Uwaga! Chaotyczny wpis, ale potrzebuję katharsis.
Skoro wczoraj był dzień walki z depresją, to może nadszedł czas aby rozliczyć zeszły rok.
W lipcu wraz z partnerką kupiliśmy dom, można powiedzieć, że wymarzone miejsce. Wymagało dużo pracy, ale co to dla nas. Niestety okazało się, że jedyną osobą zaangażowaną w remont byłem ja. Każdy weekend, godziny po pracy czy urlop poszedł na planowanie, remontowanie domu. Wiecie, co jest najgorsze w remoncie starego domu? Remont starego domu. Gdy już myśleliście, że można pójść dalej, bo dana rzecz odhaczona, to zawsze coś się musiało sp⁎⁎⁎⁎zyć. Powoli zacząłem popadać w marazm, coraz mniej chętnie jeździłem, żeby to remontować. No ale powiedziało się A, to trzeba i B. Natłok pracy tak mnie przycisnął, że w końcu zacząłem pękać. Zdarzało mi się płakać, bo projekt, który mieliśmy w głowie w ogóle się nie przybliżał. Dodatkowo czułem, że każda decyzja spoczywała na mnie. Załatwianie pozwoleń na wyburzenie komina, szukanie specjalistów od dachu itp. Na wszystkim musiałem się znać, by mnie nie oszukano. Początkowo zakładaliśmy, że wymienimy dach a potem pójdzie z górki i do końca roku się wprowadzimy. Spoiler alert, zaraz marzec i dom dalej nie zamieszkany.
Dodatkowo czułem presję, bo wiadomo, każdy pyta kiedy się wprowadzamy. I tak wszystko zaczęło się sypać. Wracałem do domu zirytowany, bo nic nie wychodzi, i tylko marnuje czas. Czułem żal, że tak mi to wolno idzie. Zaczęły się problemy w związku. Zaczęliśmy się oddalać coraz bardziej, aż w końcu nastał grudzień. Kilka dni przed świętami pokłóciliśmy się na tyle mocno, że święta spędziliśmy z psem we dwójkę. Nie dociągnęliśmy do końca roku, w Sylwestra się rozstaliśmy. Szkoda, bo na początku grudnia mieliśmy 7 rocznice. No ale jak w związku nie widać żadnych perspektyw, to nie ma co sztucznie go przedłużać. Uczucie, które było z nami przez długi czas, po prostu znikło.
Teraz muszę odkupić część domu, przenieść kredyt do innego banku, kupić jakiegoś gruza żeby móc dojeżdżać do domu i go wyremontować.
Nie wiem czy tag odpowiedni, ale nie mam pomysłu na lepszy.
#depresja
Komentarze (32)
@Gustawff niestety, raz, że ja mam 13/15 udziałów, a dwa po prostu jej nie stać. Innym rozwiązaniem byłaby sprzedaż tego domu, ale dochodzi podatek od sprzedaży oraz to, że obecny stan posiadłości jest bliżej deweloperskiego.
@Gustawff niby tak, ale z jednej strony już trochę pracy i serca włożyłem w ten remont. Dodatkowo, nie wiem czy jeśli decydowalibyśmy się na sprzedaż domu, to czy po spłacie kredytu miałbym wystarczająco pieniędzy, żeby to jeszcze było w miarę opłacalne.
