Nie dotarło.
Jak to szło? "Możemy powtórzyć"?
Jak informuje portal Meduza, rosyjskie telewizje państwowe w relacjach z 17 maja skupiały się na zapewnieniach o "skutecznej pracy obrony przeciwlotniczej" oraz "neutralizacji większości dronów". W oficjalnych materiałach ograniczano się do krótkich wzmianek o "niegroźnych uszkodzeniach" i "niewielkich pożarach", nie podając szczegółowych informacji o ofiarach śmiertelnych czy rannych.
Wbrew doniesieniom niezależnych mediów i relacjom mieszkańców, w państwowych przekazach nie pojawiały się informacje o śmierci trzech osób, kilkunastu rannych czy poważnych zniszczeniach budynków mieszkalnych i infrastruktury naftowej. Zamiast tego, podkreślano szybkie działania służb ratunkowych i "brak zagrożenia dla mieszkańców".
Eksperci cytowani przez Meduzę zwracają uwagę, że taka strategia informacyjna ma na celu utrzymanie spokoju społecznego i ograniczenie paniki. W mediach społecznościowych pojawiają się jednak liczne zdjęcia i nagrania dokumentujące skalę zniszczeń, które nie są pokazywane w oficjalnych kanałach informacyjnych.
A bardziej serio: jeśli jeszcze miałem jakiekolwiek wątpliwości, czy Rosja przegra tę wojnę, to właśnie się ich pozbyłem. Bez poderwana szerokich mas społecznych i przy pustej kasie nie mają szans, żeby pokonać wroga zdolnego do demonstracyjnego przełamania moskiewskiej obrony przeciwlotniczej, jednej z najlepszych na świecie. A o wysiłku społecznym nie ma mowy, jeśli reżim będzie ukrywał prawdę przed obywatelami, udawał że nic się nie dzieje i budował podział "my – oni". Putin zaplątał się w pajęczynę własnych kłamstw i zdrad.
#ukraina #wojna #rosja
