Zaskakuje mnie jawnie okazywana rasizm ksenofobia.


Niestety, trafiłem do pracy z ludźmi, a ci, jak wiadomo, są bardzo różni. Nie chcę nikomu umniejszać, ALE po pracy stricte biurowej i po spędzeniu paru lat na uczelni jest to dla mnie przykre zderzenie z rzeczywistością.


Chociażby fakt, że ludzie podczas rozmowy z doradcą klienta w elektromarkecie nie są w stanie powstrzymać się od przeklinania. Nie przeszkadza mi to w rozmowach prywatnych, ale w innych sytuacjach to jednak oznaka braku kultury.


Inną z rzeczy, która mnie zszokowała, jest wspomnian rasizm ksenofobia, głównie przejawiająca się niechęcią do Ukraińców (pewnie dlatego, że ich jest obecnie najwięcej w Polsce spośród mniejszości).


Od jakichś głupotek typu chłop chciał reklamówkę, ale „porządną, a nie jakąś ukraińską” po bezrefleksyjne stwierdzenie, że trochę bardziej upierdliwi klienci to na pewno Ukraińcy. Jakby jakiekolwiek negatywne cechy od razu przypisywane są Ukraińcom.


Ponownie, czarny humor i śmieszki heheszki mi nie przeszkadzają. Jak na nasz klanowy zlot przyjechał znajomy Niemiec, to nie zwracałem uwagi na żarty w naszą stronę o obawie, że ukradniemy mu auto czy cokolwiek. Za to śmiałem się z niego, gdy wymiotował, a kolega stwierdził, że po raz pierwszy w życiu widział, jak Niemiec oddał coś Polakom. ; )


Jednakże wygłaszanie takich uwag podczas „biznesowej rozmowy”? Jedna wielka masakra.


Aż zacząłem zastanawiać się, czy nie trollować takich ludzi i mówić, że moi rodzice pochodzą z Ukrainy i to, co mówią, jest krzywdzące, ale wiadomo, wszystko fajnie wygląda w głowie. X)


#pracbaza #przemyslenia

Komentarze (25)

@cyberpunkowy_neuromantyk 

Chociażby fakt, że ludzie podczas rozmowy z doradcą klienta w elektromarkecie nie są w stanie powstrzymać się od przeklinania. Nie przeszkadza mi to w rozmowach prywatnych, ale w innych sytuacjach to jednak oznaka braku kultury.


W jakich okolicznościach? Ja np przeklinam w takich rozmowach oraz w rozmowach służbowych. Nigdy "jako przecinek" czy inwektywa, ale tłumacząc np. jakiś proces, wymagający głębokiego zrozumienia przez rozmówcę, przechodzę świadomie na język nieformalny (Łamanie barier komunikacyjnych) używam bluzgów dla podkreślania szczególnie ważnych punktów wypowiedzi.

"I to jest cholernie/ku⁎⁎⁎⁎ko istotne, aby..."

"I to przez to lądujemy i jestesmy w d⁎⁎ie..."

"... I to jest c⁎⁎j, nie robota..."

Oczywiście, nie z każdym się tak da i nie z każdym przechodzę na taki tor rozmowy, ale zauważyłem, że generalnie poprawia to komunikację, nawet jeśli mój wizerunek na tym traci. Ale ja w pracy nie muszę wyglądać, ani być lubiany. Ja mam dowozić projekty, a bez porządnej komunikacji to c⁎⁎j nie robota.

@plemnik_w_piwie


W zwyczajnej rozmowie klient-doradca klienta typu „przyszedłem po sprzęt” i używanie wulgaryzmów jako przecinków.


W pracy pomiędzy współpracownikami jest to okej. Pracowałem w firmie, w której produkty są bardzo dopasowywane pod klienta, więc często wykonanie różnych komponentów zlecano podwykonawcom. Na przykład blachy jechały do Anglii na uszlachetnianie i wracały potem do Polski. Było dużo stresu i rzucenie „kurwą” bardzo pomagało go rozładować.