@Pawelvk trzymaj się stary, dobrze, że się tym dzielisz, nie ma co grzebać tego typu problemów tylko dla siebie. Przesyłam Ci masę siły, żebyś krok po kroczku wychodził na prostą i nie bój się prosić o pomoc, nawet tutaj - na pewno jest masa ludzi, którzy pomogą albo chociaż szepną słowa wsparcia
@bojowonastawionaowca dzięki wielkie, chyba po prostu musiałem gdzieś to wyrzucić. Nie było i nie jest lekko, ale wiosna za pasem to mam nadzieję, że ruszy z kopyta
@Pawelvk zadaj sobie pytanie czy napewno chcesz kontynuować dalej budowę? Jesli tak, to wykoncz to co niezbedne do zamieszkania na początek. Wiem co czujesz. Sam (no dobra z żoną na spółkę) kupilem dom. Miesiac wczesniej niz ty. Nowy w stanie deweloperskim, ale tez sporo niedorobek, i tez jeszcze nie wprowadzony bo ostatni fachowcy maja opoznienia, święta, mrozy, brak towaru. Na szczęście wraz z małżonką ciagniemy to jakoś do przodu łącząc prace, dzieci i dopilnowanie kolejnych elementów. Co mozemy zrobić to robimy, nie wszystko razem da się zrobić bo malo ktora kobieta obsluszy Pile czy wiertarkę, ale potrzyma, herbaty przyniesie, czy inne drobne rzeczy. Dlatego zastanow się czy chcesz sam ciągnąć to czy moze jednak sprzedać, wrócić do mieszkania. Czy dom nie bedzie ci sie kojarzyl ze zwiazkiem.
@Marcowy_Kot taki mam właśnie plan, obecnie czekam aż mrozy pozwolą na dalsze prace jak np tynkowanie.
@Pawelvk to moze zrob sobie prezent, i zlec komus tynkowanie np maszynowo, abys zobaczyl efekt, i podbudował sie nieco juz teraz :) jak ostatnio zobaczylem jak wyglada kuchnia prawie gotowa, to podbudowalo, gdzie w poprzednim tygodniu stolarz dawal powodu do depresji.
@Marcowy_Kot to jest jakiś pomysł, nie ukrywam, że staram się zrobić tyle ile mogę samemu, ale może faktycznie wraz z wiosną czas na jakieś zmiany
@Marcowy_Kot Tutaj kluczowa jest pomoc kobiety, bo często jest tak, że to chłop bierze na siebie wszystko. Jak masz sytuację, że prosisz o pomoc, a ona tak się "stara", że już wolisz to zrobić sam to już pierwsze symptomy, że może się to wszystko źle skończyć. Mówią, że nic tak jak remont nie testuje związku. I chyba coś w tym jest, bo to musi być wspólna praca. Coś o tym wiem.
@Pawelvk współczuje. Natomiast nie traktuj tego jako końca - to nowy początek i szansa żeby znaleźć kogoś kto będzie cię szanował. Spowicie swojego wspólnego gniazda to temat do wspólnej pracy a nie zostawianie tego na barkach jednej osoby. Wy byliście 7 lat ze sobą a mi 7 lat zajęło doprowadzić dom do stanu z którego jestem już naprawdę zadowolony. Spytasz czemu tak długo ? A bo oprócz tego,że 90% robiłem sam a brałem fachowców tylko jak coś było nie do przeskoczenia to trzeba było jeszcze w międzyczasie jakoś żyć. Ale wspólnie,razem krok po kroku i dojście do fajnego standardu gdy się zaczyna od wczesny PRL w starym poniemieckim domu to niesamowita satysfakcja. Życzę ci abyś miał z kim dzielić ten dom i swoją satysfakcję a pijawka niech spada na drzewo
@Belzebub Też tak trochę patrzę na to, jak na nowe otwarcie. Co prawda ciężej będzie kogoś znaleźć bo to już 30 na karku, a i dom na wsi, ale wierzę że jeszcze się uda. Po prostu ostatnie miesiące nie były łatwe, a życie nie rozpieszcza.
@Pawelvk jest tu sporo ludzi co budowało, remontowało, zawsze coś może podpowiedzieć. Przejebane trochę że miało być spełnienie marzeń a wyszło inaczej, ale też powinna starać ci się jakoś pomagać z tym.
