Najsłabsze święta w handlu detalicznym(markety, dyskonty) od kiedy pracuje w tej branży.
Obroty w najważniejsze dni w roku (21, 22 i 23 grudnia) nie różniły się od obrotów sobotnich(a i soboty miewałem lepsze). Ilość świeżych produktów(owoce i warzywa), które wywaliłem do śmieci jest przerażająca(dwie palety po 1,8m), a zebrałem tylko te "wrażliwe", które miałem pewność, że nie przeżyją dwóch/trzech dni.
O świeżym mięsie nawet się nie wypowiem bo "szkoda strzępić ryja".
Rozmawiałem ze znajomymi z innych sklepów podobnie - każdy utopił w stratach masę kasy.
I tu wniosek.
Pomimo takiej inflacji zrobiłem mniejszy obrót świąteczny niż rok temu. O ilości sprzedanych sztuk w skrócie spadek ~30%. Dziękuję pan pis.