Wróciłem 6:10 z #kolchoz i tak mnie przed siódmą ból brzucha złapał, takie tąpnięcie w brzuchu miałem i aż mnie z nóg ścięło i posrałem się krwią w gacie, zrobiło mi się momentalnie zimno i zaczęłem drżeć, trochę pot, a jednocześnie kończyny miałem zaczerwienione, na zmianę leżałem na podłodze i siedziałem na toalecie przez 2h i leciało ze mnie czerwono krwiste coś? bolesna obstrukcja? ból był to wziąłem wysypalem swój karton z medykamentami i wziąłem 4 nospy i wypiłem 2 gorące herbaty siekiery, każda z 4 torebek gorzkie, w końcu poleciał ze mnie taki śluz - konsystencja płynnej czekolady z krwią, uspokoiło się letko to udałem się pod prysznic gorący na 30 minut i polewałem w miejsce bolące na brzuchu (jakbym miał wannę to bym się zalał gorąca wodą i robił pod siebie). Nie wiem co to było, ale wziąłem elektrolity i deko zgłodniałem to zjadłem 4 wafle ryżowe… czyżby znów wrzody? czy jaka jelitówka czy inne tego typu? Na razie nie brałem medykamentów na obstrukcję bo nie wiem czy coś jeszcze będzie chciało się wydalić. Teraz już się uspokoiło, ale nadal czuję, że to nie koniec i spokojnie nie jest… obiod jadłem wczoraj 14:30 i później w pracy przez całe 12h w odstępach ~2h wypiłem tylko energetyka, jabłko, kawa, kawa, mus owocowy #przegryw

