
Narasta konflikt między Polską a Węgrami. - Mamy do czynienia z jednoznaczną sprzecznością interesów. I musimy kierować się wobec Budapesztu pragmatyzmem, a nie sentymentami - uważa prof. Marek Pietraś.
#wiadomoscipolska #polityka

Narasta konflikt między Polską a Węgrami. - Mamy do czynienia z jednoznaczną sprzecznością interesów. I musimy kierować się wobec Budapesztu pragmatyzmem, a nie sentymentami - uważa prof. Marek Pietraś.
#wiadomoscipolska #polityka
@Konto_serwisowe Formalnie to "w całym kraju powstawały komitety zajmujące się działaniem na rzecz potrzebującej ludności węgierskiej. Statystyki PCK wskazują, że samym transportem lotniczym (15 samolotów) dostarczono na Węgry 44 tony medykamentów i materiałów pierwszej potrzeby. Pomoc wysyłana przy użyciu transportu drogowego i kolejowego była znacznie większa. Polską pomoc szacuje się na wartość ok. 2 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Społecznie, oddolnie zorganizowana pomoc materialna przysłana z Polski była znacznie większa niż udzielona przez rząd USA".
@Konto_serwisowe Formalnie byliśmy pod stronie ruskich i czołgi mogły pojechać, ale nie pojechały. Z drugiej strony polską pomoc dla Węgrów szacuje się na wartość ok. 2 mln ówczesnych dolarów amerykańskich i ta pomoc tam pojechała. Rozumiem, że pisząc "byliśMY" wypowiadasz się jako przedstawiciel polskich władz?
@Konto_serwisowe
Nie. Dyskusja nie jest z dupy. Nie zmieniaj tematu i kryteriów w trakcie.
była jakaś wojna w której byliśmy po tej samej stronie
Jako POLACY byliśmy po stronie WĘGRÓW w 1956 roku.
Udzielanie wsparcia jednej ze stron konfliktu to stanięcie po jej stronie. Trzeba było zapytać "czy była wojna, w której walczyliśmy po tej samej stronie?" i wtedy dałbym przykład powstania z 1848 roku. Ale nie zadałeś takiego pytania, więc nie widziałem potrzeby cofania się dalej.
@KLH2
Jako POLACY byliśmy po stronie WĘGRÓW w 1956 roku
Nie ma takiego kraju jak " POLACY"
Udzielanie wsparcia jednej ze stron konfliktu to stanięcie po jej stronie.
Państwo Polskie nie udzielało wsparcia powstańcom, zaś Naród Polski też żadnych dywizji nie wystawił.
Trzeba było zapytać "czy była wojna, w której walczyliśmy po tej samej stronie?"
Zadałem to pytanie, tylko nie zakumałeś.
@Konto_serwisowe
Nie ma takiego kraju jak " POLACY"
Państwo Polskie nie udzielało wsparcia powstańcom
Czyli jednak wypowiadałeś się w imieniu polskiego rządu. Nie ma takiego kraju jak Polacy, ale kiedy ja piszę "byliśmy" to mam na myśli ludzi, a nie instytucje. Nie utożsamiam się z Radą Ministrów.
Dość zabawne jest, że już piszesz o "dywizjach". Zwrócę na to uwagę, bo nie wiem, czy zakumałeś.
@KLH2
Czyli jednak wypowiadałeś się w imieniu polskiego rządu.
Polski rząd sam się wypowiedział wstępując do Paktu Warszawskiego. Zresztą i bez niego było wiadomo po której stronie jest.
Nie ma takiego kraju jak Polacy, ale kiedy ja piszę "byliśmy" to mam na myśli ludzi, a nie instytucje. Nie utożsamiam się z Radą Ministrów.
Gdy pytam o Polskę, to pytam o państwo, a nie o Ciebie.
Dość zabawne jest, że już piszesz o "dywizjach". Zwrócę na to uwagę, bo nie wiem, czy zakumałeś.
I co Cię tak śmieszy... ?
@KLH2
Poza dywizjami? Np to, że według "logiki", jaką się posługujesz, w 1968 roku byliśmy po stronie Czechów.
Zdefiniuj "bycie po stronie Czechów". Których Czechów? Wiesz, że w sytuacji, gdy lud buntuje się przeciwko rządzącym "bycie po stronie Czechów" może oznaczać dowolną stronę? Kręcisz pojęciami i sam się już w tym gubisz.
O tym, że nie "pytałeś o Polskę" chyba nie muszę wspominać?
O czym ty teraz mówisz?
@Konto_serwisowe Po stronie tych Czechów, którzy przystąpili do UW. I po stronie tych, którzy czuli, że przynależność do grupy bratnich narodów wiąże się z tym, że nie wypada występować przeciwko socjalizmowi i napisali prośbę o pomoc do towarzyszy radzieckich.
