Miliony klientów poszkodowanych? Rusza pozew przeciwko Booking.com

Booking.com jest jedną z tych usług, z których wielu z nas intensywnie będzie korzystać podczas rozpoczynającego się właśnie sezonu urlopowego. Wygląda jednak na to, że powinniśmy być wobec niej bardziej nieufni, bo holenderskie organizacje konsumenckie złożyły właśnie pozew zbiorowy, który zarzuca firmie nieuczciwe praktyki, które od 2013 roku mogły prowadzić do zawyżania cen noclegów dla milionów klientów, w tym także z Polski.

#podroze #booking #wiadomosciswiat #oszukujo

Focus.pl

Komentarze (13)

@lagun a bezpośrednio zrobią cię w chuja i tyle. Booking - wszyscy wiedzą że jest drogo, ale to takie zabezpieczenie przed januszerką.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta nie mnie to mów. Ja godze się na opłaty booking za bezpieczeństwo. Im większa egzotyka tym booking lepiej mieć.

@tosiu mam to samo. Może jadąc do większego hotelu to bym odpuścił, ale mniejsze wypady, zwłaszcza do osób prywatnych, to już booking obowiązkowy. Coś jak z kupowaniem szajsu przez internet. Tam też się pośrednik przydaje, mimo że podnosi cenę

@lagun pierwszy raz tylko przez booking. Jeśli wracam kolejny raz w dane miejsce bo poprzednio wszystko było w porządku to już bezpośrednio z właścicielem lub hotelem się kontaktuję i dogaduję. Problem taki, że poza zimowymi wyjazdami to praktycznie nie zdarza mi się w to samo miejsce dwa razy jechać xD

@lagun „prawie zawsze” to ewidentnie masz dowody enegdotyczne, zapewne z ośrodków małych i/lub na wypizdziejewie.

Korzystam z bookingu od nastu lat, łącznie na luzie już ponad setka na całym świecie… i nigdy nie było problemów. To dość istotniejszy element spokojnych wakacji/wyjazdow, nawet kosztem zaoszczędzenia paru groszy

Klasyczny numer to właściciel apartamentu, który na miejscu daje Ci duża lepsza cenę niż booking, jeżeli zgodzisz się na anulowanie rezerwacji. Szczególnie zauważam to u Włochów

@ChilledMimosa Nigdy nie spotkałem czegoś takiego, a we Włoszech już wielokrotnie korzystałem zarówno z hoteli jak i prywatnych noclegów… Raz w Wietnamie coś sugerowali pod nosem, ale kategorycznie odmówiłem. Za duże ryzyko że coś pójdzie nie tak i zostajesz sam z problemem

Zaloguj się aby komentować