"Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie." – George Santayana. 6.04.1940
A tak się składa, że mamy bardzo krótką pamięć
Chodzi oto, że ludzie nie są w stanie utrzymać tzw. "zrównoważonego rozwoju". Zawsze ulegamy pokusie szybkiego zysku i oszukiwania samych siebie w taki sposób, żeby zaspokoić tylko i wyłącznie krótkoterminowe potrzeby. Stąd też mamy okresy grzania i studzenia gospodarki. Ogólnie to nie ma się co przejmować, bo wszystko jest w normie. Inaczej się po prostu nie da, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto wykorzysta okazję i nagnie zasady (patrz inflacja).
Jest taki fajny wykres pokazujący, że odkąd w '71 Nixon zniósł parytet wymiany dolara do złota, to od tamtego czasu ludzie w miarę wzrostu swojej produktywności, dostają niewiele większą rekompensatę za swoją pracę. Chodzi o to, że jak nie ma możliwości drukowania kasy na potęgę to nierówności społeczne są zdecydowanie mniejsze i ludziom żyje się lepiej.
Może i lekka inflacja jest ok, taka, która dopasuje ilość pieniędzy do wzrostu liczby ludności, ale to co obecnie widzimy to gruba przesada. Dlatego też recesja jest nieunikniona.
Liczę na to, że wszyscy dostaniemy tak mocno po tyłku, że ludzie zainteresują się takimi rozwiązaniami jak BTC. Bitcoin nie jest zarządzany przez nikogo, a jednocześnie jest stabilny i nie da się go dowolnie powielać. Gdyby stał się walutą światową, to przyniósłby wiele dobrego dla społeczeństw. Problem w tym, że straciliby na tym wszelkiej maści politycy, dyktatorzy i najbogatsi. Wyobraź sobie premiera, który na swoje pomysły nie może już dodrukować kasy, lecz musi przekonać ludzi, żeby zainwestowali w jego pomysł. Nagle sprzedawanie farmazonów nie byłoby tak opłacalne.