@conradowl starsza siostra też miała Martensy, wysokie, barwione na czerwono ja miałem Steele, bardziej budżetowe ale całkiem spoko.
Jak przez mgłę pamiętam też, że wcześniej mieliśmy takie niby-glany z placu, rozwaliły się bardzo szybko i miały futerko w środku xD takie glany dla ubogich, bo na pierwszy rzut oka było widać że coś jest nie halo. No i później rodzice mieli lepszy finansowo okres, bo pamiętam że poszliśmy do sklepu dr. Martensa i chyba na dwa razy, ale siostra dostała te dojebane Martensy, a ja też bardzo fajne Steele. A ziomek właśnie desantówki i to był but nie do zajebania, do tego lepszy w skrajnych warunkach. No ale nie glany
Po drodze jeszcze chyba były gdzieś Vansy - i ja miałem strasznie niewygodne, i chodziłem w chamskich podróbach które były spoko. A później to już przyszedł czas na pierwsze markowe "adidaski".