Komentarze (11)

@Gilgamesh jezus maria, aż mi się przypomniała moja jedyna w życiu internetowa randka.

typkę poznałem jeszcze w czasach czatów, kiedy wszelkiej maści komunikatory były domeną kompa, a telefon był od dzwonienia i smsowania. Raz z nudy wszedłem na jakiś czat, napisała do mnie, fajnie się pisało, sama poprosiła o gg. Pisaliśmy przez kilka dni. Wysłała zdjęcie, ale tylko oczu, a oczy na tym zdjęciu były śliczne i wyobraźnia zadziałała. Sama dała swój numer telefonu i powiedziała żebym zadzwonił jak będę miał ochotę, więc raz zadzwoniłem. No powiem, typka umiała wpływać na wyobraźnię i prowadzić rozmowę perfekcyjnie. W końcu ustaliliśmy że się spotkamy. Odstawiony, wypachniony, przychodzę na miejsce, po czym przychodzi największa kobieta jaką w życiu widziałem. Żeby usiadła przy stoliku w kawiarni musiała przestawić krzesło z boku, bo inaczej stolik za nią musiałby zostać przesunięty. Przez całe spotkanie jedyne o czym myślałem to, to, że ludzie którzy wychodzili musieli ją okrążyć przechodząc na około. Do dziś to jest największa osoba jaką w życiu spotkałem.

Najgorsze było to, że jak powiedziałem że nic z tego nie będzie, to ona dopytywała czemu, a mi było bardzo niezręcznie powiedzieć jaki był faktyczny powód. Potwornie się bałem że będzie mnie stalkować, bo ona nie odpuszczała bardzo długo, i pisała z kolejnych numerów do mnie.

To doświadczenie skutecznie mnie zniechęciło do internetowych randek na resztę życia.

Zaloguj się aby komentować