1. Polskim celem strategicznym związanym z wojną na Ukrainie, jest: utrzymanie niezależności Kijowa od Moskwy i zadbanie by Ukraina na zawsze (albo na długi czas) pozostała wroga Rosji. Wówczas nie będzie mogła być wroga dla Polski, a może być od nas zależna. Tak więc jeśli po wojnie Ukraina będzie miała roszczenia terytorialne do Rosji, to będzie to obsługiwało polskie interesy.

  2. Zawarcie pokoju, którego efektem będzie niezależna od Rosji Ukraina - obsługuje polski interes narodowy. W zależności od warunków takiego pokoju, może być oczywiście lepiej lub gorzej, ale cel strategiczny byłby osiągnięty, przynajmniej czasowo. To czego się obawiamy, to pozyskanie przez Putina CAŁEJ Ukrainy. Tego Putin nie uzyska w drodze rozmów pokojowych, przecież nikt mu nie da tego, czego nie potrafił sam wziąć w 3 lata. Nawet gdyby Trump okazał się tak głupi, to Kijów i UE zablokują taki deal. Bo mogą. To UE nakłada na Rosję najbardziej dotkliwe sankcje, to nam Rosjanie chcą sprzedawać surowce a nie Amerykanom. Wreszcie, to Ukraińcy walczą, a UE znacznie zwiększyła produkcję amunicji.

  3. Nawet najgorszy wariant "zgniłego rozejmu" daje Ukrainie, Polsce i Europie czas na przygotowanie się na ewentualną trzecią inwazję na Ukrainę i próbę grożenia UE. Jeśli natomiast pokój okaże się trwały, to cel polski cel zostanie osiągnięty.

  4. W interesie Polski jest, by Zachód Europy inwestował w obronność swoją, a także w obronność Ukrainy. Donald Trump wywołał panikę w UE, która obsługuje nasze interesy. Dystans zaprezentowany przez Trumpa obnażył rzeczywiste myśli Zachodu Europy. Ta, gdy była pewna pomocy USA, nie robiła tyle ile trzeba. Teraz nagle okazuje się, że wszyscy mogą i chcą zrobić więcej. Piękna weryfikacja.

  5. W interesie Polski i Ukrainy jest zaprząc Zachód (choćby tylko Europę) do obrony naszej przestrzeni przed Rosją. Dotychczas przez 3 lata ani Polska ani Ukraina nie potrafiła przekonać Zachodu do zwiększenia pomocy, własnych zbrojeń, a już zupełnie do wysłania zachodnich żołnierzy na Ukrainę celem zagwarantowania jej niepodległości. Narracja Trumpa sprawiła, że Francuzi, Brytyjczycy, Szwedzi, Duńczycy i Bałtowie sami zaczęli proponować, że są gotowi wysłać żołnierzy na Ukrainę. I to bez Polski. Czy w lutym 2022 roku, gdy było ryzyko upadku Ukrainy, ktoś wyobrażał sobie taki scenariusz? Po raz pierwszy w naszej tysiącletniej historii mocarstwa zachodnie są zaangażowane w obronę Europy Środkowo-Wschodniej przed ekspansją Rosji

  6. USA ma brutalną przewagę nad UE. Dostarcza: bezpieczeństwa, surowców energetycznych, technologii, a także kapitału (handel). Pozycja UE do USA jest słaba, wasalna. Ale pozycja UE do Rosji jest silna. Rosjanie stracili możliwość szantażu energetycznego, a także nie mają sił by grozić militarnie, bo cała armia obsługuje wojnę na Ukrainie. Putin może nam nagwizdać! I tak pozostanie, chyba, że nie będziemy się zbroić. Trump z jednej strony wyciąga rękę do Putina (gładkie słówka) z drugiej chce zmusić UE do zwiększenia importu amerykańskich gazu i ropy. Kto tu zostanie ograny?

  7. Największym zagrożeniem - jeśli chodzi o scenariusze - to jest kontynowanie wojny przez Rosję, ograniczenie pomocy ze strony Zachodu i ewentualna klęska Ukrainy. TO JEST NAJGORSZY SCENARIUSZ. Rozmowy pokojowe zakończone powodzeniem go przekreślają, przynajmniej na jakiś czas.

  8. Drugim największym zagrożeniem jest to, że UE straci determinację w pomocy Ukrainie po ew. pokoju. Ale to w nasze (zachodniej i Polskiej) gestii leży czy tak się stanie. Więc wszystko zależy od nas. Trzeba będzie Ukrainę uzbroić i odbudować, inaczej państwo upadnie i będzie łatwym łupem dla Rosjan.

  9. Polska ma w tym wszystkim szalenie wygodną pozycję. Może się z jednej strony dystansować od tej "jadącej na gapę" części Europy w rozmowach z Trumpem, z drugiej, może być głównym graczem europejskiego nurtu reform i budowy autonomii bezpieczeństwa. Mówiąc: "a widzicie? było nas słuchać, patrzcie co robi Trump! ". Jednocześnie my już się zbroimy od kilku lat, więc to daje przewagę i pozycję, bo tworzymy potrzebne narzędzie szybciej niż inni.


Podsumowując:


Polskie interesy narodowe póki co są obsługiwane. Nie widać też dużego zagrożenia, by tak miało nie być. Największe ryzyko jest związane z frontem i to załamanie się Ukraińców w walce byłoby niebezpieczne. Dzięki postawie Trumpa, można zmobilizować wreszcie Europę. Jednocześnie Polska może grać na dwa fronty, a nawet wspierać Trumpa w "straszeniu". To znaczy nie powinniśmy komunikować takich debilizmów jak Trump, my powinniśmy nim straszyć (chociaż już nie ma po co, może niech Niemcy zamiast płakać wezmą się w garść i wyślą coś więcej na Ukrainę).

