Pierwszy spływ Wisłą


Wczoraj udało mi się spełnić moje małe marzenie – popłynąłem supem wzdłuż Grudziądza. W sumie odkąd tylko tu mieszkam, w mojej głowie krążył pomysł, żeby mieć jakiś sprzęt, żeby móc sobie popływać po Wiśle. Zawsze docelowo miała to być wielka wyprawa i spływ aż do morza, ale chciałem też mieć możliwość, żeby popływać tu „wokół komina” i móc chociażby dopłynąć sobie na wyspę na Wiśle. Zakup supa w zeszłym roku był pierwszym krokiem do realizacji tych planów, a wczorajszy spływ stał się kamieniem milowym.


Bałem się, był stres, miałem wątpliwości. Pojawiały się myśli, żeby poczekać na spokojniejszy nurt – choć wcale nie był specjalnie mocny – bądź takie, żeby poczekać, aż będę miał wsparcie z brzegu w postaci żony lub kumpla. Byłoby to dla mnie dużo bardziej komfortowe, żeby choć ten pierwszy raz zaliczyć właśnie w taki sposób. Jednak poszukiwanie komfortu i idealnych okoliczności do działania jest błędem, bo te mogą nigdy nie nadejść. Druga rzecz jest taka, że im więcej wątpliwości musiałem przełamać i zadziałać wbrew nim, tym większą satysfakcję odczuwam, że to zrobiłem i mogę potraktować to jako zaliczenie pewnego wyzwania.


Podjechałem samochodem na żwirownię i napompowałem supa w pobliskim zagajniku. Niepotrzebny sprzęt – pompka, trzonek od wiosła itd. – zostawiłem w aucie, do którego wracałem się kilkukrotnie, bo ciągle zapominałem o jakichś drobiazgach, takich jak zmiana okularów albo wzięcie siedziska do supa. xd


Gdy już miałem wszystko, poszedłem z supem pod pachą wzdłuż dzikiej plaży nad Wisłą, w okolice miejscówki, na której nieraz robimy ogniska. Wyszło około półtorej kilometra. Na miejscu spakowałem telefon i kluczyki od auta do kieszeni bojki asekuracyjnej, którą przymocowałem z przodu deski, a torbę od supa zamocowałem z tyłu. Supa położyłem na wodzie, rozłożyłem siedzisko, wskoczyłem na niego i zacząłem nieśmiało wiosłować.


Pierwszy spływ odbyłem na siedząco, w trybie kajaka, z podwójnym wiosłem, żeby zminimalizować ryzyko wpadnięcia do wody praktycznie do zera. Pływania na stojąco jeszcze się uczę i przy mocniejszym wietrze albo fali mam problemy ze sterownością i utrzymaniem równowagi na desce.


Pływanie po Wiśle okazało się łatwe i przyjemne. Nie odbiegało wiele od tego na jeziorze. Jedyną różnicą był nurt, który występował praktycznie tylko przy brzegach, a będąc na środku Wisły, udało mi się bez większych problemów płynąć pod prąd. Do pewnego czasu, gdyż nurt potrafił się nagle pojawić i zmienić mój kurs na jedyny słuszny – czyli w stronę morza.


Spłynąłem wzdłuż Grudziądza jakieś 5 kilometrów w linii prostej. W tym czasie dwukrotnie płynąłem kawałek pod prąd i dwukrotnie zaliczałem przeciwległe brzegi, więc myślę, że mogłem zrobić łącznie 6–7 km. Zrobiłem sobie krótką przerwę na brzegu naprzeciw grudziądzkich spichrzy i porobiłem parę fotek.


Cały spływ zakończyłem na pierwszym cypelku, tuż za błoniami nadwiślańskimi. Tam podsuszyłem i zawinąłem sprzęt, spakowałem go do torby i poszedłem z buta, z 15-kilogramowym plecakiem, wzdłuż Wisły do samochodu zostawionego za żwirownią. Wyszło niecałe 4 kilometry. Cała „wyprawa” zajęła mi niecałe 3,5 godziny.


Rozdziewiczyłem się z pływaniem po Wiśle i czuję się zachęcony do próbowania sił na dłuższych trasach. Sama trudność spływu – co też podejrzewałem – była znikoma, jednak miał on wymiar symboliczny, jako pewnego odczarowania Wisły w mojej głowie.


