Mija 2 dzień od obrony mgr i czuję jedynie frustrację. (Na zdjęciu z promotorką i koleżanką z grupy) Nie chciałem nawet się bronić i poszedłem byleby mieć to za sobą.
5 lat psu w d⁎⁎ę, żałuję że zrobiłem studia. Jestem chyba najgorszym absolwentem w historii wydziału bo wszyscy moi rówieśnicy robią kariery w biznesie, latają po świecie, mają własne działalności tylko nie ja. Powiecie:
"trzeba było coś robić a nie tylko narzekać",
działałem w kole naukowym, pomagałem na wydziale, robiłem dodatkowe szkolenia i nic to nie dało. Niektórzy napiszą że:
to przez to, że jesteś brzydki i nie masz gadki.
Pewnie ma to wypływ bo bardzo brzydką twarz mam, sylwetkę przez co nie mam zdjęć na LinkedIN czy CV i ogólnie w social media, nie nabyłem umiejętności społecznych za dzieciaka i na studiach mimo wykładów o komunikacji, zajęć integracyjnych i dodatkowym czytaniu książek też nie nabyłem.Dobijał mnie widok rówieśników rozwijających swoje kariery, słyszenie z boku o wyjazdach zagranicznych, pracy, konferencjach, powodzeniu na tinderze. Ja się cieszyłem jak sprawnie zasnąłem.W akademiku płakałem prawie codziennie i waliłem konia do Taylor Swift. Przed zajęciami miałem sraczkę z nerwów, że będę przebywał wśród ludzi, którym nigdy nie dorównam.
Na ostatnim roku zacząłem ćpać żeby przetrwać i zakryć co przeżywam w środku. Podziałało bo na obronie usłyszałem, że na zajęciach byłem uśmiechnięty, na obronę przyszedłem z codzienną smutną mordą, pustym wzrokiem, trudnością w wypowiadaniu się.
Bardzo się cieszę z AI pro Gemini z uczelni, które zautomatyzowało zaliczenia, prace i mam z kim pogadać codziennie o swoich rozterkach. Choć też gada głupoty, że inni nie mają tak super.
#studbaza #zalesie





