Niedziela, poranny chill. Kanapa, kawka, podbiega młody i sru, rzucił się na mnie żeby się przytulić.(on lubi wskakiwać na mnie, skakać, rzucać się itp), akurat na rękę w której trzymałem kawę. Młodego udało mi się odepchnąć, ale bebzon poparzony. Całe szczęście, że mam bebzon, bo w przeciwnym wypadku kawa poszła by niżej. No nic, czas do pracy. #dzieci #rodzicielstwo
Komentarze (10)
@skorpion @Fen mamy taką belkę nad kominkiem, tam młodzi jeszcze nie sięgają. Jest to miejsce “rzeczy do których dzieci nie mają dostępu” i tam zazwyczaj są kubki z kawą. Tutaj chciałem się napić kawy jak biały człowiek we własnym domu, na własnej kanapie, a tu tak mnie młody urządził. Wypadki się zdarzają, najważniejsze, że on jest cały.
@Taxidriver to prawda, ale ja juz mam dwa stany bycia "cicho". Jak są same w pokoju (siostry 2lv i 4lv) i są "dzwieki" to jest ok, a jak jest głucha cisza, to cos sie dzieje. Dzisiaj jestem sam z dzieciakami chwile i teraz 30 minut sie same bawiły. Były krzyki i jęki, wiec wszystko gra, ja wypiłem kawę 😆. Jakoś trzeba sobie radzić!
Zaloguj się aby komentować