedy samemu nie udaje się zdobyć pozytywnego wyniku to w istocie najzabawniejszy element gry.
W grze da się wylicytować wszystko - choćby cylinder podwajający punkty za budynki na jednej z trzech alejek budynków. Tematycznie można to chyba wyjaśnić tak, że gracze dają łapówkę burmistrzowi miasta.
Czy lubicie grać w Splendor? Ładna gra, fajnie wykonana (sztony są super), ale za prosta i łatwo się nudzi w mojej opinii. Jedna partyjka między zmianami gry ok, ale więcej robi się uciążliwe jak dla mnie.
Dziś miałam okazję zagrać w Bliżej i Dalej, taka trochę planszówka w stylu RPG (powiedzmy, że luźne nawiązanie). Gra się jeden scenariusz godzinami, my się ledwo w trzy wyrobiliśmy, a spokojnie dałoby się dłużej. Są tak jakby trzy możliwości grania, wybraliśmy pierwszy (bez drużyn).
@sonthonax a dobrze kojarzę, że góra i dołem miało albo księgę skryptów albo mechanikę legacy? Pamiętam, że coś tam było w tej grze takiego, co ja wyróżniało spośród innych, nawet kiedyś chciałem kupić
@Zielczan Tak, to jakby druga część, chyba w planach jest jeszcze trzecia (albo już jest). To niezależna gra, ale jakby kontynuacja tematyczna poprzedniej.
Uwielbiam tę grę. Scenariusz 11: LRDG musi uciec przynajmniej jednym pojazdem z mapy. Na końcówce grający stroną włoską wali z czołgu z bliskiej odległości (z sąsiedniego kafla) w ostatni pojazd jaki mam jeszcze na chodzie, acz już z dwoma uszkodzeniami. Jeden celny strzał w niego przekreśliłby całkowicie moje szanse na wygraną, bo inżynier i kaemista mogący go naprawić gryzą kwiatki od spodu.
Przeciwnik pokazuje mi dwie karty działonowego i rzuca kośćmi: pierwszy rzut - pudło, drugi - pudło*. Dociągam karty na następną rundę w nadziei, że wpadnie karta siedzącego za kółkiem sierżanta i coś dobrego na inicjatywę. Dostaję inicjatywę, ale sierżanta brak. Jest za to dowódca, więc biorę dwie karty - dociągam zwiadowcę i mgłę wojny. Akcją zwiadowcy odrzucam mgłę i dociągam jeszcze jedną kartę. Jest sierżant. Przeciwnik łapie się za głowę, a ja robiąc akcję ruchu pojazdu wygrywam grę. Cudowne uczucie.
* przeciwnik musiał wyrzucić 0 lub 5+, więc prawdopodobieństwo uniknięcia trafienia w dwóch rzutach K10 po 3 kości to poniżej 0.5% (!)
(gra to oczywiście Nieustraszeni: Afryka Północna)
Dla koneserów, gra bardziej dla dzieci, rodzinna, ale za to krótka i bezstresowa (chyba że ktoś nie lubi przegrywać). "Egmont, Tytus, Romek i A'Tomek" Egmonta. Czasami ją sobie wypożyczamy z Biblioteki jak Sagradę.
@pawelczi zawsze plusowałem twój content, bardzo go lubie. a wszystko zaczelo sie od tego, ze pewnej najebanej nocy pomylilem cie z pawelczixem i myslalem, ze ty to on i chyba nawet cos komentowalem do rana, dopiero kilka dni pozniej ogarnalem ze cos nie tak xd