@xniorvox nie no wiadomo- to nie jest tak, że ktoś pstryknie palcami i rassija się rozpadnie albo upadnie i przekształci w jakiś inny (nowo)twór, który na początku też wszem i wobec będzie głosić peany na cześć demokracji. No, chyba że takie USA im zrobi zimna wojnę 2.0, bo to jest chyba jedyny realny scenariusz. Ale tak czy inaczej- to się nie stanie w dzień czy rok. więc czy to odcinek 2137, 3527 czy 6666- to się powoli dzieje. I trochę jeszcze potrwa, ale IMO to się kiedyś tam w końcu stanie- strunę można przeciągać tylko do pewnego momentu.
Problem z kacapami jest taki, że to totalnie inny mental i jakby to nazwać- wytrzymałość, niż te, które możemy spotkać w "cywilizowanej" części świata. W każdym "normalnym" kraju za tak poważne rozjebanie państwa, wprowadzenie takiej represji, zamachy na swoich własnych obywateli, przymusowe wcielenia do wojska, bo się satrapie zamarzyła "trzydniowa operacja specjalna", która już 3. rok drenuje kraj ze wszystkiego włącznie z ludźmi, za doprowadzenie go do bankructwa, izolację od reszty świata, sankcje na wszystko, wyniesienie z kraju całego zagranicznego biznesu, który im kraj ciągnął, hiperinflację, pustki w sklepie takich, że nawet srajtaśmy nie kupisz... za takie combo ludzie już by dawno sami zrobili czystki na świeczniku, bo represje też ponownie- działają tylko do pewnego momentu.
A niestety kacapia to taki komunistyczny pierdolnik na wzór karalucha- trudny do zajebania i żeby go faktycznie zajebać, trzeba poświęcić niewspółmiernie więcej środków, niż cała ta impreza jest finalnie warta. Ludzie mogą żyć w skrajnej nędzy, mogą nie mieć żadnych szans na lepszą przyszłość, a wręcz przeciwnie, mogą nie mieć co kupować, za co kupować, nawet gdzie pracować, mogą być ciągle pod butem, który w ogóle nie liczy się z ich życiem, mogą mieszkać w rozpadających się ruderach, może im na głowy lać się dosłownie gówno z cieknącej rury kanalizacyjnej, strop może im się na łeb walić, bo nawet prowizoryczne stemple i dykty już przegniły, albo mieć płynący otwarty rynsztok zaraz na progu, brak dachu i "dom" zapadający się w ziemi, mogą narzekać jak to źle, panie, no źle, za sajuza to było lepiej oj dana dana... ale dalej będą wiernymi akolitami typa, który im to zafundował w imię jakiejś ponadpokoleniowej, bogoojczyźnianej napinki, że "pan putin to jedyna nasza nadzieja na obalenie zgniłego zachodu". No jak widać na załączonym obrazku. Jest źle, jest chujowo, ale i tak lepiej jak na tym wstrętnym zachodzie, gdzie z punktu widzenia kacapa tamci ludzie żyją w jakiejś jebanej przyszłości i mają w sumie nielimitowane możliwości.