Dyskusja użytkownika SzubiDubiDU
W temacie nożowników w szkole i gadania "kurła kiedyś nie było a teraz to jest ta patologia". Siadajcie k⁎⁎⁎ie opowiem jak to było w mojej podstawówce gdzieś w okolicy 2010 roku. Był z nami taki cygan, nazwijmy go Cygan (oryginalne, wiem).
Są dwa rodzaje cyganów. Cwane cygany co cię okradną i jeszcze sprzedadzą tobie twój portfel. Oraz cygany które są wynikiem chowu wsobnego i cechują się IQ na poziomie temperatury pokojowej. Nasz klasowy Cygan ewidentnie był owocem miłości brata i siostry.
No więc do rzeczy. Wigilia klasowa, jesteśmy w 5 lub 6 klasie. Albo to już była 1 gimnazjum (gimbaza była w tym samym budynku). Cygan wtedy miał problemy z nauką gorsze niż zwykle a do tego zaczął czuć się gangsterem. Przestał chodzić do szkoły jakoś w tygodniu przed wigilią klasową. Tymczasem wychowawczyni oddelegowała mnie oraz takiego Kamila z wielką michą pierogów do odgrzania w opiekaczu w pokoju nauczycielskim.
Idziemy z Kamilem przez puste korytarze bo wszyscy w tym czasie mieli własne wigilie klasowe. I z naprzeciwka idzie Cygan. Podchodzi do nas, wyciąga nożyk i mówi "No i co teraz".
Ja chyba też za mądry nie jestem bo totalnie zignorowałem ten nóż przed swoją gębą. Zaczałęm na luzie gadać do niego o nożach
-Ty ale fajny, i się składa. A widziałeś te noże motylkowe, możesz nimi machać i robić triki i podrzucać i łapać w powietrzu...
I tak sobie gadam z Cyganem, tymczasem Kamila strach całkowicie sparalizował i stoi w milczeniu z wielkimi oczami. A ja gadam z Cyganem o nożach i w końcu już mieliśmy się rozejść w pokoju a tu Kamilowi przywróciło mowę i się wydarł na całą szkołę
-CYGAN CZY CIEBE POJEBAŁO CHODZIĆ Z NOŻEM DO SZKOŁY! ZOSTAW NAS!
Wtedy otworzyły się drzwi z salach dookoła i wychyliły się nauczycielki. Zobaczyły Cygana z nożem i przybiegły szybko. Złapały za fraki, zabrały nóż i gdzieś zaprowadziły. Najpewniej do dyrekcji.
Cygana więcej nie widzieliśmy w szkole. Wychowawczyni też nigdy nie opowiedziała co z nim się stało. Uznaliśmy, że rzucił szkołę.
A wracając jeszcze do wigilii. Ponieśliśmy tą miskę do pokoju nauczycielskiego. Miska była szklana ale przykryta aluminium. Mieliśmy odgrzać w opiekaczu czy tam innym piecyku. Zobaczyliśmy w pokoju coś co wyglądało na opiekacz. Niestety żaden z nas nie miał opiekacza ani mikrofali. Ale jakoś wsadziliśmy miskę i włączyliśmy. W środku świeciło na niebiesko. Wtedy wpadła matematyczka i nas opierdoliła, że do mikrofali nie wolno wkładać aluminium xD
#szkola #kiedystobylo #polska
