Kolejny obesraniec śmietnikowy pod moją opieką. Futro pospolite, licha postura, morda lisia.
Pałętała się na jesieni po okolicy przedszkola, a jedyne dwa neurony w jej mózgu podpowiadały, że ma się łasić do każdego, a zwłaszcza dzieci, instynktownie wiedząc, że uczepienie się za wszelką cenę jakiegoś człowieka pozwoli na przetrwanie nadchodzącej zimy.
Zwinięta w kulkę z zimna, usiłowała schronić się przed mżawką pod dziecięcymi rowerkami.
Kiedy kucnęłam koło niej, natychmiast wskoczyła mi na kolana, wciskając się pod połę kurtki, sygnalizując mruczeniem wielkie zadowolenie. Uznała najwidoczniej, że oto właśnie ktoś ją adoptował i ułożyła się w najlepsze do spania.
Chwilę rozkminiałam, co zrobić z tak niespodziewanym obrotem akcji. Kolejnego kota nie było w planach, ale uznałam, że mogę jej zaoferować chociaż garaż, gdzie nie wieje, nie pada i nie zeżre jej żaden pies. Jakiś karton z kocem też się znajdzie. Dostanie michę i damy ogłoszenie, znajdziemy jej jakiś domek.
Na początek szybka wizyta u weta, bo było widać łażące po niej pchły a robaki były bardziej niż pewne, a jak ma mi łazić po domu i bawić się z dzieciakami - to wiadomo. Okazało się że ma jakąś infekcję, dostała też od razu antybiotyk. Przy myciu prostestowała w zasadzie dla formalności.
Przez pierwsze dni tylko jadła i srała. Serio, srała gdzieś z 10 razy dziennie, normalne kupska, po prostu taki miała przerób. Nie odstępowała mnie o krok i spała tylko u wszystkich na kolanach, jakby się bała, że znikniemy. Odłożona w inne miejsce wracała na kolana.
Okazało się, że jest strasznie przymilnym i łagodnym kotem. Daję się głaskać po brzuszku, pozwala nosić i memłać naszej przedszkolaczce (która, jak to dzieci, nie ma czasami wyczucia, chociaż pilnujemy żeby nie męczyła zwierząt). Starsza kotka spierdala przed nią slalomem, a ta mała nic sobie z tego nie robi.
Zrobiła wszystko, żeby nas przekonać, że jest kotem idealnym, którego nie warto oddawać nikomu, więc wszyscy zgodnie uznali, że zostaje. Nie robi łachy, że się da pogłaskać, że poleży na kolankach.
Jej relacje ze starszą kotką to temat na osobny wpis.
#koty
