Komentarze (24)
Znów w mojej klasie uczysz języka angielskiego
I gdy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu
Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy
Oprócz mnie jednego - najbardziej nagrzanego
Spalam się
Dla ciebie spalam się
Spalam się
Dla ciebie spalam się
I rozmawiałem o tobie z moim najlepszym kolegą
Że pojechać bym chciał z tobą do Hio de Janeiro
Okazało, że dzieje się to z wszystkimi chłopcami
My bierzemy cię w wannach albo pod kołdrami
Czy ty wiesz o czym ja mówię?
Z zamkniętymi oczami
Spalam się
Dla ciebie spalam się
@mrmydlo ano tak, że do upadku PRL językiem uczonym w szkołach był ruski, po transformacji zaczęto forsować angielski ale nie było tylu nauczycieli znających język, więc do szkół trafiały osoby tuż po studiach. Do tego, statystycznie to więcej kobiet niż mężczyzn zostaje nauczycielami. Ergo, około 1990 roku zaczął się boom na nauczanie angielskiego, dziewczyny szły na studia i po około 3 latach mogły trafić do szkoły - około 1995 roku miały 25 lat, więc przez następne 10-15 były w wieku, w którym zachodzi się w ciążę, plus oczywiście anglistyka nie była popularna przez tylko rok, co daje nam duży udział młodych kobiet (w wieku rozrodczym)w populacji nauczycieli angielskiego w latach 1995-2015 kiedy to pewnie większość tu śmieszkujących chodziła do szkoły.
Pewnie dzieciaki zaczynające teraz edukację nie będą już rozumieć tego mema, bo w czasie trwania ich procesu edukacji sytuacja powinna się unormować (żeby nie powiedzieć odwrócić, bo w/w anglistki nadal są w wieku produkcyjnym, ale już nie rozrodczym).
@Scooter To wyjaśnię tym których to dziwi: Nauczyciel angielskiego na rynku prywatnym zarabia kilka razy więcej niż w szkole państwowej. Tylko, że bez szeroko pojętego socjalu - dlatego swego rodzaju standardem się zrobiło to, że taka anglistka zaczepia się w szkole publicznej na rok czy półtora przed zajściem w ciążę, żeby przez ten czas dostawać jakieś pieniądze od państwa, mieć opiekę medyczną, nie płacić zusu itd.
Po odchowaniu dzieci wrócą na rynek prywatny, nie oszukujmy się, kto by mając wybór chciał j⁎⁎ać za takie pieniądze xD
@Gnojokok
Nie wiem jak jest teraz ale za moich czasów nauka angielskiego w szkole to był jakiś żart
NAUKA w szkole TO JEST żart. Jesteś w klasie z 20+ ludźmi przekroju debil/geniusz i ogromną dysproporcją w pierwszą stronę, więc jest równanie w dół żeby tych debili jakoś przepchnąć, oni sabotują lekcje i robią sobie heheszki bo ich to gówno interesuje myślą tylko o tym jak tu się na⁎⁎⁎ać w weekend, nauczyciele są po znajomościach albo mierni bo płaca słaba i mają po latach dość tych gówniarzy którzy się z nich tylko śmieją, znaleźć nauczyciela z pasją to wyzwanie. System oceniania z d⁎⁎y, wbijanie wystających gwoździ. Wciskanie religii między inne lekcje żeby się nie można z niej łatwo wypisać, a jest to zazwyczaj godzina robienia sobie podśmiechujek z księdza/katechety. Najlepsze jak mnie właśnie na angielskim wcisnęli do "słabszej grupy" bo miałem niemiecki w gimbazie, mimo że niemieckiego średnio chciałem się uczyć a właśnie angielskiego chciałem, i nie chcieli mnie przenieść bo nie i tyle. Więc na angielskim nudziłem się niemiłosiernie jak moi "koledzy" uczyli się odmieniać być #pdk.
Zaloguj się aby komentować