@plemnik_w_piwie dobrze to ująłeś...to skraca dystans i buduję relacje. Sam stosuje w komunikacji z zespołami z którymi muszę współpracować i działa...kurewsko dobrze! 🙃

@cyberpunkowy_neuromantyk Podziękuj wszechobecnej antyukraińskiej narracji. Bywałem na Ukrainie, mam z Ukrainy znajomych i przyjaciół, miałem też kobietę. A od jakiegoś czasu zdarza mi się złapać na podświadomym przypisywaniu ukraińskiego pochodzenia ludziom, którzy nie wiem, palą na przystankach, śmiecą, zachowują się nieporządnie. Jeszcze rok temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia.

@efceka 

miałem też kobietę

I co? Zepsułeś? A tak na serio fakt coś jest na rzeczy.


Już o tym pisałem ale myślę że to też trochę może być takie podprogowe rozczarowanie że mimo całego wysiłku i wsparcia wojna nadal ma się dobrze, i niektórzy ludzie podswiadomie odreagowują na Ukraińcach.

@efceka


Tak właśnie było - klient chciał coś sprawdzić, poszedłem zapytać współpracownika, czy mogę podłączyć sprzęt, bo klient pyta, to od razu pytanie, czy to Ukraińcy.


Współpracowałem z ukraińskimi kierowcami i jasne, nie wszyscy byli lotni, ale oprócz bariery stricte językowej dochodził jeszcze zupełnie inny alfabet. Więc nic dziwnego, że często czuli się zagubieni.


Ale za to ostatnio do remontu łazienki ciocia zatrudniła ukraińską ekipę i byłem pod wrażeniem, jak to wyglądało. Wszystko ładnie zabezpieczone, żeby jak najmniej się brudziło i kurzyło, komunikatywni, od razu zgłaszali jakiekolwiek problemy, a jak pojawiły się niedoróbki, to bez gadania poprawili. Gdyby tak wszyscy pracowali, to świat byłby piękniejszy.

@cyberpunkowy_neuromantyk miałem w poprzedniej robocie kumpla, pakera i jeszcze z twarzy wyglądającego na zabijakę (blizna na twarzy po wypadku w młodości), który właśnie tak ludzi trollował rzucając lekko zaczepnym głosem "a ja mam żonę Ukrainkę..."

Obracajac sie w srodowisku akademickim moge z przykroscia powiedziec, ze taki przekaz trafia tez tutaj. Nie jest to moze takie powszechne i natarczywe, ale u niektorych pewne uprzedzenia sa. Niesamowite, jak w pare lat ludziom odjebalo, bo gdy wojna wybuchla, to odpowiedz spoleczna byla bardzo budujaca. Teraz ludzie czytaja ogrom bzdurnych, nazmyslanych historii o ukraincach na twitterze, facebooku i tiktoku, ze wchodzi im to do lbow. Na facebooku juz z dwa lata temu zobaczylem, ze niewazne, czego dotyczy wpis, w komentarzach znajdzie sie negatywne nawiazanie do Ukraincow.

A najlepsze jest to, ze w rzeczywistosci Ukraincy sa najlepszymi imigrantami, jakich mozemy miec. Sa bardzo podobni jezykowo, w znacznym stopniu kulturowo, ich przestepczosc jest zblizona do przestepczosci Polakow i sa podobnie lub bardziej pracowici od nas. Polacy, ktorzy na nich pluja kopia grob Polsce, bo mamy sporo Ukraincow, a jesli beda dyskryminowani, to bedziemy mieli problem jak Amerykanie z czarnymi. No, tyle tylko, ze tam czarni czesto atakuja siebie, a w takiej sytuacji Ukraincy moga byc solidarni.

Inna sprawa: sporo Polakow ma wschodnie korzenie, bo... II RP. Po co tak atakowac Ukraincow? To czesto nosi znamiona hipokryzji. Moj dziadek byl Bialorusinem, babka Litwinka, a ojciec to juz Polak. Ten, mimo rodzicow o takich narodowosciach, nie ma zadnych nalecialosci ze wschodu, w naszej rodzinie ostalo sie tylko nazwisko. Jedno dziecko, czyli moj ojciec stal sie Polakiem i urodzil trojke polskich dzieci. I nikt nam nigdy nie zarzucal, ze nie jestesmy wystarczajaco polscy. To po prostu pokazuje, jak podobni mozemy byc i jak latwo czlowiek moze sie zasymilowac.

