
Trwające od miesięcy masowe protesty w Serbii, które wybuchły po tragedii w Nowym Sadzie, zdaniem premiera Chorwacji Andreja Plenkovicia doprowadziły państwo na skraj wojny domowej. Podczas Forum Strategicznego w słoweńskiej Bledzie szef chorwackiego rządu podkreślił, że destabilizacja polityczna w Serbii stanowi poważne wyzwanie dla całego regionu Bałkanów Zachodnich. Władze w Belgradzie stanowczo odrzucają zarzuty i oskarżają Chorwację o ingerencję w wewnętrzne sprawy państwa.
Andrej Plenković wraz z premierami Słowenii, Albanii i Czarnogóry uczestniczył w poniedziałek w panelu poświęconym relacjom Bałkanów Zachodnich z Unią Europejską. Musimy naprawdę trzeźwo podchodzić do rozszerzenia UE i zmieniającego się kontekstu globalnego. Jestem za rozszerzeniem i myślę, że wszyscy tego chcą, ale (państwa kandydujące) muszą się ustabilizować politycznie - stwierdził.
Serbia mierzy się z ogromnymi niepokojami wewnętrznymi - zaznaczył, wyliczając dalej: "Macedonia Północna jest blokowana" w wyniku sporu z Bułgarią, w Bośni i Hercegowinie lider Serbów bośniackich Milorad Dodik "grozi separacją", a "nikt w UE od dwóch lat nie podszedł poważnie do incydentu w Banjskiej (w Kosowie), jakby do niego w ogóle nie doszło". [...]
#wiadomosciswiat #balkany #serbia #konflikty #stosunkimiedzynarodowe #dyplomacja #politykazagraniczna #rmf24