Śnieżka z corką zdobyta, przejaśniło się też. Na szlaku prawie nikogo, ideolo.
#gory

Śnieżka z corką zdobyta, przejaśniło się też. Na szlaku prawie nikogo, ideolo.
#gory

Super, że nie było ludzi.
A jakby ktoś chciał fajną trasę w Karkonoszach, gdzie nie ma tłoku, to w weekendy/święta idzcie z Jagniątkowa na Śnieżne Kotły.
W absolutnym szczycie sezonu (np. Boże Ciało albo 15 sierpnia) jest tam <10% tylu ludzi co koło Śnieżki.
Widoki bajeczne, podejścia jest nawet więcej (~850m vs ~800m z górnego parkingu w Karpaczu na Śnieżkę), jak trzeba schronisko to jest Pod Łabsim Szczytem niedaleko albo można zejśc do któregoś czeskiego.
@ZdrowyStolec Zanotowane. Na małą ilość ludzi miał ewidentnie wpływ fakt że to był poniedziałek, jeszcze czerwiec a nie wakacje no i pogoda rano nie zachęcała - padało, potem mżyło. Ale mnie akurat to nie zniechęca + prognozy mówiły że po południu będzie się przejaśniało. Drogę do stacji kolejki na Kopę pokonałyśmy nie mijając ani jednego człowieka, w gęstej mgle. Dopiero od kolejki minęli nas jacyś pojedynczy ludzie. Dom Śląski wyglądał we mgle jak opuszczony z horrorów Kinga
Już byłyśmy za schroniskiem, jak wiatr nagle zdjął kurtynę z mgły i ujawniła się nagle znienacka Śnieżka w całej okazałości. Młoda tylko wysapała "wow", bo było niezłe wrażenie niespodzianki. Co innego jak widzisz z drogi górę i do niej się zbliżasz, oswajając z widokiem, a co innego nagle zobaczyć ją z bliska znienacka :)
Pierwszy raz w życiu "była w chmurach" bo wiatr przetaczał je wokół nas.
Słowem warto było zaryzykować start w tym siąpiącym deszczu
Zaloguj się aby komentować