Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać – S16E05 – Svinøya

hejto.pl

Streszczenie serialu: Der ingen skulle tru at nokon kunne bu (NRK TV)

#norweskiezadupia #norwegia

W gminie Vikna w Nord-Trøndelag, leży samotne gospodarstwo na wyspie Svinøya. Mieszkają tam Gunnar Bengtsson i jego żona Lise Juul Mortensen wraz z siedemnastoletnim synem Gormem.

Gunnar pochodzi ze Szwecji. Po 43 latach życia na wyspie mówi, że nie zwraca już większej uwagi na piękne zachody słońca, choć czasem nadal się nad tym urokiem zastanawia. Ma wrażenie, jakby żył na obcej planecie i rozglądał się wokół, myśląc, jak pięknie tutaj jest.

IMG_2323.jpegIMG_2343.jpeg

Rodzina utrzymuje się z hodowli dzikich owiec pasących się swobodnie na wyspie — mają około 150 sztuk. Oprócz tego trzymają kilkanaście kur (kiedyś mieli ich nawet 500). W przeszłości mieli również krowy mleczne, a Gunnar zajmował się hodowlą małży. Przez lata próbowali różnych zajęć, bo — jak mówi Gunnar — mieszkając w takim miejscu, trzeba wykorzystywać dostępne zasoby i być w jak największym stopniu samowystarczalnym. Mają też własny ogródek warzywny.

IMG_2363.jpeg

Wyspa należy do nich, więc mogą robić, co chcą — nie mają sąsiadów, zwierzęta chodzą, gdzie im się podoba. „Możemy robić, co tylko mamy ochotę. Możemy popełniać błędy i nikt tego nawet nie zauważy” — śmieje się Gunnar. Przyznaje, że przez lata tych błędów trochę było, ale człowiek całe życie uczy się na własnych doświadczeniach.

Nigdy nie zdecydowali się sprzedać działek pod domki letniskowe. Gunnar mówi, że woli zachować wyspę jako swoje królestwo i nie chce turystów, którzy „będą się panoszyć jak pawie”.

IMG_2339.jpeg

Historia Gunnara zaczęła się w 1974 roku, kiedy jako pilot małych samolotów zobaczył Svinøyę z powietrza. W tamtym czasie wraz z rodziną prowadził niewielkie gospodarstwo i małą fabrykę biżuterii w Sztokholmie. Czuli się tam źle i „ściśnięci” w otoczeniu luksusowych willi i łodzi. Postanowili znaleźć nowe miejsce do życia na norweskim wybrzeżu. Najpierw szukali wyspy samochodem, później samolotem — i tak trafili na Svinøyę, opuszczoną od około dziesięciu lat. Było tam wystarczająco dużo ziemi do hodowli i możliwość zbudowania małego portu.

Gunnar zakochał się w wyspie od pierwszego wejrzenia i ją kupił. Jednak jego ojciec, matka i brat nie chcieli tam zostać i wrócili do Szwecji. On sam nie żałuje tej decyzji. „To mój czas na ziemi i chcę być właśnie tutaj i tym się zajmować” — mówi. „To daje poczucie sensu produkować żywność.” Gdyby miał wybierać jeszcze raz, zrobiłby to samo — zamiast być ściśniętym w Sztokholmie, ma całe królestwo dla siebie. Sprawia przy tym wrażenie osoby bardzo pozytywnej, uśmiechniętej i z dużym poczuciem humoru, co widać w sposobie, w jaki opowiada o swoim życiu i decyzjach.

IMG_2361.jpeg

Lise, z pochodzenia Dunka, trafiła na wyspę dziesięć lat po Gunnarze — na tygodniową praktykę ze szkoły, by uczyć się o hodowli małży. Praktyka przedłużyła się o kilkadziesiąt lat

IMG_2332.jpeg

Ich syn Gorm urodził się w Norwegii, więc w jednym domu mieszka Szwed, Dunka i Norweg — a w Norwegii często opowiada się żarty o tych trzech narodowościach, więc sytuacja sama w sobie bywa zabawna.

Gorm od małego uczył się radzić sobie sam.

IMG_2350.jpeg

Do przedszkola chodził w Garstad, a do szkoły pływa z ojcem łodzią. Przy dobrej pogodzie to około 10 minut do stałego lądu, ale przy sztormie wyspa bywa całkowicie odcięta od świata. Dlatego rodzina ma niewielkie mieszkanie na stałym lądzie, by w razie potrzeby móc tam przenocować.

Jedną z pierwszych decyzji Gunnara po przeprowadzce było zasadzenie lasu świerka sitkajskiego — istniało wtedy dofinansowanie do zalesiania. Okazało się to dużym błędem: drzewa rosną bardzo szybko i rozprzestrzeniają się jak chwasty. Wycięcie i wywiezienie drewna kosztuje więcej, niż można na nim zarobić. Obecnie istnieje nawet dofinansowanie do jego wycinania.

IMG_2356.jpeg

Po przeprowadzce Gunnar zaangażował się też w życie lokalnej społeczności. W pobliskim Garstad panowało bezrobocie i depopulacja. Jako inżynier maszyn pomógł stworzyć i rozwinąć firmę produkującą opakowania ze styropianu, która dziś zatrudnia ponad 30 osób. Pracował tam głównie społecznie, po godzinach, jako spawacz i pomysłodawca różnych rozwiązań. Nadal jest członkiem zarządu, choć — jak sam mówi — nie wzbogacił się na tej działalności.

