Jak sądzicie: czy dziecko powinno dostawac kieszonkowe:


1)za nic w modelu gwarantowanym


2)za wykonywanie obowiązków domowych?


Wydaje mi się, że opcja 2, bo 1 to taki przychód podstawowy.

2fd6399e-db61-4109-9cfe-c39d8c1b2dfe

Waszym zdaniem

20 Głosów

Komentarze (17)

Oczywiście, że numer 1. Dawanie dziecku pieniędzy 'za coś' może wykształcić w nim gen niewolnika, który w przyszłości zaowocuje tym, że będzie całował junusza-pracodawcę po rączkach za to, że ten wypłaca mu co miesiąc pieniążki xD

Niestety, ale poczucie własnej wartości bardzo mocno buduje to, że czasem dostaniemy coś za darmo. Oczywiście istnieje ryzyko, że to poczucie własnej wartości przerodzi się w zwykłą roszczeniowość, ale w sumie nam to powinno zależeć na dobru naszego dziecka, a nie na zbawieniu całego świata.

@jmuhha dziecko ma się uczyć w szkole, być grzeczne i się świetnie bawić. Obowiązki to sprzątnie u sobie w pokoju, co powinno być nawykiem jak mycie zębów. Uwazam, ze płacenie za zapierdol to przyzwyczajanie do januszexu

@jmuhha mieszanina 1 i 2. trzeba dzieciakowi dać kieszonkowe w młodym wieku, a obowiązki i tak powinno mieć, niezależnie czy płacisz czy nie

Nie ma co tworzyć jakiegoś mitu pieniądza, jak dziecko chce buty to je raczej kupujesz. Jak potrzebuje kasę to dajesz - proste. Ja daję kieszonkowe za nic, na dodatek córka ma swoją kartę do konta z budżetem powiedzmy 'na życie' i sobie kupuje co chce.

@jmuhha ja ci z doświadczenia powiem: zanim mojej córce zacząłem dawać regularnie tygodniówkę (w wieku 10 lat), to nie miała u matki lekko. najpierw było 1 - same obowiązki. a teraz jest mieszanina 1 i 2. to jest benefit dla mnie ona ma sobie sama ogarniać swoje zachcianki i na nie oszczędzać. a ja mam lżej, bo teraz tylko może z raz w miesiącu jest: tatooo... bo mi będzie na coś tam brakować...

bo ja widzisz miękki jestem i tak bym jej dał na zwykłe słodkie minki. a tak - coś tam obowiązków, trochę trenowania dyscypliny finansowej, trochę bo się należy (tak, dziecko musi mieć jakieś swoje regularne dochodziki). Jak chce więcej, niech zapierd... znaczy psy sąsiadom wyprowadza

Ten model, który pasuje rodzicom. Zależy, co jest celem kieszonkowego - jeśli nauczenie, ze praca popłaca a za wykonywanie prac przy utrzymaniu wspólnego domu należy się zapłata, to drugi.


Jeśli chodzi wyłącznie o nauczenie, że pieniądz ma określoną wartość i jak przewalisz na pierdoły przy pierwszej okazji, to nie będzie na ciekawsze rzeczy później, to druga. Stosowana też, gdy chcesz nauczyć oszczędzania i odkładania gratyfikacji na później.

@jmuhha Kiedyś widziałem fajny wpis: koleś powiedział dzieciakowi, że ten będzie miał zapewnione podstawowe potrzeby: dach nad głową, pożywienie każdego dnia, czyli śniadanie, obiad, kolację, pewnie też kanapki do szkoły czy coś, a na całą resztę dostanie 50 zł miesięcznie. No w tych czasach powiedzmy, że 100? Nie wiem. I z tej załóżmy setki musi sobie sfinansować zakup nowych butów, jeśli będzie chciał jakieś wypasione. Kino itp. Podobno uczy nieźle gospodarowania pieniądzem. Tylko jaka kwota by była wymagana i czy ciuchy też dzieciakowi kupować, czy ma sobie zbierać, trzeba by dogadać. Sam pomysł fajny.

@octave25 @pimenista2 SUBOP byłby złym ojcem xD kazałby swojemu bombelkowi zbierać złom i inny surowiec wtórny ( ͡° ͜ʖ ͡°) w tym przypadku polecam zbierać miedź i aluminium np z puszek po piwie, zainwestujesz raz w #alkohol po np wcześniejszym opalaniu #kabel i sprzedaniu miedzi na złom, kupisz sobie piwo, nażłopiesz sie i jeszcze Ci sie zwróci ta inwestycja w postaci innego surowca jakim jest aluminium, podczas zbieractwa można postac wiele ciekawych osobistości przy hasiokach czy innej hałdzie (swoją drogą na hałdzie mozesz zbierac także węgiel i różnr żelastwo z kopalni)

( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Zaloguj się aby komentować