Państwo prawa... w mojej d⁎⁎ie chyba.
Wiadomo już, że kierowcy BOR kłamali, jak najęci. BOR odmawiał prokuraturze danych wręcz elementarnych. Przesłuchania prowadził jeden policjant, który miał kopiować treść zeznań „borowików”. Kierowca zamykający kolumnę i osoba decydująca o nieużywaniu kogutów przyczyniły się do wypadku. Dochodzenie prowadzono niezwykle opieszale, policjanci rozpytywali świadków używając mylących sformułowań, a potem jeszcze podważali zeznania najważniejszych z nich, choć byli oni najbliżej. Były naciski na prokuratorów. Wyrok w drugiej instancji podjął wadliwie wybrany sędzia (neo-KRS). Itp., itd.
A jednak podważenie wyroku skazującego kierowcę Seicento będzie wyjątkowo trudno, bo jak klamka już raz k⁎⁎wa zapadnie, to amba-fatima i c⁎⁎j, choćby nie wiem jak bardzo naruszało to praworządność. Czujecie to? Nie ważne, że cały proces narusza praworządność i dochodzenie, a potem wyrok bazowały na fałszywych przesłankach. Ważne, jest tylko to, że musiałby się jakiś nowy-przełomowy dowód pokazać, by podważyć wyrok. To, że całokształt sprawy przydał wymierzaniu sprawiedliwości cech farsy, to tam c⁎⁎j z tym.
To samo ze śledztwami i wyrokami dla byłych borowików: coś k⁎⁎wa nie ma ich i raczej nie będzie, bo nikt się nie kwapi.
Tyle w temacie rozliczania łajdactw poprzedniej ekipy.
Dodaję tag #polityka choć to polityka przecież być nie powinna.