Komentarze (17)
Kurczę, ja w gimnazjum czytałem „Koralinę” i mi się podobała, „Amerykańscy Bogowie” bardzo średnio (ale miałem gdzieś 16 lat i mogłem książki nie zrozumieć), a gdzieś w okolicach rebootu God of War (czyli 5 lat temu) chwyciłem „Mitologię Nordycką” i po kilkudziesięciu stronach wybrałem inne opracowanie. Od paru lat żyję z przeświadczeniem, że Gaimana nie lubię, ale nie oddałem mu chyba odpowiedniej sprawiedliwości. Co byście mi polecili, żeby dać jeszcze jedną szansę?
@KW23 Czy tylko dla mnie najlepsze co Gaiman zrobił to Sandman? Z jego twórczości książkowej lubię w sumie opowiadania (a i to nie wszystkie, bo są bardzo nierówne) i Amerykańskich Bogów. Reszta słabizna straszna, Nigdziebądź takie sobie, Gwiezdny Pył jest tak słaby, jakby pisała to zupełnie inna osoba. Chłopaki Anansiego powszechnie uważane w recenzjach za słabsze od Amerykańskich Bogów. Trochę mam wrażenie, że po błyskawicznym i ogromnym sukcesie Sandmana siadło mu się na laurach i po prostu mocno obniżył loty - albo po prostu się wypalił. Szkoda, bo talent i autorski styl gość ewidentnie ma, co nie zmienia faktu, że po Sandmanie nie stworzył już nic równie dobrego.
Gaiman nie ma jednego stylu. Można lubieć któreś z jego dzieł, i nie cierpieć innego.
Polecam jego antologie, Dym i Lustra, to dobry przegląd jego możliwości.
Moje preferowane utwory to:
Amerykańscy Bogowie
Chłopaki Anansiego
Nigdziebadz
Pozostałe doceniam, ale nie łapią mnie za serce.
A, i pozdrowienia dla Piotra Cholewy, dzięki któremu Neil podpisał mi 4 książki. Do dziś pamiętam jak desperacko przeciągnąłem tę chwilę zagadując obu, z ultralamerskim zapytaniem o Mistrza i Małgorzatę
Zaloguj się aby komentować




