Nie wiem jak wy, ale w ostatnich latach zauważyłem, że sporo polskich filmowych produkcji nawiązuje w swojej fabule do patologii, która miała miejsce w polskich domach. Dla niektórych reżyserów, to swoiste katharsis, a dla niektórych to socjologiczna i aktorska przygoda po nieznanych i dość mocnych meandrach polskiej rzeczywistości...


Nie wiem, czy to przypadek, ale wydaje mi się, że raczej nie...


1. Przemoc domowa i dysfunkcyjne relacje

  • Dom dobry (2025) – dramat o przemocy w rodzinie, pokazujący, jak związek może zamienić się w koszmar codzienności (przemoc fizyczna i psychiczna).

  • Plac Zbawiciela (2006) – obraz rozpadu rodziny pod presją finansową i psychologiczną, z narastającą agresją wobec bliskich.

2. Alkoholizm i uzależnienia

  • Pod Mocnym Aniołem (2014) – dramat o uzależnieniu alkoholowym i jego wpływie na życie osobiste.

  • Zabawa, zabawa (2018) – opowieść o alkoholizmie kobiet.

  • Wszyscy jesteśmy Chrystusami (2006) – ukazuje skutki alkoholizmu dla rodziny i dzieci.

  • Playing Hard (Zabawa, zabawa; 2018) – portret kobiet zmagających się z uzależnieniem od alkoholu.

3. Dysfunkcje rodzinne, dziecięce obowiązki i zaniedbania

  • Komunia (2016; dokument) – dokument o dzieciach wychowujących się w rodzinie z alkoholizmem i zaniedbaniami.

  • 33 sceny z życia (2008) – dramat rodzinny z wątkiem alkoholizmu ojca po śmierci matki.

4. Starsze lub psychologiczne obrazy rodzinnych patologii

  • Family Life (1971) – film o rodzinie z problemem alkoholowym ojca i napięciami międzypokoleniowymi.

  • Sala samobójców (2011) – choć temat jest bardziej nastoletni i psychologiczny, ukazuje zaniedbanie emocjonalne i brak komunikacji w rodzinie, co prowadzi do izolacji i tragedii.


#polskifilm #filmy #film #patologia #dom #polska #wiadomoscipolska #uzaleznienia

a30aaaa4-7a0f-4db2-9307-862ea67bcbbf
Eber userbar

Komentarze (12)

@Eber W mojej ocenie to każda polska produkcja filmowa nawiązuje do jakiejś patologi.

Polećcie coś z polskich filmów co jest wolne od wpadania w jakaś skrajność, chętnie nadrobię zaległości.

@Eber jak dla mnie to raczej takie pokazowe samobiczowanie się w imieniu całego narodu pod płaszczykiem "przepracowania traumy". Męczą mnie takie filmy tbh, bo nie wynika z nich poza przekazem typu "oo patrzcie jak to cały nasz naród to przemocowi alkoholicy lejący żony", nie ma tam pokazania drugiej strony, tego, że jednak nie wszyscy tacy są niee- jest je⁎⁎⁎ie dla jebania, oglądaj czemu jesteś zły i żałuj za to.

@peposlav uwierz mi, że nie czuję żadnego przywiązania, ani jakiejś potrzeby machania szabelką, bo "łojczyzne mi łobrażajo jak śmio", naprawdę zaufaj mi. Ja nie mówię, że te filmy są złe per se- skoro ludzie je chwalą i mają wysokie oceny, to muszą być generalnie mówiąc "dobre" i trafiać do widowni. Tak samo jak nie wszyscy lubią sport, czy komedie romantyczne, to moją filiżanką kawy po prostu nie są TAKIE filmy z powodów wymienionych wyżej ¯\_(ツ)_/¯

@Eber filmy o patologii kręcone w okresie schyłkowej komuny i potem w latach 90.-00. można było wziąć za rzeczywiste odzwierciedlenie problemów społecznych, z jakimi wtedy mierzyli się Polacy - bieda, bezrobocie, brak perspektyw, alkoholizm itd.

Natomiast teraz to jest jedynie skok na kasę, bo patola zawsze się w PL sprzeda, i sranie na Polaków w imię podlizania się lewackim intelektualnym "elitom", które będą piały z zachwytu i klepały reżysera po pleckach, bo przeciętny Polak został ukazany jako prymityw.


Przykładem tego jest Dom dobry. Przecież ten film nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, o której ma niby mówić. Dosłownie z dwoma wyjątkami każdy facet napierdala w nim żonę i jedynie kobiety są w stanie same sobie pomóc, bo mężczyźni to się tylko po pleckach poklepią i "ale dobrze jej zajebałeś, szacun". Sama przemoc domowa w związku bohaterów też już bardziej przerysowana być nie mogła, zabrakło tylko, żeby Bodo żonie robił waterboarding. A potem jeszcze główna bohaterka musi się szarpać o dziecko - przecież w rzeczywistości niebieską kartę, rozwód i wyłączną opiekę nad dzieckiem dostałaby z palcem w d⁎⁎ie.

No ale tak to jest, jak cały film robiony jest nie żeby pokazać rzeczywisty problem, ale podlizać się różnym feminazi organizacjom. Dziwi mnie tylko, że ten szajs zbiera takie wysokie oceny od przeciętnych widzów, zwłaszcza mężczyzn. Chyba większość widzów co go chwali poszła po prostu na "chleb i igrzyska", ale teraz wypiera publicznie fakt, że chodziło o zobaczenie napierdalanki i pociska pierdoły o głebokim wszczonsajoncym przekazie.

Zaloguj się aby komentować