Samolot An-24 rosyjskich linii lotniczych Angara rozbił się w obwodzie amurskim Federacji Rosyjskiej. Na pokładzie znajdowało się 40 pasażerów i 6 członków załogi.


Brak części zamiennych, brak technologii do produkcji własnych.


#wojna #ukraina #rosja

fac02c53-e366-40de-99cc-6392582f3453

Komentarze (11)

@inty skończyła się możliwość kanibalizacji części z tego co jeszcze latało, od chinola dostają to co dostają, więc latają na szrotach. Zresztą ostatnio był news o tym jak to dzięki niedziałającym sankcjom i nieistniejącej wojnie skurczyły się właśnie dostawy wszystkich części do czegokolwiek, transport kolejowy, lotnictwo cywilne, dostawy paliw na stacje czy nawet usługi komunalne jak wywóz śmieci. Bo wszystko jest przesunięte na wojnę, której rzekomo nie prowadzą.

w ogole jakie proporcje: 6 osob zalogi, wiezie 40 pasazerow. Wychodzi jakies 6.5 osoby na 1 czlonka zalogi, gdzie w cywilizowanym swiecie proporcja bedzie jakies 10x mniejsza

Nie dziwie sie ze bilety u nich drogie

@666 Im mniejszy samolot, tym trudniej o dobrą proporcję. Obstawiam, że to ustrojstwo potrzebuje 2 pilotów i mechanika, więc zostaje ci 3 personelu. Personel w samolotach nie zależy do końca od liczby pasażerów, a od liczby wyjść ewakuacyjnych - oni są od tego, żeby w razie W to obsłużyć.

A co do kosztów - i tak większość to paliwo i serwis, obsługa, zwłaszcza w jakiejś rosji, to pewnie niewielki procent tego.

Samolot oblatany w 1959. Produkcje zakończono w 1979. Większym zaskoczeniem powinno być że ten antyk w ogóle jeszcze latał i to na kursach komercyjnych.

@SpokoZiomek PRzeciez dla samolotu inaczej czas biegnie...


Gdy konczono produkcje tego aeroplanu (jak piszesz w 1979) to Opel konczyl produkcje Ascony B:

A gdy oblatywano (jak piszesz 1959) to mniej wiecej lata produkcji Opla Rekorda P1:


Obrazki z internetu, podobnie jak dane o latach podukcji.

a83b1a98-7354-4787-8e0f-3f0befe05afd
071e1e39-9c13-4b4b-a6c5-906085f8e570

a tutaj o dziwo w rosyjskiej prasie:


- Kiedyś leciałem An-24 z Chabarowska do Błagowieszczeńska. To było tylko półtorej godziny lotu, ale w tym czasie modliłem się kilka razy - podczas startu, awarii i lądowania. Gdzieś w połowie lotu w kabinie odpadł kawałek sufitu. Ledwo zaczęliśmy panikować, gdy inżynier lotu i stewardesa rzucili się na miejsce zdarzenia. Sytuacja wyglądała następująco: lecieliśmy na dużej wysokości, a dwie osoby próbowały przykręcić sufit śrubokrętem. Aby nikt się nie martwił, stewardesa i inżynier lotu uśmiechnęli się do nas. Ale od tego czasu zabroniłam latać na An-24" - powiedziała KP.RU Tatyana, pasażerka Angara Airlines.

58dd7abf-c914-407f-9750-5a4d645c6d63

Zaloguj się aby komentować