Żołnierz armii rosyjskiej, służący w 102. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych 150. Dywizji, przekazywał współrzędne swoich oddziałów stronie ukraińskiej.


Według niego, w wywiadzie udzielonym Dmitrijowi „Apostołowi” Karpence, straty wyniosły do 150 zabitych i około 50 rannych.


Rosyjski wojskowy, 19-letni mieszkaniec Nowosybirska, został powołany do służby wojskowej, mimo że studiował w wyższej szkole.


Później podpisał kontrakt, spodziewając się przeszkolenia na chorążego. Zamiast tego został wysłany na teren działań wojennych.


Początkowo służył w 150. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych w Nowoczerkasku.


Później został przeniesiony do 102. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych, 2. Batalionu Strzelców Zmotoryzowanych.


W jednostce przydzielono mu rolę operatora bezzałogowego statku powietrznego bez odpowiedniego przeszkolenia.


Jednostka operowała w kierunku Sofijiwki i Włodzimierza.


W tym okresie oficer nawiązał kontakt ze stroną ukraińską za pośrednictwem projektu „ Chcę żyć ”. Chciał jednak zaszkodzić rosyjskim wojskom, dlatego też zasugerowano mu kontakt z programem „Apostol” w celu „wydobycia” informacji o Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.


Przez około 80 dni przekazywał współrzędne pozycji, wyposażenia i tras jednostek 102. Pułku.


Informacje były przesyłane niemal w czasie rzeczywistym — z opóźnieniem sięgającym 10–15 minut.


Według niego zniszczone zostały co najmniej dwa czołgi, a wyrzutnie rakietowe zostały trafione.


Zniszczone zostały również cztery załogi bezzałogowych statków powietrznych i cztery załogi moździerzy.


Łączne straty szacuje się na około 150 zabitych i około 50 rannych.


Przekazane przez niego dane umożliwiały zakłócenie marszu jednostek nawet po zmianie trasy.


Dowództwo rosyjskie wielokrotnie zmieniało kierunki przemieszczania się, ale ataki dotyczyły także nowych szlaków.


Mimo podejrzeń wycieku nie udało się ustalić jego źródła.


Równocześnie żołnierz wykonywał obowiązki operatora bezzałogowego statku powietrznego, mając nalot około 1200 godzin.


Prace prowadzono w trudnych warunkach, m.in. w niskich temperaturach i przy ograniczonych zapasach.


Według niego praktykę „szturmów mięsnych” stosowano w oddziałach 150. Zmotoryzowanej Dywizji Strzelców Federacji Rosyjskiej.


Po kilku próbach przedostał się na pozycje ukraińskie.


Żołnierz pokonał w trudnych warunkach dystans około 20 km, po czym został wycofany przez siły ukraińskie.


Po zmianie strony potwierdził chęć kontynuowania służby po stronie Ukrainy w ramach „Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego”.


Wywiad


https://youtu.be/H_J-WJEdIzM?is=CwOTefT2D_9Wjm3h


#wojna #rosja #ukraina

433d38de-dc34-4df2-acd9-86754774a7a1
4850bfae-59fb-4356-91d2-35c764dd4a7d

Komentarze (8)

Koleżka doświadczony brakiem koleżeństwa w jednostce, uznany przez swoich za zdrajcę przystępuje do jednostki rosyjskiej walczącej po stronie ukraińskiej. Tam będzie bardzo pilnie obserwowany. Nikt nie lubi tych, co zmieniają strony.


Nie miał i nie będzie miał łatwo. Ale może przeżyje.

fajnie tylko w jego interesie nie jest opowiadac calemu swiatu ze dojechal 200chlopa po swojej stronie za pomoca wrogiej armii. Mogl to robic w ciszy. Ruskie nawet by nie wiedzialy. A tak, chlop jest juz spalony i spora szansa ze bedzie za niego nagroda

@666 raczej taki był zamysł. Żeby pokazać, że się opłaca uciekać na ukraińską stronę.

I bez pokazywania twarzy był spalony.

@666 @D21h4d Zdaje się, że to jest mściciel, a więc w jego interesie jest wszystko co szkodzi Rosji. W tym wypadku chodzi o osłabienie morale i sprowokowanie polowania na czarownice, jeśli kolejni dowódcy stwierdzą że coś za często i za dokładnie ich Ukraińcy trafiają. A on sam pewnie nie raz w okopie już otarł się o śmierć i ma wyjebane.

@xniorvox chłop musi mieć jajca jak arbuzy. Spalił za sobą wszelkie mosty na amen w imię wyższych idei. To jest to, czym się różni Rosjanin od kacapa.

Zaloguj się aby komentować