O tym jak tester instalacji sobie kupiłem
hejto.plMniej więcej od dwóch miesięcy posiadam uprawnienia elektryczne G1. Zrobiłem je bardziej dla siebie (powrót po latach), co też było niejako odpowiedzią na potrzeby rynku (masa fuch robionych przy okazji, czytaj poprawianie po innych).
Idąc za ciosem stwierdziłem że trzeba rozejrzeć się za jakimś testerem instalacji, jest to dosyć potrzebne i użyteczne narzędzie w pracy.
I tak trafiłem na używany i wg deklaracji sprzedającego w 100% sprawny tester Megger MFT1721.
Sprzęt już kilku letni, ale z kategorii pancernych.
Wersja z wtyczką UK, bez wizualnych uszkodzeń, profil firmowy, ochrona kupujących, co może pójść nie tak?!
Sprzedający anulował zamówienie i napisał na what's app że ściąga sprzęt paletami z UK i wolałby odbiór osobisty lub wysyłkę za pobraniem. Wysłał filmik z działania testera (tylko podstawowy pomiar napięcia sieci - bo tyle potrafił), dał gwarancję rozruchową. Szybka decyzja - biorę.
Tester przyszedł, ale już na wstępie wiedziałem że mogą być problemy - w środku coś "latało". Porobiłem pomiary i działały wszystkie funkcje poza testem ciągłości w trybie omomierza.
Po krótkiej wymianie zdań na what's app, sprzedający zaproponował dodatkowy zwrot środków za transakcję. Przyjąłem, bo temat raczej do naprawy.

Po rozkręceniu testera okazało się że"latające" elementy to śruba z podkładką mocujące tranzystor mocy do radiatora oraz mikrostyk z płyty głównej. Również jeden z zaczepów mocujących płytę główną do front panelu był urwany. Na 99% tester spadł z wysokości i to tłumaczy część elementów luzem. Nie wiadomo natomiast dlaczego tranzystor był odkręcony - nakrętki w środku nie znalazłem.
Po przylutowaniu switcha (użyłem lutu ołowiowego CAL60), poprawieniu pozostałych lutów na mikrostykach, przykręceniu tranzystora i dociśnięcia pozostałych płytek do płyty głównej, tester ożył w trybie omomierza.

Teraz czeka mnie wzorcowanie testera i mogę łapać extra zlecenia.
#elektronika #elektryka #majsterkowanie