@wielbuont a jak nie ma żadnych obcokrajowców pod ręką to trzeba znaleźć sobie jakichś innych "obcych"": mieszkańców innego regionu, miasta, wsi, kibica innej drużyny, właściciela innej marki auta...

@JackDaniels niby tak, ale nie znalazłem jednego powodu by się zgrywać. Szkoda prądu, a jesli przy okazji ktoś się obrazi to przynajmniej jest zabawnie

@cyberpunkowy_neuromantyk a ja się nie dziwię. Miałem na budowie kilku Ukraińców jako podwykonawców firmy i na wszystko co im kazałem poprawiać to słyszałem "u nas się tak robi", przez rok mnie tak zmęczyli, kłótnie co dzień z nimi bo wszystko na odpierdol a później zdziwienie, że skargi, że poprawki, że robimy kolejny raz to samo i kolejny raz poprawiamy. Tak mnie zmęczyli (a było ich tam z 10 łącznie bo firma miała kilka brygad), że sam mam jakieś tam zdanie na ich temat. Dla kontrastu mam dobrego kolegę z Ukrainy i uważam, że w moich ustach pejoratywny "ukraiński budowlaniec" to żadna obraża - po prostu "u nich się tak robi". Mnie ciekawi kiedy to ludzie zaczną brać poprawkę na czyjeś poglądy. Mamy takie czasy, że posiadanie własnego zdania i doświadczenia jest nie wskazane bo wszystko to rasizm, ksenofobia albo brak tolerancji. Ja nie zapycham głównej ulicy miasta pokazem swojej heteroseksualności itd. Robię swoje i mam wyjebane na to co inni o mnie myślą bo pozwolę sobie powiedzieć dwa zdania za dużo, gorąco polecam.

@rm-rf 

Ja nie zapycham głównej ulicy miasta pokazem swojej heteroseksualności itd.

Plot twist: heteroseksualisci nie sa dyskryminowani pod wzgledem prawnym, moze dlatego nie czujesz takiej potrzeby

@solly-1 popieram akcje, które działają informacyjne a nie szkodnikowe. Zaraz będzie (kolejny?) rok jak świadomie nie kupiłem żadnego warzywa ani owocu pochodzącego z polski, po ostatnich strajkach rolników. Póki katoliban będzie miał wpływ na politykę tak będzie bez zmian, bo kto to widział by pedał pedała pedałował. Jak by było referendum to pewnie bym poszedł i zagłosował by im dać równe prawa, bo czemu nie? Ale jak do takiego referendum by doszło po półrocznych marszach, gdzie mi uprzykrzą życie to z premedytacją zagłosuję na nie - Taki typ ze mnie, nic nie poradzę.

@rm-rf ale to, co nazywasz katolibanem bedzie mial wplyw na polityke m.in. dlatego, ze wielu ludziom sie autentycznie nie miesci w glowach, ze chlop moze kochac chlopa. Samo wyjscie tych ludzi i pokazanie sie, zwlaszcza w sporej grupie chociazby uswiadamia, ze to nie jest jakas abstrakcja. Jesli nie bierzemy pod uwage, ze nasz "katoliban" moze byc krzywdzacy i szkodliwy dla jakiejs czesci spoleczenstwa, to tracimy jeden z powodow, zeby zmieniac obecny stan rzeczy. Ludzie robia marsze (o ktorych zawsze wiadomo z wyprzedzeniem), sa jakies kampanie spoleczne, co jeszcze mozna robic? Zamach stanu, zeby ustanowic bardziej pro-pedalski rzad?

@solly-1 napisałem i nie wysłałem, drugi raz mi się nie chce xD ogólnie to masz w 95% rację, poza tym, że kolejne 100 lat się nic nie zmieni bo jako naród dajemy sobie srać do ogródka przez polityków, poparcie dla alfonsów i złodziei w narodzie silne.

Zaloguj się aby komentować