W Estonii żyje dość dużą mniejszość ruska, stanowiąca 1/4 całej populacji Estonii. Większość to potomkowie imigrantów z czasów radzieckich, których celowo przesiedlano do państw bałtyckich. W wyniku czego w latach 1945–1990 udział Estończyków w całej populacji spadł z 90 do 60%.
Śmiało można powiedzieć, że Estończycy nie lubią swoich ruskich. Za Wikipedią:
Po odzyskaniu niepodległości przez Estonię wielokrotnie dochodziło do sporów w kwestiach związanych ze statusem mniejszości rosyjskiej – formalnie status mniejszości narodowej przysługuje jedynie osobom z obywatelstwem Estonii, tymczasem część osób narodowości rosyjskiej nie ma obywatelstwa estońskiego. Np. w 2015 w Estonii mieszkało na stałe 368 tys. osób rosyjskojęzycznych, spośród których 85 tys. nie posiadało żadnego obywatelstwa, a 92 tys. było obywatelami Federacji Rosyjskiej.
Ruscy nie chcieli się asymilować i uczyć estońskiego języka. Żyli w odizolowaniu, w swoich grupach. Nie edukowali się w takim stopniu co Estończycy, przez co zarabiali mniej, a więc stanowili biedniejszą część społeczeństwa z całym wachlarzem negatywnych skutków wykluczenia i biedy.
Do czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę mniejszość rosyjska w Estonii postrzegana była jako sprzyjająca polityce prowadzonej przez Władimira Putina, np. spośród 90 tys. osób z rosyjskim obywatelstwem jego wyborcami było 94%. Wyraźna zmiana postaw nastąpiła po 24 lutego 2022 – wśród zamieszkujących Estonię Rosjan spadło poparcie dla rosyjskich władz oraz rosyjskich mediów państwowych.
Za najważniejszy ośrodek rosyjskiej mniejszości w Estonii uważa się Narwę, gdzie Rosjanie stanowią 85%. I właśnie tam, w Narwii, mieszkańcy przygotowali się 9 maja, aby pokazać ruskim z miasta Iwangorod (po drugiej stronie granicy) co myślą.
#wojna #rosja #ukraina