Czas rozwiązuje nawet najbardziej zawikłane problemy w często najbardziej zaskakujacy sposób 🙂 patrz z wiarą w przyszłość bo skoro jest źle to może być tylko lepiej ☺️ A remont starego domu zdecydowanie jest dla wytrwałych, wiem coś o tym, ale dla mnie to taka odskocznia i hobby, jeśli znajdziesz w tym wystarczająco dużo pozytywów to polecisz z tematem i nawet się nie obejrzysz w będziesz się relaksował w nowym salonie przy herbatce Powodzenia ♥️
Zaskoczylo mnie to, ze wpis zmierza do rozstania. Obawialem sie, ze bede czytac o tym, ze nie chcesz tego konczyc. Nic nie moge poradzic, podjales juz jedna bardzo sluszna decyzje i musisz jakos kontynuowac zycie, na pewno nie ma sie co zadreczac kobieta. Dokoncz to, co zaczales i docen swoj wysilek, bo nie kazdego stac na takie przedsiewziecie. W pewnym momencie poczujesz sie dumny z samego siebie bardziej niz kiedykolwiek.
Dla mnie rozstanie z wieloletnim partnerem okazało się początkiem nowego życia o zupełnie innej jakości. Krótko po nim poznałam człowieka, o którym marzyłam całe życie i w dodatku został moim mężem
Życzę Ci wszystkiego dobrego.
@Pawelvk w zasadzie to jak teraz myślę, to ten dom był Twoją życiową inwestycją nie tylko w materialistycznym ujęciu. Tak jak ktoś napisał niżej - dobrze, że zakończyło się to teraz. Niektórzy całe życie spędzają z niewłaściwą osobą, ty masz już spokój i miejsce na kogoś odpowiedniego. Lepiej tak, niż po ślubie/dzieciach czy za wiele nieszczęśliwych lat. Jak to się mówi, w tych czasach 30-tka to nowa 20-tka, wszystko przed Tobą
@Pawelvk o stary, może teraz przez jakiś czas będzie ciężko, ale pomyśl sobie jak fajnie będzie się już wprowadzić i wyłożyć się na kanapie w domu, w którym masz tak duży swój wkład. Trzymaj się i powodzenia!
@Pawelvk przykro, ze tak ci się to źle ułożyło ale lepiej teraz niż po ślubie z dzieciakami. Masz dom, masz psa, to juz dużo, reszta się ułoży. Jeszcze mlody chłopak jesteś, zycie jeszcze przed tobą. Wierzę że spotkasz równie wartościową osobę jak ty sam i ulozysz sobie życie szczęśliwie. Trzymaj się
@Pawelvk Czesc,
Dom kupilem w polowie 2023 roku w calkiem niezlym stanie. Mniej wiecej w 6 miesiecy planowalem skonczyc ogord i takie grubsze roboty w domu(bo caly czas w nim mieszkamy)
Samo skonczenie parteru (A to byl lekki remont, malowanie, poprawienie paru przewodow, troche poprawa podlog) trwal 1,5 roku po pracy. Mniej wiecej po 9 miesiacach remontu gdy konca nie bylo widac, chcialem go spalic XD
----------------------------------
juz troche czasu minelo, aktualnie atakuje piwnice(mialem skonczyc w do marca a mam moze zrobione 60% prac...) w przyszylm tygodniu planuje Lquattro aby troche podgonic z robota.
---------------------------------
Jesli jestes jeszcze na etapie rowalki to wspolczuje, bo to sie zawsze przeciaga w nieskoczonosc i nie widac konca... Ale jak wejdziesz w etap odbudowy i bedziesz konczyl pokoj po pokoju, to juz bedziesz mial wiecej wigoru....
Co do wybranki - to skoro odeszla teraz, to raczej i lepiej dla Ciebie, bo jesli nie byla w stanie udzwignac tematu remontu, to ciezsze tematy we wspolnym zyciu zweryfikowalby to znacznie szybciej.
Zaloguj się aby komentować

