Ja z podziwu nie mogę wyjść (negatywnego) w takich sytuacjach. Wystarczy moment, gdy ktoś zauważy że auto stoi nie tam, gdzie powinno, a rozkradną je do gołej blachy.
Jakiś czas temu w miejscowości rodziców, małe osiedle domków przy mieście powiatowym. Komuś z miasta 50 km dalej zepsuło się auto, więc zostawiła je na sporym utwardzonym poboczu, przy drodze dojazdowej do osiedla. Zapewne by przyjechać po to auto lawetą następnego dnia lub niewiele później.
Jeszcze tego samego wieczora zniknęły koła. Następnie znikało wszystko po kolei - zderzaki, lampy, ktoś wybił szybę, więc wyciągano kolejno elementy pokręteł, radia itd. Wracałem wieczorem do domu i na bezczela jakieś auto podjechało, wysiadło dwóch gości i zaczęło wymontowywać jeszcze jakieś elementy.
A na koniec ktoś to auto podpalił.
Serio, w bardzo ciężkim szoku byłem, że tak bezczelna kradzież, przez wiele różnych osób, jeszcze dzisiaj mogła mieć miejsce.