Sport to zdrowie! - rzecz ma się o zawodach...

hejto.pl

...ale ciut inszych.

Turniej Urodzinowy z okazji 40 rocznicy powstania Warszawskiego Pipe Clubu!


Onegdaj związałem sie mocno z fajczarsterm i całą tą załogą od pytania fajki i moge się z Wami podzielić wiedzą na temat rywalizacji w oparach tytoniu (a nie rzadko też alkoholu bo dobry tytoń świetnie się komponuje z dobrą whisky...albo żeby nie poetyzować za mocno "wódka lubi dym").


Wlaściwie moja przygoda z fajką i "fajczarstwem w polsce" zakończyła się wiele lat temu - po tamtych czasach została całkiem pokaźna kolekcja fajek, garść dobrych wspomnień i trochę znajomości. W czasie kiedy ja szlifowałem umiętności oraz zdobywałem wiedzę o środowisku fajczarskim i fajkarskim "polska fajka" zaczynała rozkwitać i znalazło by sie dużo ciekawych historii o czasach, które bezpowrotnie minęły. Nawet bym zaryzykował, przyszło mi terminować w złotym okresie polskiego rzemiosła artystycznego tegoż.


Fajkę zacząłem pykać jakiś czas po uzyskaniu pełnoletności bo wydawało mi się to fajne i wciągające #jeszczejakpapaj.

Poza tym była coraz szersza dostępność wiedzy, akcesoriów i całego szpeju fajkowego a ja chłonąłem to jak gąbka wodę.


Świat rzucił mnie w rejony Warszawskiego Pipe Clubu, nawet nie pamiętam jak tam się znalazłem, ale zaczęło mnie to wszystko fascynować a najbardziej ludzie, którzy potrafili godzinami ze soba rozmawiac nt fajek, wytwórców, tytoni, akcesoriów, ale nie tylko - na bieżąco również prowadzilismy dyskusje na tematy, które elektryzowały społeczeństwo oraz otaczającą nas rzeczywistość. Wpadłem jak śliwka w kompot i troche nie miałem wyjścia - zacząłem sie otaczać ludźmi z klasą, wiedzą, manierami, doświadczeniem o jakim mógłbym tylko pomarzyć. Chyba podświadomie wybrałem tę droge żeby z parweniusza przeistoczyc się w "lwa salonowego" choć trochę. xD


pc warszawa.jpg

Po okresie terminowania, podczas jedych ze spotkań, Prezes klubu otworzył spotkanie przemową, gratulacjami i wręczeniem klubowego krawata PC Warszawa. Oficjalnie zostałem przyjęty jako członek klubu (a nie było to oczywiste bo zarząd klubu podejmował decyzję w głosowaniu czy ten oto gagatek godnie bedzię reprezentowac barwy klubu i prowadzić się należycie) - chyba dobrze wypadłem.

Czułem sie niesamowicie doceniowy i wyróżniony będąc częścią tej społeczności. To było jak spełnienie marzeń!


Jednym z elementów "kolorytu fajczarskiego" za zawody w paleniu (sic!) fajki. Organizowane sa turnieje okazjonalne (np świąteczne), regionalne (jeden klub z dużego miasta zaprasza drugi), są ogólnopolskie (zrzeszające brać fajczarską pod egida np danego fajkarza) oraz tzw "rangi" - mistrzostwa Polski oraz mistrzostwa Europy. Czasami zdarzają sie pomniejsze zawody miedzynarodowe jak np reproezentacja polki jedzie na Litwę popykać fajkę z litwinami w turnieju Obojga Narodów. ¯\_(ツ)_/¯


Nie wiem jak to teraz wygląda, ale kiedyś tych "sportowych eventów" było całkiem sporo w roku kalendarzowym.


Potem w moim zyciu nastał okres "smuty" gdzie nieświadomie zacząłem sie oddalać od środowiska fajczarskiego, aż całkiem zabiłem w sobie tę radość...mijały lata, zacząłem o tym zapominać, fajki wylądowały w szufladach i (o zgrozo) w piwnicy...długo...długo nic.


WTEM!!!

