Posiłki dla dzieci to "zupełnie bezsensowne wydawanie pieniędzy".

Ale pamiętajcie, oni chcą waszego dobra.


Prezes nowej nadziei w Szczecinie. Później pisał, że wcale nie żałuje dzieciom, ale to się dość kłóci z tą opinią o "bezsensownym wydawaniu pieniędzy".


#polityka #dzieci

45b58dec-9e2b-409c-964d-189d68470620

Komentarze (18)

@Gustawff Kontekst, nie kontekst.

Jak nie umiesz się wypowiadać dobrze to brzmi jak typowy wiktoriański grubas w cylindrze żywcem wyjęty z Olivera Twista.

@wielkaberta ale tu widać że odpowiada na jakiś post. Na jaki?

Bo potrafię sobie wyobrazić że ktoś zamiast cateringu chce otwierać kuchnię i zatrudniać kucharki w jakiejś szkole dla kilkudziesięciu dzieciaków. Co byłoby absurdalne

@Gustawff Ok znalazłem.

https://x.com/maximilianan_/status/2058444894415319336

  • Po pierwsze, takie "boo" dla OPa bo linka do dyskusji nie dał.

  • Po drugie, ja za obiad płaciłem w szkole. Co prawda mało bo płaciłem na miesięczny bon, ale moż coś około 6 zł za dwudaniowy obiad (zupa + danie), więc można logiką rozmytą mówić, że i tak fundowane było za mnie.

  • Po trzecie trzeba dobrze postawić granicę. Bo jest kilka scenariuszy jak wygląda żywienie w szkole.

Opcja 1: Szkoła zatrudnia własnych kucharzy i funduje (z pomocą miasta) za pensje i żywienie.

Opcja 2: Szkoła podnajmuje firmie kuchnię i robi coś jak bar mleczny dla klientów zewnątrz poza godzinami obiadowymi dla szkoły. Dla uczniów / załogi szkolnej upusty. Nie mam pojęcia jak wygląda umowa, ale możliwe, że i tak są fundowani chociażby częściowo.. Nie zakładam, by chcieli być stratni.

Inne opcje które nie znam.


BTW, szkoła zaczyna się od dwustu uczniów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Gustawff no tak, są płatne, a pomysł dotyczy wszystkich szkół (chyba publicznych) w całej Polsce. Ja zwracam uwagę na to, że inwestycja w zdrowie dzieci według tego cymbała to niepotrzebne i bezsensowne wydatki (chociaż wykazano, że to dosłownie najlepsze co można zrobić z pieniędzmi).

@wielkaberta Jest jeszcze inna opcja - taka była u mnie ponad 30 lat temu:

- liceum gastronomiczne i zawodówka. Kuchnia i stołówka to było miejsce praktyk dla kucharzy, techników żywienia zbiorowego i kelnerów.

Działało to całkiem sprawnie, ale też ceny za prąd i gaz były inne. Brzmi to fajnie, ale przyznaję się, że nie znam się, więc nie wiem na ile taniej by to wyszło. Jest za to jeszcze jeden plus - dotacje i kasę na działalność edukacyjną załatwia się wtedy obligatoryjnie.

@maximilianan Nie musiałeś pisać z jakiej jest partii Akurat posiłki dla dzieci to jest coś naprawdę potrzebnego. Odciążenie finansowe dla ludzi, którzy naprawdę tego potrzebują i dla rodziców, którzy mają problem z czasem, żeby przygotować dziecku obiad.

@mannoroth mignęły mi doniesienia, że 1 dolar zainwestowany w posiłki dla dzieci zwraca 9 dolarów oszczędzonych na między innymi ochronie zdrowia.

@maximilianan DOpłacanie do posiłków zawsze się opłaca, także w zakładach pracy. Wiem to np. od znajomych, którzy pracują np. w Danii. Jedna przerwa, integracja, nikt nie wychodzi, ludzie się znają. Oszczędności po obu stronach.

@mannoroth Miałem tak w jednej firmie i to był zajebisty pomysł. W dodatku posiłki były smaczne i zdrowe.

Na dłuższą metę nie do utrzymania. Zawsze przyjdzie w końcu, jakiś menago racjonalizator, który (w pogoni za premią) wyliczy ile można na tym zaoszczędzić, oraz ktoś nad nim, kto się skusi i to klepnie.

Zaloguj się aby komentować