Wczoraj wieczorem naszła mnie ochota na kulinarny powrót do przeszłości. Postanowiłem upiec Kopiec Kreta.
Samo przygotowanie tego ciasta z miejsca uruchomiło we mnie potężną falę nostalgii. Doskonale pamiętam wczesne lata 2000. – chodziłem wtedy do podstawówki, na rynku praktycznie jeszcze niczego nie było, a w telewizji pojawiła się ONA. Reklama Kopca Kreta. Byłem nią absolutnie urzeczony. Wizualny majstersztyk, ciasto wyglądające jak prawdziwy kopiec w ogrodzie! Moja dziecięca wyobraźnia oszalała. Niestety, kiedy wtedy po raz pierwszy spróbowałem gotowego efektu, przeżyłem brutalne zderzenie z rzeczywistością. Okazało się, że to ciasto znacznie lepiej wygląda, niż smakuje. Od tamtego momentu uważałem je za totalnie przereklamowane.
Mimo tamtej traumy z dzieciństwa, wczoraj postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę, ale na własnych warunkach. Zamiast klasycznych bananów, które zazwyczaj lądują w środku, postawiłem na modyfikację i użyłem świeżych truskawek.
Jak wyszło?
Wersja z truskawkami jest zdecydowanie lepsza niż ta z bananami. Truskawki robią świetną robotę – dają fajną, kwaskowatą kontrę do ciężkiej śmietany, dzięki czemu ciasto nie jest tak mdłe i zapychające.
Mój ostateczny werdykt po wczorajszym pieczeniu: Truskawki trochę uratowały honor tego wypieku, ale moje ogólne zdanie się nie zmieniło. To ciasto jest po prostu przereklamowane. Marketing Dr. Oetkera sprzed ponad dwudziestu lat zrobił mi w głowie rewolucję, której rzeczywistość w kuchni po prostu nie potrafi obronić. Smakowo to wciąż kulinarna przeciętność opakowana w super formę.
#wypieki #desery #kopieckreta #chwalesie



