Nie mam nic przeciwko osobom, które nawołują do pamięci o Wołyniu oraz innych grzeszków Ukrainców względem Polaków, ale jednocześnie ich pamięć nie jest wybiórcza i pamiętają również o zbrodniach Niemców wobec Polaków, rusków wobec Polaków, czy Polaków wobec Żydów ( tak, większość Polaków j3bała szmalcowników, ale jednak szuje się zdarzały) . Jednak takie konsekwentne jednostki raczej nie krzyczą o Ukropolin czy innych fantazjach proruskich onuc. Owszem pamiętają o zbrodniach UPA, jednocześnie pamiętają o zbrodniach ruskich, które były po stokroć większe. I w wyniku tego znają rozkład jazdy, a temat rozliczenia Ukraińców zostawiają na 'po wojnie' . Niestety, ale obecnie najgłośniej o UPA i Wołyniu krzyczą Ci co jakoś cudownie zapomnieli o zbrodniach ruskich. I jak to już wspomniałem, zbrodniach o kilka rzędów wielkości większych. A takie jednostki nie zasługują na zrozumienie, że ich pamięć o Wołyniu jest szczera.
Mimo, że dla niektórych to zabrzmi jak paradoks, to szczera pamięć o ofiarach Wołynia cechuje się dziś tym, że Ukrainie należy pomagać. Bezwarunkowo. A historyczne zatargi to temat na czas pokoju. Szczera troska o los pomordowanych 80 lat Polaków, dziś powinna wybrzmieć chęcią powstrzymania ruskiego imperializmu. Bo dziś to ruscy chcą zrobić krzywdę naszemu narodowi, a nie Ukraincy, którzy pracują w Polsce pracują dla Polaków, a w Ukrainie powstrzymują ruskie kompleksy, które przybrały formę agresji na niepodległy kraj.
#ukraina