Posiłki dla dzieci to "zupełnie bezsensowne wydawanie pieniędzy".
Ale pamiętajcie, oni chcą waszego dobra.
Prezes nowej nadziei w Szczecinie. Później pisał, że wcale nie żałuje dzieciom, ale to się dość kłóci z tą opinią o "bezsensownym wydawaniu pieniędzy".
@wielkaberta ale tu widać że odpowiada na jakiś post. Na jaki?
Bo potrafię sobie wyobrazić że ktoś zamiast cateringu chce otwierać kuchnię i zatrudniać kucharki w jakiejś szkole dla kilkudziesięciu dzieciaków. Co byłoby absurdalne
Po pierwsze, takie "boo" dla OPa bo linka do dyskusji nie dał.
Po drugie, ja za obiad płaciłem w szkole. Co prawda mało bo płaciłem na miesięczny bon, ale moż coś około 6 zł za dwudaniowy obiad (zupa + danie), więc można logiką rozmytą mówić, że i tak fundowane było za mnie.
Po trzecie trzeba dobrze postawić granicę. Bo jest kilka scenariuszy jak wygląda żywienie w szkole.
Opcja 1: Szkoła zatrudnia własnych kucharzy i funduje (z pomocą miasta) za pensje i żywienie.
Opcja 2: Szkoła podnajmuje firmie kuchnię i robi coś jak bar mleczny dla klientów zewnątrz poza godzinami obiadowymi dla szkoły. Dla uczniów / załogi szkolnej upusty. Nie mam pojęcia jak wygląda umowa, ale możliwe, że i tak są fundowani chociażby częściowo.. Nie zakładam, by chcieli być stratni.
Inne opcje które nie znam.
BTW, szkoła zaczyna się od dwustu uczniów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Gustawff no tak, są płatne, a pomysł dotyczy wszystkich szkół (chyba publicznych) w całej Polsce. Ja zwracam uwagę na to, że inwestycja w zdrowie dzieci według tego cymbała to niepotrzebne i bezsensowne wydatki (chociaż wykazano, że to dosłownie najlepsze co można zrobić z pieniędzmi).
@wielkaberta Jest jeszcze inna opcja - taka była u mnie ponad 30 lat temu:
- liceum gastronomiczne i zawodówka. Kuchnia i stołówka to było miejsce praktyk dla kucharzy, techników żywienia zbiorowego i kelnerów.
Działało to całkiem sprawnie, ale też ceny za prąd i gaz były inne. Brzmi to fajnie, ale przyznaję się, że nie znam się, więc nie wiem na ile taniej by to wyszło. Jest za to jeszcze jeden plus - dotacje i kasę na działalność edukacyjną załatwia się wtedy obligatoryjnie.
@maximilianan Nie musiałeś pisać z jakiej jest partii Akurat posiłki dla dzieci to jest coś naprawdę potrzebnego. Odciążenie finansowe dla ludzi, którzy naprawdę tego potrzebują i dla rodziców, którzy mają problem z czasem, żeby przygotować dziecku obiad.
@maximilianan DOpłacanie do posiłków zawsze się opłaca, także w zakładach pracy. Wiem to np. od znajomych, którzy pracują np. w Danii. Jedna przerwa, integracja, nikt nie wychodzi, ludzie się znają. Oszczędności po obu stronach.
@mannoroth Miałem tak w jednej firmie i to był zajebisty pomysł. W dodatku posiłki były smaczne i zdrowe.
Na dłuższą metę nie do utrzymania. Zawsze przyjdzie w końcu, jakiś menago racjonalizator, który (w pogoni za premią) wyliczy ile można na tym zaoszczędzić, oraz ktoś nad nim, kto się skusi i to klepnie.