@Sahelantrop No bo na wsi czy na przedmieściach po prostu tak to wygląda. Ja tego nie wymyśliłem ani tego nie promuje. Po prostu tak jest. Komuś kto całe życie mieszkał w bloku w mieście ciężko to sobie wyobrazić.
Jest mnóstwo bezpańskich albo półdzikich kotów które krążą w promieniu wielu kilometrów, często zmieniają właścicieli albo nie mają ich wcale. Kota nie powstrzyma żadne ogrodzenie. Jeśli mieszkasz za miastem, to po prostu pewnego dnia możesz znaleźć na strychu 4 kocięta, które nie są niczyją własnością. I to Ty zostajesz z problemem.
Jeśli trafi na kogoś zamożnego i wrażliwego, to będzie je karmił, szukał dla nich domu do adopcji, sterylizował, szczepił itd. Ale często takie koty traktowane są jak wszystkie inne szkodniki gospodarskie. W przeciwieństwie jednak do szczurów czy myszy, nie można się ich w Polsce legalnie pozbyć jeśli nie są już tzw "ślepym miotem". Stąd takie makabryczne znaleziska.