Jakis czas temu znalazłem stronkę mojego dawnego klubu na FB i wrzuciłem do obserwowanych, może z sentymentu bo gemby jakieś nowe i tylko na kilku zdjęciach widziałem moich dawnych druhów. I wtedy nius! Z okazji okragłej rocznicy powstania klubu warszawskiego organizowany jest turniej w wolnym paleniu fajki z udziałem zaprzyjaźnionych klubów fajkowych.


5868336356696722481.jpgPół dnia biłem się z myślami i tym głupim pomysłem - wszak fajki nie używam regularnie od jakiegoś czasu, zawodniczo też pewnie szalu nie będzie. Ale zyciężyła ciekawość:


  • jak obecnie wygladają zawody

  • co u moich dawnych druhów

i podpisałem cyrograf.


W sobotę wstałem wcześniej niż zwykle, odpierdoliłem się jak na cygańskie wesele i w południe stawiłem się w lokalnej tawernie Gniazdo Piratów sie na część oficjalną obchodów.


5868336356696722471.jpg


LUDZIĄ

Tak, było duzo nowych twarzy, ale najważniejszę, że mogłem się wyściskać z moimi serdecznymi przyjaciółmi, których żywcem pogrzebałem w czeluściach mojego umysłu na wiele lat. #staryaglupi


Ale nie, wróć - kiedyś jeden z kolegów pisząc felieton nt środowiska fajczarskiego uknuł teorię, że "to nie ludzie wybierają fajkę tylko fajka ludzi". Miało to mniej więcej takie przełożenie, że jesteśmy My jako fajczarze, skupiskiem wyjątkowym, łamiącym standardy bylejakości, środowiskiem skupiającym rózne profesje i poglądy... wręcz "narodem wybranym". xD

Trochę się z tym muszę zgodzić bo poznając nowych ludzi zawsze jestem ciut wycofany i ciężko mi wejśc na pełnych obrotach w nurt towarzyski - tutaj było inaczej. Niemal od razu złapałem kontakt z atmosferą, ciekawymi ludzmi a obecny prezez PC Warszawa to przesymatyczny przechuj, którego nie da się nie lubić.


Cały gig rozpoczął się od uroczystego powitania i podziękowania dla gości za tak liczne przybycie a na stół wjechał tort urodzinowy (jak ja nie lubie słodkich rzeczy tak tym razem zrobiłem wyjątek i musze przyznać, że "no, nawet niezłe").


5868336356696722484.jpg

Let's Get Ready to Rhumble

Zrobił się ciut przydługi wstęp, ale chciałem żebyście choc trochę zroumieli mentalność ludzi, którzy świadomie nie poprawiają swego stanu zdrowia. dostarczając substancje smoliste (niestesty) oraz nikotynę (tutaj eksperci są podzieleni ) do organizmu.


Na czym polegają zawody? Ujmując kolokwialnie kto ma najdłuższego! Wróc... kto najdłużej! A w detalach wygląda to następująco:


Organizator tunieju musi zapewnić sprzęt i zadbać o fair play - wszyscy mają równe szanse dysponując takimi samymi fajkami (tutaj mistrz fajkarski Henryk Worobiec przygotował przepiękne fajki turniejowe w stylu Duke), takim samym tytoniem w tej samej ilości, dwiema zapałkami do rozpalenia faji, kartką papieru do przygotowania tytoniu, kartą startową (imie nazwisko/lub/uzyskany wynik) oraz takim samym ubijaczem (kołek drewniany do walenia tytoniu po głowie co by nie przygasała fajka). ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Uczestnicy dobierają się przy stolikach, zawyczaj klubowo, osoby niezrzeszone moga siadać dowolnie gdzie im pasuje - na zawodach rangi mistrzowskiej dodatkowo każdy stolik dostaje sędziego (niestety im wyższa ranga zawodów tym ludziom bardziej odpierdala bo celowo potrafia "przeciągać czas" i potrzebny jest arbiter - ogólnie to jest duża rysa bo przecież każdy po dzentelmeńsku i z godnością powinien poinformować, że własnie skończył a nie zawsze tak jestj).


Sedzia zawodów aka inspicjent z wyprzedzeniem prosi o zajęcie miejsca przy stolikach i odlicza czas do rozpoczecia zawodów.


