Ostatnio pożegnał się ze mną parasol, który dzielnie służył przez ostatnich lat piętnaście. Dotarło do mnie wtedy, że mimo regularnego używania parasoli nigdy, przez tych 20+ lat dorosłości i samodzielności, nie musiałem kupować... parasola. Mam ich jeszcze ze trzy, każdy dostałem z jakiejś tam innej okazji, ale żeby samemu kupić - nie zdarzyło się.


Stąd też pytanie: czy jest jakaś rzecz, której relatywnie często używacie jako dorośli, ale nigdy nie musieliście jej sami kupić?


("sami" wlicza również Waszych partnerów obecnych lub przeszłych, nie ma że "nigdy nie kupiłem w życiu papieru toaletowego, bo od 30 lat to żona robi zakupy").


#kiciochpyta #rozkminy #doroslosc #gownowpis

Statyczny_Stefek userbar

Komentarze (10)

@Statyczny_Stefek Hmm.
Ręczniki, mam w dalszym ciągu parę ręczników starszych od mojej mamy.
Jeszcze rok temu podkładki takie do gorących garnków czy coś, takie materiałowe. Też starsze ode mnie. Ale kupiłem nowe w ikei, i teraz zamiast wyrzuconych starych są dwa zestawy i dalej używane są stare. xD

Dopiero parę lat temu ścierki do wycierania naczyń były kupione nowe.


Młotek. Młotki były u mnie używane starsze od mojej baci. Kupiłem jeden nowy, taki gigantyczny, ale to do specjalnych rzeczy.
Miljony śrubek w narzędziach - tzw. pierdolnik.


Parasolek też nie kupowałem. A to dostałem w prezencie, a to z jakichś akcji reklamowych, koncertów, smertów.

@Statyczny_Stefek Perfumy

Sam nie kupuje tylko dostaje w prezencie. Psikam sie prawie codziennie ale jeden flakon starczy na kilka miesiecy, a zapachow mam kilka na polce.

Sztućce. Mam zapas z PRL jeszce parę kompletów wywieziony z rodzinnego mieszkania choć trochę już sprzedaliśmy na OLX.

Zaloguj się aby komentować