Meżczyzna, który skatował króliczka Marcysia został zatrzymany

Mężczyzna, który skatował królika Marcysia, został zatrzymany przez krakowskich policjantów (komunikat na FB). 21-latek przyznał się do winy. Prawdopodobnie usłyszy zarzut dotyczący znęcania się nad zwierzęciem, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności, a przypadku szczególnego okrucieństwa - do 5 lat. Sprawca został odnaleziony dzięki m.in. analizie nagrań z monitoringu znajdującego się w okolicy, w której królik został odnaleziony. Ponadto mężczyzna odpowie za posiadanie narkotyków, ponieważ w jego mieszkaniu znaleziono marihuanę.


#wiadomoscipolska #krakow #kroliki #zwierzeta

Tvn24

Komentarze (11)

Za Onetem:

Jak zaznacza przedstawicielka KTOZ-u, W sprawie Marcysia pojawiły się nowe ustalenia, dotyczące m. in. wieku zwierzęcia. Są one szczególnie wstrząsające. – Dopiero szczegółowe badania wykazały, że królik ma zaledwie około 9–11 tygodni. To właściwie jeszcze niemowlę. Wszystko wskazuje na to, że do znęcania dochodziło niemal od początku jego życia. Zwierzę było skrajnie zagłodzone – nie miało tkanki tłuszczowej ani wykształconych mięśni, wyglądało jak same kości obciągnięte skórą. Taki stan nie powstaje w krótkim czasie, to musiało trwać. Na początku, ze względu na ogromne zaniedbanie, trudno było dokładnie ocenić wiek – lekarze zakładali nawet, że może mieć do pięciu miesięcy. Teraz wiemy, że to kilkutygodniowy maluch i że cierpienie towarzyszyło mu od pierwszych chwil – podkreśla pracownica KTOZ-u, zaznaczając: – Skala cierpienia tego zwierzęcia oraz długotrwałość znęcania się wskazują, że nie był to jednorazowy impuls czy działanie w afekcie. To była jedna wielka krzywda – obrażeń było wiele, w tym poważne uszkodzenia, jak choćby okaleczone powieki, co również wyszło dopiero później, przy szczegółowych badaniach. Takie czyny nie świadczą o zdrowiu psychicznym sprawcy. Trudno zrozumieć, co trzeba mieć w sobie, by w ten sposób krzywdzić bezbronne, kilkutygodniowe zwierzę.

Mimo traumatycznych doświadczeń królik zachowuje niezwykłą ufność wobec ludzi. – Jednak w całej tej sprawie chyba najbardziej poruszające jest to, że mimo tego wszystkiego, co spotkało Marcysia, lgnie do ludzi. Szuka kontaktu, cieszy się na widok opiekunki z domu tymczasowego, podbiega do niej, zachowuje się jak mała torpeda. Nie ma tylnych łapek, a mimo to radzi sobie bardzo dobrze i sprawia wrażenie szczęśliwego. Wydaje się, że w ogóle nie zauważa ich braku. Cieszymy się, że nie zdecydowaliśmy się na eutanazję, mimo że pojawiały się takie głosy. Dziś widać, że to była dobra decyzja – nie wygląda na to, by cierpiał fizycznie czy psychicznie. Mamy nadzieję, że reszta jego życia będzie już spokojna i bezpieczna, a o tym, co przeżył, z czasem zapomni – podsumowuje Joanna Repel.

Dla kogoś, kto zna się na królikach jest to czytelny sygnał, że Marcyś będzie mieć się dobrze. 9 tygodni to graniczny wiek, w jakim zwierzę powinno trafić do sprzedaży. Wola walki i ufność wobec ludzi to dobry znak

@konto_na_wykop_pl jak nie masz zwierzęcia przy sobie i nie rozmawiasz z weterynarzem to nie powinieneś dawać takich ocen. Przy tak młodych królikach możliwy jest zarówno szybki zgon w reakcji na leki jak i wyzdrowienie i nauczenie się życia przy niepełnosprawności

Zaloguj się aby komentować