5868336356696722487(1).jpg


"Nastepuje zwolnienie blokady" i każdy z uczestników ma 3 minuty na przygotowanie tytoniu i nabicie fajki. Pierwsza cześć to rozdrobnienie włókien, które sa mocno zbite, poskręcane, oleiste, czasami mają "knoty (części twarde) - sprowadza się to do mielenia tytoniu w palcach na drobna frakcje żeby równomiernie wypełnić palenisko w główce fajki.

Następnie fajczarz umieszccza równomiernie tytoń mając do pomocy ubijacz - fajka nie może byc ani zbyt mocno (tworzą się żylaki za uszami jak ciagniesz i ciagniesz a nie ma przepływu powietrza) ani zbyt luźno nabita (tytoń dostając temepratury rozpręża się i tworzy puste komory pomiędzy częścią zapaloną a pozostałym w fajce tytoniem). Kto nie zdąrzy w 3 minuty to trudno - bedzie pykał taka ilość jaką udało mu się zaaplikować do fajki.


Sędzia głowny daje sygnał "ZAPALAMY FAJKI" i włącza stoper - od tego momentu liczony jest czas zawodników. Na rozpalenie fajki również są limity - jak wspomniałem, do wykorzystania sa 2 zapałki oraz 2 minuty na rozpalenie fajki. Dlaczego dwie zapałki? Pierwsza tak naprawde podgrzewa i sparza tytoń będący na wierzchu - tworzy się komin powietrzny i teraz trzeba ten wierzchni tytoń delikatnie przyklepać. Druga zapałka to faktyczne rozpalenie fajki - technika jest taka żeby równomiernie pokryć żarem całą powiechnie paleniska. Jesli druga zapałka się nie zapali (bo sie np złamie) to cała nadzieja, że po pierwszym sparzeniu została odrobina żaru, który trzeba mozolnie odbudować żeby fajka nie zgasła.


Podczas zawodów pierwsza minuta od rozpalenia jest krytyczna - emocje, nerwy, brak doświadczenia lub zwyczajnie pech moga wykluczyć cię z rywalizacji, czytaj fajka zgaśnie.

I tutaj obowiązuje fair play oraz dźentelmeński kodeks nakazujący podnieść ręke w górę poinformować uczesników donośnym "CZAS!" a pozostali fajczarze używając ubijaczy żegnają pechowca rytmicznym stukaniem o stół #makesomenoise.

Sedzia zapisuje czas w karcie startowej zawodnika i zabiera ją do stolika sędziowskiego.


Drugim krytycznym momentem podczas zawodów jest "rycząca czterdziestka" czyli przekroczenie czasu 40 minut - jak pokazuje statystya zawodów w takim momencie gaśnie najwiecej fajek. Niektórzy, w tym ja, mają jeszcze swoje własne "bariery" jak tolerancja na nikotynę - tak, w moim przypadku przekroczenie 30 minut oznacza już koniec przyjemności palenia a zaczyna się walka o życie (robie się zielony na twarzy), nie pomagała mi też długa karencja w paleniu - tutaj faktyczne jest to pewnego rodzaju "sport" bo tylko najlepsi i najtrwardsi fachmani przechodzą dalej.


5868336356696722472.jpg

Dla tych co skończyli w zawodach, teraz jest czas na kawę, herbatę, posiłek - musze przyznac też organizacja częśći gastronomicznej była super i zjadłem naprawdę obfity objot. W miedzyczasie pozostałi uczestnicy nadal palą - tym razem najlepsy wynik konkursu to 01:30 i kolega, który wykręcił ten wynik sam odłożył fajkę bo został sam na placu boju...chyba nawet skomentował to "Dobra, wystarczy bo cały obiad zjedzą"! xD


Po obiedzie następuje ogłoszenie wyników, wręczenie dyplomów a dla najlepszych przewidziane sa nagrody.


5868336356696722470.jpg

Potem przechodzimy do części nieoficjalnej, czyli luźnych small talków, networkingu i zadzieżgnięcia nowych przyjaźni i sojuszy, nierzadko przy trunkach...Ale tym razem nie skorzystałem dłużej z gościny Gniazda Piratów bo już obowiązki wzywały.

