Mam jedną pierdoloną schizofrenię — zaburzenia emocjonalne, proszę puść to na antenie.

Myślę, że wszyscy jesteśmy jedną świadomością. Uniwersalną. Dla całego wszechświata.

Jestem Bogiem — uświadom to sobie. Ty też jesteś Bogiem, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Albo nie chcesz wiedzieć.

Umysł jest twórcą iluzji, że każdy z nas ma swoje indywidualne życie. Tymczasem jedna prawdziwa świadomość w rzeczywistości doświadcza wszystkiego. Jednocześnie. Zawsze.


W bezsensie sens jest jedynym balansem.

Kiedy przestajemy istnieć jako istota, wracamy do jedności ukrytej w pustce i nieistnieniu. Nicość to potencjał bez formy — chaos, który ciągle rodzi się z niczego.

Przysięgam na ogon —

uwierzysz w co zechcę,

a poczujesz jeszcze od tych lepsze dreszcze.

#rozkminy

Komentarze (18)

@DexterFromLab Po prawdzie nie potrzeba nawet wieloświatów, ani nieskończoności. Wystarczyłby choćby pulsujący Wszechświat, który się rozrasta i zapada. Ten jeden.


Wówczas nawet w miliardach miliardów kolejnych jego wersji i instancji mogłoby nie być świadomości, ba, nawet życia. Koniec końców to bez znaczenia. Bo jeśli tylko jest szansa na jego pojawianie się, to w którymś świadomość obudzi się ponownie. Jako rzecz jasna inna istotna, ale obudzi poczucie jestestwa. A jak nie istniejemy, to nie ma dla nas znaczenia, czy spaliśmy sobie 7 godzin w łóżku, czy minęło miliard miliardów pulsów wszechświata i 10 miliardów lat jednego z nich. Obudzimy się tak, jakbyśmy tylko poszli na drzemkę.


Stąd śmiem twierdzić, że świadomość mimo że może być skrajnie ku⁎⁎⁎⁎ko rzadka, tak z naszej perspektywy może być procesem ciągłym. Dla obserwatora zewnętrznego bylibyśmy rzecz jasna tylko małymi błyskami, jakimiś fluktuacjami kwantowymi, które się pojawiły i znikają w milisekundę. Ale dla nas - jesteśmy świadomi ciągle, bo nie odczuwamy upływu nie mając jej i skala czasowa odstępów nas nie interesuje. Więc podsumowując, możliwe, że jesteśmy świadomi tak naprawdę zawsze, aczkolwiek tylko z własnego punktu widzenia i rzecz jasna nigdy jako te same byty. Choć i tu jest szansa na powielanie się mechanizmów, wszak to może być proces nieskończony.

@onpanopticon o tak właśnie! tak dokładnie to widzę. Jota w jote. Nie wiem czy ja to gdzieś pisałem czy onconchdzi ale dokładnie tak myślę że jest.

@onpanopticon a z tymi wieloświatsmi to trochę śliski temat. Niby jest intuicja że tak może być. Niby jest kilka teorii naukowych które to tłumaczą. Ale jakoś dla mnie wieloswiaty to jak wiara w duchy. A co do wszechświata to on jest namacalny więc brakuje tylko tego elementu który mówi że wszechświat pulsuje. Ale może jest wieczny na inny sposób a my tego nie wiemy jeszcze. Tutaj w przeciwieństwie do wieloświatów mam duże przeczucie że raczej będzie wieczny na jakiś sposób czy to umierając i rodząc się na nowo czy po prostu roslzeszrzajac się bez końca i może wytwarzając materię w pustce w jakiś sposób. Szczegóły techniczne nie są znane ale sama teza jest bardzo spójną wewnętrznie. Nieskończonej świadomości. Może rządzi nami przypadek a może już powstały jakieś mechanizmy że nasze powstawanie nie jest przypadkowe - to było by fenomenalne. Ale tego nie wiemy, bo nasze pojmowanie świata jest bardzo ograniczone. Po za tym myślę że człowiek to istota relatywnie prosta w budowie i działaniu. Nasze umysły ewolucyjnie nie powstały do rozumienia złożonych zagadnień a nasza budowa skraca się do krótkiego kodu genetycznego który jest relatywnie mało złożony - jak na zbiory danych i kody na których już potrafimy działać. W pewnym momencie rozłożymy człowieka na czynniki pierwsze i dokładnie będziemy widzieć jak prostymi istotami jesteśmy. Nasza cała kultura, wiedza, społeczeństwo itd. to wszystko jest emergencja. Nasze.umysly nie ewoluowały w stronę tego wszystkiego ale w pewnym momencie stały się na tyle złożone, i zaczęły integrować informacje na tak dobrym poziomie że w pewnym momencie powstała ta cała piękna kultura. De facto stworzyliśmy narzędzia i procesy które są wielokrotnie bardziej złożone niż my ... Taka dygresja....

Zaloguj się aby komentować