@AndzelaBomba
jaki sens ma ogólne zafałszowywanie historii i przedstawianie w dajmy na to Bridgertonach szlachty brytyjskiej w XIX w. jako złożonej głównie z Mulatów, Hindusów i nielicznych białasów?
Masz rację, coś takiego jest też zwyczajnie złe. Bardziej mi chodzi, w wypadku fikcji historycznej, o przypadki, gdy gdzieś w Japonii we wczesnym okresie Muromachi jest biały koleś, gdy w Polsce piastowskiej jest czarny, lub gdy kobieta lata z mieczem w antycznej Grecji. Jeśli autor zada sobie trud, aby zbudować historię tłumaczącą ten konkretny przypadek tej konkretnej postaci, to nie będę się o to za bardzo czepiał. Historia może być niespójna albo naiwna, ale jeśli ktoś chociaż próbuje to jakoś uwiarygodnić, to jestem gotów przymknąć oko.
Natomiast w wypadku jakiejś produkcji, która twierdzi że jest filmem historycznym, losowe podmianki ras, czy płci bohaterów są po prostu zwyczajnym, zerojedynkowym kłamstwem, które można i należy z całą stanowczością tępić.