Jeszcze tylko wyściskałem moich starych druhów, zbiłem piątke z obecnym Prezesem, złozyłem życzenia dobrej zabawy i szybkiego powrotu do zdrowia!( ͡° ͜ʖ ͡°)


Rekapitulacja

Tak, zawodnicze palenie fajki może nie być przyjemne, na szczęście na codzień nie jest to taki hardkor - fajka turniejowa pozbawiona jest jest jakichkolwiek filtrów (redukujących substancje smoliste i ochładzających dym), dodatkowo z racji, że pykamy fajki nieopalone aromat tytoniu łączy się ze zwyczajnie palonym drewnem z dziewiczej fajki (wytwarza się inny zapach i aromat niz normalnie).


Czy było warto?

Tak, wróciły wspomnienia fajowych (sic!) czasów, ucieszyłem się z kilku mordek, które wyściskałem, zasięgnałem języka nt tego jak obecnie działa Pipe Club Warszawa.


Czy będę to kontunuował?

Niewykluczone - poczyniłem kolejną głupią rzecz w moim zyciu i kupiłem 2 pudełka nigdy nie próbowanych tytoni (no w każdym razie może leżeć i jeść nie woła). Poza tym Prezes klubu jest spoko gościem a mój dawny Prezes powiedział, że ma garść archiwalnych materiałów kompromitujących o mnie i chciałby mi je przekazać, np na spotkaniu klubowym PC Warszawa. Nie wiem o czym mówił, ale mnie zaciekawił...(° ͜ʖ °)


Gratuluję wszystkim, którzy wytrwali do tego miejsca! Zakończę starofajczarskim:

NIECH WAM FAJKA POMYSLNOŚCI NIGDY NIE ZAGAŚNIE!

#fajkamniejszkodzi

Wołam @Statyczny_Stefek - obiecałem wyjaśnienia, niestety hasło z tagu rozpisze w terminie inszym.


Ciekawostki.

  • Pierwszemu zawodnikowi, który odpada z rywalizacji zazwyczaj również przysługuje nagroda: worek zapałek...taki "prztyczek w nos" żeby więcej potrenował i następnym razem poszło mu lepiej.

  • Autorem znaku graficznego warszawskiego Pipe Clubu jest Szymon Kobyliński, człowiek, wielu talenów, barwna postać Leonardo da Vinci okresu schyłkowego PRLu - cześć jego pamięci!

ow_kobylinski.jpg

hejto.pl

Komentarze (19)

@AndrzejZupa dziękuję za zawołanie.

Ale nie wyjaśniłeś technicznie na czym polega różnica między tym, że jeden pali dłużej, a drugi krócej? Co tam się dzieje w tej fajce że komuś już się wszystko zużyje, a komuś nie?

@Statyczny_Stefek jedni palą a inni kultywują sztukę "podtrzymywania żaru" - biorą fajkę do ust a potem trzymając w dloniach patrza w palenisko jak sroka w pizdę i umiejętnie zarządzają tlącym sie żarem (przemieszczają go) - tak właśnie wygląda "palenie zawodnicze", więcej taktyki, ale też ćwiczenie, ćwiczenie i jeszcze raz ćwiczenie. Ja nigdy nie miałem tyle czasu i tolerancji (a fajka czasu wymaga). A i nigdy nie miałem takich aspiracji bo lubiłem fajkę pykać a nie "robić czasy". ¯\_(ツ)_/¯

@AndrzejZupa Świetnie się to czytało. Po prawdzie, choć nigdy nie ciągnęło mnie palenie fajki, to byłem ciekawy świata/klimatu/magii. W tym tekście to jest i ku mojej uciesze większość pozytywów o których piszesz to... ludzie. I w sumie rozumiem Twój dylemat zdrowie vs społeczność; papierosowy świat też miał te dylematy: kto nie palił na studiach nie miał znajomych, kto nie palił w wojsku czy na budowie, nie miał ani przerwy ani kumpli. Społeczność, wspólny język, lata doświadczeń; to potrafi zapełnić pustkę i trywialność codzienności.
Tylko nie rozwiałeś "dylematu": jak to jest, że fajkę się "pyka", więc się niby nie zaciąga, więc jak działa wówczas tytoń i jak wyglądają "negatywne" skutki zdrowotne wieloletnich fajczarzy?
I drugie: jak to możliwe, że zawodowcy odpadli w 40 minucie, a jakiś as dobił do 1,5h? I to z głodu? :-)
Pozdrawiam!

