Mam taką sytuację z 4-letnią córką. Jesteśmy teraz w domu sami. Nie ma jej kto przypilnować a trzeba pójść do sklepu zrobić zakupy. Młoda nie chce wyjść z domu na zakupy, a sam jej nie zostawię. I teraz tak, mogę nie iść na zakupy, zjemy kaszę z wody. Mogę ją siłą ubrać, i zabrać na zakupy ale wtedy będzie awantura całe zakupy, jeden krzyk i ogólnie odechciewa mi się wszystkiego jak sobie pomyślę że mam przez to przechodzić. Na razie zaproponowałem jej że dostanie zestaw LEGO które bardzo lubi jak pójdzie a jak nie to będzie tydzień kary na bajki. Siedzi w pokoju naburmuszona a ja gotuję kaszę bo zaraz padnę z głodu. I co byście zrobili? Byłem z nią u psychologa to psycholog stwierdziła że to taki ciężki harakter i trzeba ją do wszystkiego zmuszać siłą, a mi się po prostu nie chce. Nie chcę krzyków, awantur i tych wszystkich rzeczy które trzeba zrobić żeby to dziecko przekonać do czegokolwiek.