Przecież to nie ja przywołałem Układ Warszawski jako rozstrzygnięcie, po której stronie "jesteśmy". Jeśli przynależność do UW w 1956 roku powodowała, że Polska nie była po stronie Węgrów (chociaż Polacy byli), to jest to przynależność na tyle istotna, że w 1968 roku ta część Czechów, przeciwko którym UW interweniował, to byli Czesi niewłaściwi.
sam się już w tym gubisz
Nie. Ja się nie gubię.
@KLH2 Zacznij odróżniać kraj od ludności kraju. Nie widzisz różnicy i teraz masz "tych Czechów", "tamtych Czechów", Polaków którzy byli za, ale przeciw i cały ten galimatias.
Po stronie tych Czechów, którzy przystąpili do UW. I po stronie tych, którzy czuli, że przynależność do grupy bratnich narodów wiąże się z tym, że nie wypada występować przeciwko socjalizmowi i napisali prośbę o pomoc do towarzyszy radzieckich.
Przespałeś lekcję historii na której była omówiona interwencja PRL w Czechosłowacji?
Jeśli przynależność do UW w 1956 roku powodowała, że Polska nie była po stronie Węgrów (chociaż Polacy byli), to jest to przynależność na tyle istotna, że w 1968 roku ta część Czechów, przeciwko którym UW interweniował, to byli Czesi niewłaściwi.
Nie ma i nie było czegoś takiego jak "Czesi właściwi i niewłaściwi". Co to w ogóle za terminologia?
@piksel169
Powodów dla których państwo ukraińskie zaprzepaściło tę szansę jest wiele, ale moim zdaniem dwa główne to:
brak zgody na ekshumacje Polaków na Wołyniu
brak przyznania się do tego, że ich rakieta uderzyła w Przewodowie
Poza tym mimo trwającej wojny i zyskania masy nowych bohaterów i symboli (obrońcy Azowstalu, Duch Kijowa, obrońcy Wyspy Węży, bohater-samobójca spod Heniczeska itp) w dalszym ciągu w zachodniej Ukrainie odsłaniane są nowe pomniki zbrodniarzy Szuchewycza czy Kłaczkiwskiego. To jest jawne naplucie w twarz państwu polskiemu i potomkom Wołynian.
Dlatego o ile na gruncie prywatnym Ukraińcy dużo zyskali w naszych oczach (i wzajemnie), bo lepiej się poznaliśmy i mogliśmy im pomóc w tej godzinie próby, to na gruncie władzy niestety nie może być mowy o trwałym pojednaniu z ludźmi, którzy dalej systemowo gloryfikują zbrodniarzy.
@ZdrowyStolec największym hamulcem jest kwestia Wołynia, gdzie dodatkowo nachodzi na to kacapskie używanie tego jak narzędzia do jątrzenia i niszczenia potencjalnej nici porozumienia, bo wiedzą, że dla jednych i drugich to niewygodny temat. No i jeszcze do tej listy dodałbym trzeci punkt- fakt, że na pewnym etapie Ukraina stała się... hm... jakby to powiedzieć... roszczeniowa? Nagle narracja zaczęła iść w takim kierunku, że w sumie to to jest nasz obowiązek, żeby im pomagać i to w sumie każdym możliwym kosztem, na czele z kosztem nas samych. I to na każdym polu- żądania dostarczenia broni, amunicji, przyjęcia uchodźców, forsowania nakładania kolejnych pakietów sankcji, czy słynnego przyjmowania ich plonów. "No bo w końcu u nich wojna to my musimy". No i w końcu musiało się stać to co się stało- o ile ludzie na samym początku rzucili się do pomocy i zrobili robotę (nawiasem gdyby nie to, to rząd chuja by zrobił bo jedynie potrafił potem pucować sobie mordę na inicjatywie ludzi) szczerze chcąc pomóc ludziom w potrzebie, tak w miarę upływającego czasu było widać coraz mniej tej początkowej życzliwości, a coraz więcej narastających problemów, tarć, roszczeniowości, rozpychania się łokciami, żeby nie powiedzieć brzydko panoszenia się, zaprowadzania swoich porządków, faktu, że do Polski lub przez Polskę uciekły miliony Ukraińców, które powinny walczyć tam albo wracać, rzeczy, które musiały w końcu się pojawić. Jak to mówią- za dużo to i świnia nie przeżre i to też niestety w końcu zostało zauważone i użyte jako broń- zarówno przez różnej maści lokalnych karków, narodowców, przez patoinfluenceerstwo pokroju jakuba czarodzieja, czy w końcu przez (znowu) ruskich pożytecznych idiotów, które jątrzyły, jątrzyły aż wyjątrzyły.
Zaloguj się aby komentować