@ramen dziekuwa za docenkę mojego grafomaństwa tutej. O "pykaniu fajki " opowiem jak nabiję kolejne #pompujwpoprzekziemi 🙃

Tak to sobie wymyślłem, że aktywność fizykologiczną połączę z "niepopularną" już dzisiaj (nie) aktywnością.

To się ściśle łączy z dylematami @Statyczny_Stefek w kwestii tagu #fajkamniejszkodzi O skutkach fajkowania? W sumie więcej plusów dodatnich niz ujemnych. Ale to zależy od perspektywy (sie zmieniła i to też wymaga objaśniacji).

O pykaniu/absorbcji/ wplywu na zdrowie zrobię osobny wpis...jak mnie się będzie chciało ( ͡° ͜ʖ ͡°) ja jestem oszczędny człek. Drugie: zawodowcy i amatorzy odpadają w ryczącej czterdziestce bo: - palą fajkę której nie znają - pala tytoń którego nie znają (ma to znaczenie - masz sklad różnych gatunków, wilgotność, rodzaj cięcia, konfekcjonowanie, marynaty (niektore tytonie sa macerowane wręcz) - sa czynniki losowe

Nie ma czegoś takiego jak "zawodowcy" I "ryczące czterdziestki".

Zawodowiec, albo ujebie fajkę w drugiej minucie palenia (bo przekombinował z podtrzymywaniem żaru jak fajka była nie rozgrzana), albo pociśnie godzinie dłużej.

"Czterdziestki" to fajczarze pykajcy fajkę, ale lubiący wystąpić w turnieju i nie są profi bo zwyczajnie nie trenują (jak ja na ten przykład). A sa świry, które chcą być w topce światowej np. i to już jest temat na osobną wrzutkę.¯\_(ツ)_/¯

Zawodowcy robią z tej ilości tytoniu czasy rzedu 03:30.

O czasach palenia i technice dlugodystansowców zrobię kiedyś wpis...albo i nie! 🙃

3d409870-3d46-4377-b1e7-2d4997f64f06

Fajne. Bardzo. Mój ojciec palił fajkę, ale było to tak dawno temu, że nie było mnie jeszcze na świecie. Do dziś ma w domu w szufladzie swoje stare fajki. Zawsze mi się podobały jak byłem dzieckiem. Jak tata nie widział, to zaglądałem do tej szuflady, wyjmowałem którąś z fajek i udawałem, że palę.

W życiu bym nie pomyślała że są tego typu zawody 😅 a kobiety też brały udział czy te zawody to typowo męskie zajęcie?

@Shivaa fajen, że pytasz! Tak, Panie również biorą udział w zawodach, ale jest ich znacznie mniej - z szowinistycznych pobudek pominąłem ten arcyciekawy temat, ale do dziś najlepszym czasem palenia w Polsce legitymuje się właśnie babeczka, Danuta Pytel (jestem tak #stareludzia, że startowałem wtedy na tym "rekordowym" turnieju ¯\_(ツ)_/¯).

W sobotnich zawodach brały udział dwie Panie, w tym moja serdeczna znajoma z "poprzedniego życia". ( ͡° ͜ʖ ͡°) Obie miały lepsze czasy ode mnie!🙃

@AndrzejZupa a to zaprawione zawodniczki 😀 ja to nigdy fajki nie paliłam, ale kto wie czy się kiedyś nie skuszę A tak w ogóle dzięki za fajną historię do porannej herbatki 😁

Gdy zaczynałem przygodę z cygarami, zahaczyłem też o fajki, mam kilka sztuk firmy Bróg, jeszcze nawet jakieś tytonie w słoikach dojrzewają, ale do tego trzeba mieć cierpliwość więc od czasu do czasu wolę cygaro.

@dildo-vaggins kiedyś fajki Zbyszka (tak, mogę tak o nim mówić 🙃) to był najgorszy syf. Nawet trochę popsuło to rynek bo mogłeś jego fajki kupić na stoisku w markecie a jakość ich była jakoś. Na szczęście ogarnął sie i w sobotę oglądałem kilka jego współczesnych "autografów", pomyślałem "-Jest dobrze..."😀

W sumie mam jedną ciekawą jego fajkę - może kiedyś pokaże...

Zaloguj się aby komentować