cd.
Fact-check: Co jest prawdą, a co bzdurą?
1. Głosowanie w marcu i wygaśnięcie prawa w kwietniu – PRAWDA
Parlament Europejski w marcu 2026 roku faktycznie odrzucił propozycję przedłużenia tymczasowych przepisów, które pozwalały gigantom technologicznym na dobrowolne skanowanie wiadomości w poszukiwaniu nielegalnych treści. Te przepisy wygasły 3 kwietnia 2026 r. Od tamtego momentu w UE mamy lukę prawną – firmy nie mają jasnej podstawy prawnej, by to robić, i starsze narzędzia do wykrywania nadużyć zaczęły znikać z komunikatorów.
2. Rada UE może "ominąć Parlament" i wdrożyć skanowanie sama – BZDURA i MANIPULACJA
To jest największy fikołek myślowy autora. W tekście czytamy, że Rada chce przyjąć stanowisko w pierwszym czytaniu i w ten sposób "ominąć głosowanie" oraz sprzeciw Parlamentu.
Rada UE nie może ot tak rozdupcyć całego unijnego procesu legislacyjnego. Opisywane rozporządzenie powstaje w ramach tzw. zwykłej procedury ustawodawczej (dawniej zwanej co-decision / współdecyzją). Oznacza to, że aby ustawa weszła w życie, zarówno Parlament, jak i Rada UE muszą zgodzić się na dokładnie taki sam tekst.
Jeśli Rada UE przyjmie swoje stanowisko w pierwszym czytaniu, to nie oznacza to wdrożenia prawa za plecami europosłów. Oznacza to tylko tyle, że rządy państw w końcu dogadały się między sobą, jaką wersję przepisów chciałyby zobaczyć. To dopiero otwiera drzwi do oficjalnych negocjacji z Parlamentem.
Jakie są teraz realne możliwości wdrożenia tego rozwiązania?
Skoro stare, tymczasowe przepisy wygasły w kwietniu, a rządy państw dalej kombinują, na stole leżą obecnie trzy realne scenariusze:
Scenariusz 1: Kompromis w tzw. trilogach (Najbardziej prawdopodobny)
Skoro Rada UE ma swoje stanowisko, a Parlament swoje, obie instytucje siadają do zamkniętych negocjacji (tzw. trilogów) razem z Komisją Europejską. Żeby cokolwiek wdrożyć, Rada musi pójść na potężne ustępstwa. Dlatego w nowszych projektach państwa członkowskie wycofują się z przymusowego skanowania wszystkiego na rzecz łagodniejszych mechanizmów – np. nakazu robienia ocen ryzyka przez aplikacje albo skanowania tylko kont użytkowników, wobec których istnieje realne podejrzenie.
Scenariusz 2: Przepchnięcie nowej, tymczasowej "łatki"
Cypr lub przejmująca po nim ster Irlandia mogą spróbować stworzyć nowy, krótkoterminowy projekt przepisów przejściowych, żeby załatać obecną dziurę prawną po kwietniowym wygaśnięciu przepisów. Jednak ta ścieżka również wymaga zgody Parlamentu Europejskiego. Żeby to wdrożyć, treść musiałaby zostać maksymalnie okrojona z kontrowersyjnych zapisów o inwigilacji, na co europosłowie mogliby ewentualnie przystać pod pretekstem chwilowej ochrony dzieci.
Scenariusz 3: Całkowity upadek projektu (Wydupcenie do kosza)
Jeśli rządy państw w Radzie UE uprą się, że chcą kontrolować zaszyfrowane czaty, a Parlament Europejski twardo postawi weto w obronie prywatności – żadne prawo nie wejdzie w życie. Impas będzie trwał, a unijne plany masowego filtrowania komunikatorów po prostu umrą śmiercią naturalną.