W Grudziądzu nikt po Wiśle nie pływa. Tu Wisłą się straszy i nikt z niej nie korzysta, nie licząc picia piwa nad jej brzegiem. Kiedy płynąłem supem, byłem tego dnia prawdopodobnie jedyną jednostką pływającą na wysokości Grudziądza. A tak to dwa razy w tygodniu przepłynie jakaś łódź wędkarska, raz w roku organizowany jest spływ kajakowy i tyle.


#sup #wisla #mikrowyprawy #oczynieniupostepow

61a17d5d-bc8d-4bdb-a4d6-85499364188e

Komentarze (23)

@Opornik w grę wchodziło tylko coś dmuchanego, bo nie mam miejsca, żeby przechowywać. Dobry dmuchany kajak to koszt 1500zł +, a supa kupiłem za 700. ¯\_(ツ)_/¯

@splash545 kupiłem używany kajak dmuchany za 400. Testowałem i chyba jest ok. Zamierzam się nim wybrać na Odrę i Olawe. Swoją drogą szkoda, że się rzeką u was starszy. We Wrocławiu kajaków masa. Co ja mówię, jaka masa. RZESZA. Łódek różnego rodzaju też. Czasem strach byłoby kajakiem wypłynąć w centrum, bo tyle statków. Trza korzystać.

@RogerThat to miłego pływania życzę. No widzisz i tak powinno być! Ja to się bardzo dziwię, że tu to wszystko wygląda jak wygląda.

@Opornik jak jest w torbie to sam go niosę. Jak napompuję to trochę nieporęczny, bo dwuosobowy, więc długi, ale jak już zarzucę na czubek głowy to przeniosę. Do 12-15 kg myślę.

@RogerThat z tymi intexami to jest taka sprawa, że nie mają twardego dna, więc i stabilności – przez co pływa się nimi bardziej jak pontonem, niż kajakiem. Są też podatne na przedarcia i uszkodzenia (gałąź, obcierka dnem). Ich zaletą na pewno jest cena, żeby sobie popływać i zobaczyć czy się chce w takie coś wchodzić.

@Opornik jak chcesz jakiś kompaktowy, lekki i wytrzymały kajak dmuchany, to polecam packrafty z decathlonu pr100 lub droższy pr500. Ważą 2-4kg. Można tym pływać po gałęziach, mieliznach itp. i nie ma opcji, żeby się przebiły. No ale cena już wyższa.

@splash545 pomyśl o dmuchanym kajaku. Dużo! Więcej frajdy niż z supa. Więcej możesz też zabrać ze sobą. I trochę bardziej sucha dup@ :)

@Astro taki był pierwotny plan. No zobaczymy jak się sup zużyje, to może i w kajak pójdę. Chyba, że się wkręcę w supowanie.

@splash545 miałem oba i moje zdanie (i każdego kto wsiadł po SUPie na kajak:) ) jest takie że kajak lepszy :) jak będziesz bliżej stolicy to daj znać. Popłyniemy i zobaczysz różnicę :) I ja po Wiśle pływałem :)

PS na zdjęciu kolega który bał się płynąć Wisłą. Ale jakoś daliśmy radę :)

32dc4eaf-40bb-479c-980b-94408bed8ef0

@splash545 i tak działa. Bardzo trudno wywrócić (ale jak się uprę to można. Sprawdzałem przy brzegu). Ma masę miejsca (raz pływaliśmy nocą w trzy dorosłe osoby i pies), zajmuje nieco więcej miejsca niż SUP który miałem, czyli ten z lidla 3komorowy), łatwo się pompuje, niestety wymaga pompki (czyli coś co zajmuje miejsce), ale na 3/4 pompuje go chińska dmuchawa z Aliexprees. Później tylko dobijam pompka. Największy minus to siedziska. Żeby było wygodniej pod siedzenia wkładam poduszkę do spania za 10 zł z Decathlonu (dmuchana) i wtedy jest wygodniej i dupka sucha. Spływałem Liwcem jak było 15 cm. Wody. Miecza wtedy nie założysz ale przy takim spływie to nie jest konieczny.
Minus? Nie ma uchwytu na piwo czyli nie jest dopuszczony dla prawnego Polaka na urlopie. Ale nic się nie bój. Nikt tego nie sprawdza. Można „bzikac”.

Zaloguj się aby komentować