Ten pierwszy wers z poprzedniego wytworu za nic nie chciał dać mi spokoju, więc lekko go przeredagowawszy, postanowiłem go ponownie wykorzystać. Dawno nie było przecież wytworu erosomańskiego, prawda?
I tylko nie jestem pewien czy dedykować ten wytwór tym, którzy mają hopla na punkcie włosów, tym którzy mają kosmate myśli, czy może miłośnikom natury po prostu?
***
Bober
Stach nad Wisłą co dzień dyma,
Kaśka nogi w górze trzyma,
majtki jej krępują kostki.
Zapomniała zgolić włoski!
Gładsza byłaby Natasza,
ale poszła do Łukasza;
miał ochotę na Ilonę,
lecz szła Kaśka. To był moment!
No więc Stachu się nie zraża,
bober nic go nie przeraża,
nawet Kaśka mu się nada,
Stachu w końcu tak powiada:
"Tam gdzie rzeki, drzewa, błota,
tam i bobra trafisz okaz".
#nasonety
#zafirewallem