Ludzie często olewają mnie jako przyjaciela czy kolegę.
O dziewczynach już nie wspomnę, bo w zasadzie nigdy nie miałem prawdziwej dziewczyny.
Najgorsze, że nawet jak tylko kumplowałem się z jakąś ( od zawsze wolałem towarzystwo dziewczyn niż chłopaków), to i tak byłem potem zlewany, z niewiadomych dla mnie przyczyn.
Z facetami nie lepiej, jeden olał mnie, mimo, że miał być na jakiejś prelekcji w moim mieście, a inny pojechał do RPA i pożegnał się ze wszystkimi poza mną.
Miej wyjebane a będzie Ci dane, zacznij żyć swoim życiem a nie po to by mieć kontakt z ludźmi którzy widzą tylko czubek swojego nosa. Pozdrawiam i pamiętaj nic na siłę
Może zabrzmi to trochę jak nabijanie się, ale piszę to na 100%: brałeś pod uwagę opcję przegadania twojej twórczości (chociażby https://www.hejto.pl/wpis/maly-adas-byl-przerazony-widzac-jak-pan-doktor-dlubie-w-brzuszku-jego-ukochanej- ) z terapeutą?
@pvintage Wiesz ilu na świecie jest edgy twórców (muzyka metalowa, performance, dziwne filmy, turpistyczne wiersze), którzy prowadzą normalne życie? Wątpię by to miało związek.
Te całe skrzaty są inspirowane zwyczajnie przez coś co czasem przejawia każdy z nas:
Rozumiem, że ten rodzaj twórczości jest szokujący, ale w moim realnym, pozainternetowym życiu raczej mało kto wie o tych skrzatach, a ci co wiedzą lubią to nawet. Poza tym nie jestem najgorszy. W internecie widziałem... kupę naprawdę chorego gówna, przy którym moje skrzaty to tylko autystyczne bazgranie.
@Alembik sam fakt, że tylko mi (przynajmniej na tę chwilę) w tym wątku odpisałeś, a ton twojej wypowiedzi jest co najmniej wymijający, utwierdza mnie, że trafiłem. Może nie "w dziesiątkę", ale jednak twoja twórczość wydaje się być czymś, co niepokoi również Ciebie. Specjalistą nie jestem, więc dalej będę namawiał do kontaktu z kimś takim, ale muszę dodać, że po przeczytaniu całego podlinkowanego przez Ciebie artykułu, nie jestem w stanie dostrzec w jaki sposób twoja twórczość może być przejawem opisywanego zjawiska.
To trochę jak w czarnym dowcipie:
u psychologa, terapeuta pyta pacjenta o to jak często ma myśli samobójcze. Ten odpowiada nieśmiało, że z normalną częstotliwością, nie za często, nie za rzadko.
Dowcip polega na tym, że prawidłowa - zdrowa - częstotliwość myśli samobójczych to zero, całkowity brak.
I trudno jest mi pozbyć się wrażenia, że ta sama zasada (0 = zdrowo) tyczy się też myśli o zalewaniu w epoksydzie abortowanych płodów - nawet jeżeli są wyimaginowane.
Tak więc nie odbieraj moich słów jako atak, tylko troskę: poszukaj pomocy specjalisty. Owszem, na terapię na NFZ czeka się długo, ale na doraźną wizytę można się umówić praktycznie z dnia na dzień.
www.mapanfz.pl
@Alembik niestety nie wiem co masz na myśli. Po prostu widzę, że ktoś potrzebuje pomocy i staram się - na tyle, na ile jestem w stanie - jej udzielić. Jeśli chcesz rozwinąć, to chętnie się dowiem, oczywiście niekoniecznie na otwartym forum jeśli byś wolał nie w ten sposób.