IMG_2358.jpeg

Lise bardzo kocha zwierzęta i chce znać każde z nich. Strzyże owce tradycyjnymi nożycami, co zajmuje dużo czasu, ale pozwala jej być bliżej zwierząt. Owce przez całe lato pasą się swobodnie. Gdy przychodzi czas przekazania ich do rzeźni, operacja jest znacznie trudniejsza niż na lądzie — najpierw traktorem trzeba podnieść je w skrzyni na barkę własnej konstrukcji, a potem przetransportować na stały ląd, uwzględniając prądy morskie i pogodę.

IMG_2366.jpegIMG_2371.jpeg

Zarówno Gunnar, jak i Lise mówią, że chcą żyć i pracować w ten sposób tak długo, jak będą w stanie — najlepiej do końca życia.

hejto.pl

Komentarze (15)

Ich syn opowiada taki suchar o Szwedzie, Duńczyku i Norwegu:

Na bezludnej wyspie ląduje Szwed, Duńczyk i Norweg. Znajdują lampę Alladyna — wyskakuje duch i obiecuje spełnić trzy życzenia.

Norweg pierwszy: chce wrócić do Norwegii.

Szwed drugi: chce wrócić do Szwecji.

Duńczyk trzeci: poczuł się samotny… i życzy sobie, żeby tamci dwaj wrócili.


No i zostali razem na wyspie na stałe.

@Legendary_Weaponsmith Jeśli ktoś ma możliwość obejrzeć to polecam. Chociaż wydaje mi się że nie ma opcji angielskich napisów w tym programie ale mogę się mylić. Któryś z odcinków zdobył jakąś międzynarodową nagrodę więc może jest jakaś opcja oglądania z angielskimi napisami.

@Prytozord te owce to ciekawa rzecz. Jeżeli to te o których myślę, to jest to stara rasa Villsau. Nie wiem czy są bardziej dzikie niż zwykłe owce, to taka nazwa rasy tylko.


Różnią się trochę od zwykłych owiec.

Jest tylko jedno młode w miocie. Są trochę mniejsze. I podobno lepiej znoszą pogodę.

Mają bardzo ładne futerko, ale nie jestem pewien czy mają dobrą wełnę. Chyba nawet nie chowa się ich na zimę tak jak inne owoce. Normalnie owce pasą się dziko i tak, przez pół roku.


Często były opóźnienia z tymi owcami. Zwłaszcza przy słabej pogodzie. Teraz już wiem dlaczego.

@Legendary_Weaponsmith W innym odcinku jest mowa o starszym małżeństwie, które hoduje / hodowało dzikie owce (villsau) na sąsiedniej wyspie. Skończyli już z tym, ale od kilku lat próbują zwabić owce do siebie, żeby oddać je do rzeźni. Mówili, że ostatnie 15 owiec nie widzieli od co najmniej pół roku, ale gdzieś tam na wyspie są.

@Prytozord czytam juz drugi wpis w tej serii i wkurwia mnie niemiłosiernie xD nikt nie uwierzyłby, ze mozna mieszkac na prywatnej wyspie połozonej 10 minut żeglugi od najblizszej osady? No kurde, dajcie mi taką wyspę (╯°□°)╯︵ ┻━┻

@FriendGatherArena Taki jest po prostu tytuł serii, więc go nie zmieniałem. Poza tym jest jeszcze kilka aspektów:

1. Te wyspy są położone na Morzu Norweskim, więc nawet te 10 minut motorówką bywa nie do pokonania przy skalistym wybrzeżu w czasie sztormu. A zimą sztormy zdarzają się tam często.

2. Poprzedni opisywany odcinek był z wyspy Nautøyna — radzę spojrzeć na mapę, gdzie to jest. To nie jest blisko stałego lądu.

3. W serii są miejsca dużo bardziej odcięte od świata, z jeszcze trudniejszym dostępem, a czasem nawet bez wody i prądu w domu. Ja jednak subiektywnie wybrałem tylko kilka odcinków, w których akurat zainteresowała mnie historia tych osób.

4. Poza tym wiele odcinków, mimo pięknych widoków i interesujących miejsc, nie chciało mi się opisywać, bo są dość pesymistyczne — często pokazują starszych ludzi mieszkających w izolacji, bez widoków na kontynuację ich stylu życia.

5. Jeśli chcesz, to nie jest niemożliwe zamieszkać na podobnej wyspie. Niedawno było ogłoszenie w gazecie o sprzedaży domu–latarni na wyspie na północy za jakieś grosze, w zamian za zobowiązanie do konserwacji zabytku.

@FriendGatherArena wydaje mi się że w Polsce na dzień dzisiejszy nie jest popularne kupowanie sobie wysp. Chociaż mogę się mylić.

@Prytozord wydaje mi sie ze to nie kwestia popularnosci tylko ich dostepnosci ja wiem ze to nie ty nazywales tą serię, moje stękanie nie bylo do Ciebie kierowane. Mówię tylko, ze prywatne wyspy to luksus, a nie "miejsca w ktore nikt nie uwierzy, ze da sie mieszkac".

Zaloguj się aby komentować