Taka jest prawda, wlewanie w siebie na sile czegokolwiek uwazam za idiotyzm, zawsze mam przy sobie w pracy 0.5l butelke kranowki, najczesciej nawet nie wypijam jej calej. Liczac kazdy napoj, ktory pije, czyli kawa rano, woda, jakis kubek kompotu czy soku do obiadu i moze druga kawa to wyjdzie mi moze 1.5l plynow w caly dzien. Wiecej tylko jak robie cos obciazajacego i po prostu chce mi sie pic
@PanW @Ragnarokk ja jestem innego zdania i popieram teze przedstawiona w filmie - organizm przesle wyrazne sygnaly, ze chce sie pic, jeszcze zanim poziom wody w organizmie zdazy w ogole spasc. Wyjatkami zapewne sa jakies stany chorobowe lub starosc, kiedy odczuwanie pragnienia podobno jest obnizone, ale nie wiem, jeszcze mnie to nie dotyczy.
Uwazam, ze warto po prostu wode przy sobie miec. Kiedy masz ochote to bierzesz lyka i tyle, organizm to nie jest tykajaca bomba, ze jak na plazy przez 2 godziny sie nie napijesz to umrzesz
@Pirazy Nie dziwne, że żyjesz bo to nie jest coś co wprost zabija. Odwodnienie najpierw wpływa dość delikatnie: pogorszenie koncentracji, reakcji, etc. A sam mechanizm pragnienia działa idealnie, jeśli nie masz rozproszeń. Niekoniecznie jest skuteczny jeśli robisz coś absorbującego, gdzie picie wymaga oderwania się od zajęcia.
Ja np. od pewnego czasu ustawiam sobie alarm co godzinę gdy jadę motocyklem przy 25+ upałach. Nie dlatego, że dostanę zawału czy coś, a dlatego że przez "a zatrzymam się na następnym" notorycznie się lekko przesuszałem i byłem "przymulony" (gdy zacząłem na to zwracać uwagę było widać gorsze reakcje, gorsze myślenie, etc.). Od czasu jak zegarek wprost mi przypomina "zjedź jak to tylko możliwe i weź łyka" nie ma już tego problemu.
Zaloguj się aby komentować