@ErwinoRommelo @nicram Przyjemna dyskusja Panowie. Chcialem dorzuci swoje trzy grosze
Natomiast mimo humanitaryzmu, i prób budowania lepszej przyszłości dla pozostałych członków gatunku - to nadal w ludziach siedzą barbarzyńcy.
Dlatego wlasnie nie powinnismy patrzec w przeszlosc usprawiedliwiajac tym terazniejszosc. W niektorych dalej siedzi barbarzynca, tak samo jak w innych siedza szowinisci, mimo zrownania praw kobiet dziesiątek lat temu. Nie zgadzam się jednak z taką racjonalizacją, gdzie zakłada się że powinniśmy pozwalać na odsetek barbarzyńców czy szowinistów, bo ludzie są różni. Nie karac, ale z drugiej strony nie uznawac za dopuszczalne. Pedofilia, choć kiedyś powszechna i inaczej definiowana nie mieści się już w dzisiejszych standardach zachodu. Czemu mamy dopuszczać takie barbarzyństwo jako element kultury zachodu? Tylko ze względu na przeszłość? Moim zdaniem powinniśmy tu być bezwględni patrząc w przód a nie racjonalizować takie jednostki patrząc w tył.
Nie chodzi mi o eksterminacje barbarzyńców a o długoterminowy ostracyzm zachowań niepożądanych. Jak już tutaj padło, jesteśmy w okresie przejściowym. Odnoszenie się do tego że kiedyś tak było nie pcha nas w przód ale jak łańcuch trzyma nas w miejscu w dążeniu do lepszego świata. Moim zdaniem nie powinniśmy stosować tej narracji. Kiedyś dopuszczalne było wiele rzeczy - jak na przykład niewolnictwo - które kultura, wraz z czasem potrafiła wyeliminować. Wyobraźcie sobie zniesienie niewolnictwa ale w bardziej konserwatywnym wydaniu - np. ze niewolnikow nie mozna posiadac CHYBA ZE... jestes majetnym wlascicielem ziemskim, ktory posiada odpowiednie licencje i zapewnia minimum egzystencjalne swoim niewolnikom. Na papierze mozemy sie poszczycic ze znieslismy niewolnictwo (w 99%) ale ta idea niewolnictwa, poki jest widoczna dalej kielkuje. Tak samo, na papierze mamy zrownianie praw kobiet i mezczyzn - ale zostaja inne problemy ktore nie zostaly rozwiazane, np. nierownosci plac na tych samych stanowiskach. Niby problem na papierze zazegnany ale przez to ze patriarchat, ktory dalej jest zakorzeniony w spoleczenstwie ten problem dalej nie cichnie. Zmienimy to albo systemowo albo poprzez wychowanie i dlugotrwala zmiane percepcji. Tak samo musimy rozpatrywac problem barbarzynstwa. Jezeli bedziemy dopuszczali takie odstepstwa, jak robienie cyrku z egzekucji - posilkujac sie stwierdzeniem ze kiedys bylo gorzej - to wedlug mnie, nigdy nie pozbedziemy sie problemu. Proces zaczyna sie od nas, tu i teraz. Mamy prawo negowac terazniejszosc a z przyszlosci powinnismy wyciagac wnioski do rozwoju a nie posilkowac sie racjonalizujac zubozenie standardow.
Moim zdaniem najbardziej brakuje we wszystkim szczerości. Akceptacji tego, jacy jesteśmy naprawdę. Tego jaka jest faktycznie rzeczywistość.
Rzeczywistosc jest terazniejsza. Teraz nie jestesmy dobrymi i humanitarnym spoleczenstwem. Jezeli bedziemy rozkladac rece i mowic 'tacy jestesmy, deal with it' to bedzie racjonalizowania tego ze nie jestesmy dostatecznie dobrzy - nawet wedlug aktualnych standardow. Jezeli bedzie istnialo poblazanie na taka niedoskonalosc - to gdzie bedzie dazenie zeby sie doskonalic? Moim zdaniem to sie nie laczy. Akceptujmy jacy jestesmy ale wymagajmy od siebie wiecej. To musi chodzic w parze.