@chess_peppe
> Od 1 września uczę w technikum.
> Nigdy nie byłem nauczycielem.
> Nikt nic nie czai a są w 4/5 klasie, zaraz matury i egzaminy zawodowe
Mam złą wiadomość, to nie uczniowie są tu problemem
Miałem podobną sytuację:
Klasa mat-inf w całkiem niezłym liceum. Jeden pisze mody do gierek w C+, inny składa jakąś elektronikę, jeszcze inny na co dzień używa Linuxa (a to były czasy gdzie rekompilacja jądra nie była tak do końca memem). Dostaliśmy ambitnego nauczyciela, który wykładał nam podstawy C+, Linuxa, etc.
I "wykładał" jest tu bardzo dobrym określeniem, robił nam taką lawinę zagadnień z umiarkowanym tłumaczeniem, że nauczyliśmy się całe zero. Było tak pomimo, że gość znał się na temacie (a przynajmniej tak mówili ogarnięci w jego materiałach), po prostu zupełnie nie potrafił uczyć, więc na jego lekcjach szybko skończyło się tym, że graliśmy w Quake'a.
Ostatecznie całą klasą wnioskowaliśmy o zmianę nauczyciela bo jednak chcieliśmy się czegoś nauczyć.
Niestety, "proste tematy" to jest wbrew pozorom bardzo skomplikowany temat.
Większość z osobna prostych zagadnień w jakiś sposób zależy od innych. Ktoś coś źle zrozumie, czegoś nie dosłyszy, coś sobie źle wyobrazi i nagle cała ta logiczna całość zaczyna się rozpadać. Wyłapanie i zapobieganie takim momentom to jest właśnie robota nauczyciela. Robota ciężka zwłaszcza przy tak specyficznych (i wymagających nietypowych ścieżek w rozumowaniu) tematach jak programowanie.
Jeśli to nie jest tylko robota na przezimowanie, to zdecydowanie powinieneś ogarnąć sobie jakiś kurs pedagogiczny czy zapytać bardziej doświadczonych nauczycieli (tylko tutaj trzeba dobrze wybrać, niektórzy "zimują" aż do emerytury )