Niedziela, poranny chill. Kanapa, kawka, podbiega młody i sru, rzucił się na mnie żeby się przytulić.(on lubi wskakiwać na mnie, skakać, rzucać się itp), akurat na rękę w której trzymałem kawę. Młodego udało mi się odepchnąć, ale bebzon poparzony. Całe szczęście, że mam bebzon, bo w przeciwnym wypadku kawa poszła by niżej. No nic, czas do pracy. #dzieci #rodzicielstwo