Jednocześnie nasze straszenie Europy Trumpem, można spieniężyć w Waszyngtonie. Amerykanie chcą nastraszyć UE, my im jeszcze pomożemy, to niech dorzucą tutaj trochę wojska i dadzą jakiś duży upust na Apache + np. POLSKA PRODUKCJA ABRAMSÓW. Tam gdzie masa (rynek) dostrzega zagrożenia, tam pojawiają się największe okazje. Dla tych, którzy je dostrzegają


Uszy do góry!


https://x.com/KWojczal/status/1892893909400920346


#polityka #wojna #ukraina

Komentarze (8)

Jeśli natomiast pokój okaże się trwały, to cel polski cel zostanie osiągnięty.

Martwi mnie to jeśli. W tym momencie czasowe zawieszenie broni dałoby ruskim oddech, pytanie, czy Ukraina byłaby w stanie ten czas wykorzystać, bo niestety właśnie w demokratycznym kraju to może nie być możliwe + zachód może uznać, że skoro jest pokój, to nic więcej nie trzeba robić.

@Nemrod I ta opcja jest również prawdopodobna. Skoro 3-4 "piaskownice" od nas sytuacja się uspokoiła to nie ma co się martwić.

Zgadzam się bardzo.


Dwa wyłomy -

1. po zajęciu części Ukrainy i zawieszeniu broni, zakładamy że wojska NATO będą bronić tego rozejmu. Putin może i pewnie będzie robił prowokacje i atakował w ten czy inny sposób nasze wojska. To już o krok od wojny. Bo trzeba strzelać jak ktoś nas bezpośrednio atakuje. I co? Jesteśmy w stanie wojny? Zakładam że całe NATO bo nie wyobrażam sobie misji poszczególnych krajów.


2. Putin, jak zluzuje cześć wojsk z Ukrainy, może zacząć prowokacje u Bałtów. A tam już mamy swoje wojska i umowy o wzajemnej obronie.


Czyli Putin będzie eskalować i liczyć na podział w samym NATO. Patrząc na to co wyrabia Trump to oleje jakikolwiek artykuł NATO (4.lub 5.) a zapewne nie zgodzi się na misję NATO na Ukrainie. Nie jest kolorowo a trzeba niestety podejmować poważne decyzję i odstraszać.

@inty Czytałem. Bardzo trzeźwy i rozsądny komentarz wśród tych wszystkich bartosiakowych płaczek i panikarzy, którzy robią sobie na tym popularność. Moim zdaniem Polska wzmocniła swoją pozycję polityczną, jeśli nasi politycy dobrze to rozegrają to teraz wszystkie oczy będą zwrócone na nas, "co powie Polska". Gospodarczo też skorzystaliśmy, bo wielu Ukraińców u nas pracuje i wielu pewnie też wyemigruje do nas, obawiając się kolejnej wojny. Fajnie, gdyby zamówienia na broń były kierowane do polskiego przemysłu obronnego, a nie że kupujemy F-35 i Himarsy bez kodów startowych, więc pomarańczowy orangutan może je nagle uziemić, bo r0sja mu tak powie.

Problemem nie jest sam pokój, problemem jest to, jak Ameryka pozycjonuje się w kontekście konfliktu Europa vs Rosja. Mieliśmy niezwykle korzystne dla Rosji deklaracje, że Ameryka uważa odzyskanie terytoriów za niemożliwe, nie będzie gwarantować Ukrainie bezpieczeństwa, ani nie pozwoli Ukrainie wejść do NATO, ani nawet nie będzie respektować artykułu 5. jeśli zaatakowane zostają europejskie wojska rozjemcze na Ukraine, co dało Rosji niepotrzebnie dobrą pozycję przed rozpoczęciem negocjacji. Mieliśmy odrzucenie przez Amerykę bardzo dobrego dealu "bezpieczeństwo za metale ziem rzadkich". Mieliśmy obwinianie EU i Ukrainy za wojnę. Mieliśmy teksty, że największym problemem w Europie jest nie Rosja, a "upadek demokratycznych wartości" EU, czyli stawianie oporu pro-rosyjskim, populistycznym świrom. Mieliśmy wspieranie AfD, czyli pro-rosyjskich, populistycznych świrów. Słowem - mieliśmy bardzo dużo retoryki anty-europejskiej i mnóstwo zupełnie niepotrzebnych działań na korzyść Rosji, mimo tego, że Ameryka ma środki i zdolności do tego, by postawić Rosję przed bardzo realną groźbą zapaści ekonomicznej.


I teraz pojawia się pytanie - co dalej? Czy Ameryka zniesie sankcje na Rosję i zacznie robić z nią interesy, ratując rosyjską gospodarkę? Czy jeśli Putin, zamiast wygaszać rozpędzoną gospodarkę wojenną i radzić sobie z tego skutkami, zaatakuje państwa bałtyckie, to Ameryka będzie honorować artykuł 5., czy stwierdzi, że to nasza wina i nasz problem? Czy możemy w ogóle ufać systemom obronnym budowanym z wykorzystaniem amerykańskiej technologii?

@inty mądra wypowiedź s gorszy scenariusz wojna z Rosją może kiedy nastąpić i czy wtedy Chiny nie zaatakują razem z Rosją

Zaloguj się aby komentować